"Znamiona prowokacji". Premier o oblaniu ambasadora Rosji czerwoną substancją
Premier Mateusz Morawiecki podkreślił, że działanie ambasadora Rosji miało znamiona prowokacji, ponieważ został on wcześniej ostrzeżony o zagrożeniu. Ministerstwo Spraw Zagranicznych wysłało notę do ambasady Rosji prosząc, by Siergiej Andriejew nie uczestniczył w obchodach Dnia Zwycięstwa na terenie Mauzoleum Żołnierzy Radzieckich w Warszawie.
2022-05-10, 14:21
Szef rządu odniósł się do poniedziałkowego incydentu, podczas którego ambasador Rosji Siergiej Andriejew został oblany czerwoną substancją.
- Ambasador powinien się do tego dostosować, ponieważ zbrodnie rosyjskie na Ukrainie są tak strasznym doświadczeniem wielu ludzi, że w jasny sposób pojawienie się ambasadora jest prowokacją - powiedział Mateusz Morawiecki dodając, że Rosjanie są znani z dokonywania prowokacji na całym świecie.
Posłuchaj
Premier Mateusz Morawiecki o incydencie z udziałem ambasadora Rosji (IAR) 0:26
Dodaj do playlisty
Wczoraj na terenie Mauzoleum Żołnierzy Radzieckich w Warszawie odbył się protest przeciwko rosyjskiej agresji na Ukrainę. W trakcie demonstracji ambasador Rosji Siergiej Andriejew, który - w dniu 9 maja, obchodzonego w Rosji jako Dzień Zwycięstwa - przybył złożyć kwiaty przy memoriale, został oblany czerwoną substancją. Interweniowała policja.
Rosyjska propaganda
Reakcja rosyjskiego MSZ na wydarzenie była natychmiastowa. Można odnieść wrażenie, że resort tylko czekał na wypuszczenie komunikatu. Jego rzecznik Maria Zacharowa stwierdziła, że "fani neonazizmu po raz kolejny odsłonili twarze".
REKLAMA
"Burzenie pomników bohaterów II wojny światowej, profanacja grobów, a teraz przerwanie ceremonii składania kwiatów w dzień święty dla każdego przyzwoitego człowieka to już oczywistość - Zachód wyznaczył kurs dla reinkarnacji faszyzmu" - stwierdziła, powtarzając nową narrację rosyjskiej propagandy.
Z kolei napędzające machinę propagandy rządowe rosyjskie media zaczęły informować o "tłumie agresywnych Polaków i Ukraińców”, choć skandowane przez demonstrantów hasła były w języku ukraińskim. Do "ataku" na ambasadora przyznała się ukraińska aktywistka i dziennikarka Iryna Zemlyana.
Czytaj także:
- Oblanie czerwoną substancją ambasadora Rosji. Zbigniew Rau: incydent godny ubolewania
- Kolejne kłamstwa Putina. Oskarża zachód o "prowadzenie przygotowań do operacji w Donbasie"
- Zrujnowane miasto, tysiące ofiar. Zobacz, jak Rosjanie świętują "Dzień Zwycięstwa" w Mariupolu
Oglądaj całodobowy przekaz z Ukrainy w streamingu portalu PolskieRadio24.pl
ASP
REKLAMA