Tomasz Wawrzecki. Ostatni naczelnik insurekcji kościuszkowskiej

Ten zwolennik przeprowadzenia reform w zmierzającej ku przepaści Rzeczpospolitej, stronnik Konstytucji 3 maja i ostatni Najwyższy Naczelnik Siły Zbrojnej Narodowej podczas powstania kościuszkowskiego nie jest postacią powszechnie znaną. Wpływ na to może mieć nie tylko fakt, że Wawrzecki objął dowództwo siłami zrywu na miesiąc przed jego upadkiem, ale też jego niejednoznaczna postawa w późniejszym okresie życia. 

Bartłomiej Makowski

Bartłomiej Makowski

2025-03-07, 05:45

Tomasz Wawrzecki. Ostatni naczelnik insurekcji kościuszkowskiej
Tomasz Wawrzecki. W tle: rzeź Pragi. Foto: Polona.pl; Wikimedia Commons/dp

Sytuacja, w jakiej Tomasz Wawrzecki objął dowodzenie insurekcją kościuszkowską, była nie do pozazdroszczenia. Tadeusz Kościuszko został wzięty do niewoli po klęsce w bitwie pod Maciejowicami. Już dawno rozwiały się nadzieje na pomoc z Francji. Niespełna miesiąc po objęciu przez Wawrzeckiego kierownictwa miał miejsce rosyjski szturm Pragi, zakończony bezprecedensową rzezią na ponad 20 tysiącach cywilnych mieszkańców miasta. Insurekcja nieuchronnie chyliła się ku upadkowi.

- Wyobrażam sobie, jaką tragedię ten człowiek przeżywał, z gruntu uczciwy, prawdomówny, który musiał wiedzieć, że ukoronowano go funkcją naczelnika. A była to korona cierniowa. Nie chciał - mówił dr Krzysztof Bauer w audycji Jacka Maziarskiego z cyklu "Widnokrąg".

Kim był człowiek, któremu przypadła ta niewdzięczna rola?

Zwolennik Konstytucji 3 maja

Wawrzecki przyszedł na świat 7 marca 1759 w Mejsztach (ob. na obszarze Litwy), w niezbyt zamożnej rodzinie szlacheckiej. W świecie polityki zaistniał jako poseł na Sejm Czteroletni. Dał się poznać jako dobry, niezależny mówca. Był jednym z najzagorzalszych stronników Konstytucji 3 maja.

REKLAMA

- Przybył na Sejm Czteroletni jako postać nieznana, opuszczał go mając opinię jednego z pierwszych mówców sejmowych - oceniał dr Krzysztof Bauer w audycji Jacka Maziarskiego. - Wawrzecki był też z gruntu cywilem, ale został niejako wciągnięty w sprawy wojskowe. Gdy powstała komisja wojskowa, która miała zająć się wcieleniem w życie postanowień Sejmu Wielkiego o powołaniu stutysięcznej armii, w tej komisji zasiadł Wawrzecki i wyniósł z niej dogłębną orientację w potrzebach wojska - mówił dr Krzysztof Bauer.


Posłuchaj

Tomasz Wawrzecki - sylwetka ostatniego dowódcy insurekcji kościuszkowskiej w audycji Jacka Maziarskiego z cyklu "Widnokrąg". (PR, 20.04.1995) 19:08
+
Dodaj do playlisty

 

Był zwolennikiem Konstytucji nie tylko podczas prac nad Ustawą Rządową i w chwili jej uchwalania. Gdy wybuchła wojna w obronie reformy państwa, Wawrzecki przekazał na cel obrony państwa swoje oszczędności. 

Po obaleniu Ustawy Rządowej szlachcic stał się jednym z najaktywniejszych konspiratorów na Wileńszczyźnie. W porozumieniu z emigrantami politycznymi przebywającymi w Dreźnie, w tym z Tadeuszem Kościuszką, przygotowywał w tajemnicy wybuch powstania. Po wybuchu zrywu dowodził siłami insurekcji na Żmudzi i w Kurlandii. Gdy nad jego wojskiem zawisło widmo odcięcia od głównych sił polskich, Wawrzecki przez Grodno wycofał podległe mu oddziały do Warszawy. Gdy jego siły zbliżały się ku stolicy, nadeszła druzgocąca informacja o klęsce pod Maciejowicami. 

REKLAMA

Jak grom z jasnego nieba padła na Wawrzeckiego informacja o tym, że to on odtąd miał dowodzić całością wojsk insurekcyjnych. - Wawrzecki został wybrany na naczelnika w wyniku animozji stronnictwa jakobińskiego i królewskiego, które nie mogły dojść do porozumienia i nie chciały dopuścić do tego, by kandydat rywali objął dowodzenie wojskiem - wyjaśniał dr Krzysztof Bauer. 

Droga łez z Warszawy do Radoszyc 

Podczas obrony Pragi nowy naczelnik wykazał się osobistą odwagą. Jako jeden z ostatnich wycofywał się do lewobrzeżnej Warszawy. Przed kapitulacją stolicy armia insurekcyjna, z Wawrzeckim na czele, zdołała wymaszerować z miasta.

- Sposób rozprawienia się z Pragą rzucił cień zagrożenia dla wszystkich, którzy z tym powstaniem współdziałali. Nie chcąc narażać Warszawy na podobny los, jaki spotkał Pragę, Wawrzecki nakazał wymarsz na południe, w kierunku Austrii, licząc, że porozumienie z Wiedniem pozwoli na uratowanie powstania - wyjaśniał prof. Jacek Staszewski w audycji Andrzeja Sowy z cyklu "Historia Polski". 

To było jednak tylko przedłużanie agonii. Szeregi powstańczego wojska topniały jednak z dnia na dzień. Ciosem była dezercja gen. Antoniego Madalińskiego, weterana wszystkich najważniejszych starć od czasów wojny w obronie Konstytucji 3 maja. Wawrzecki nie miał wyjścia. 16 listopada w obozie pod Radoszycami insurekcja skapitulowała. 

REKLAMA

- Wawrzecki był człowiekiem o pięknej sylwetce. Miał kryształowy charakter. Ale pozbawiony był tej charyzmy, jaką dysponował Kościuszko. Tej, która pozwalała pobudzić do działania. Wawrzecki stanął na czele powstania, ale nie był w stanie tchnąć w nie nowego ducha - oceniał profesor Jacek Staszewski. 


Posłuchaj

Małgorzata Paprocka: obecny rząd ma ogromną pokusę, żeby poczynić jednoznaczną zmianę w TK, tylko pytanie, jakie są do tego argumenty poza politycznymi (Sygnały Dnia) 21:15
+
Dodaj do playlisty

 

Kolaborant cara? 

Na ocenie tego tragicznego bohatera ostatnich dni powstańczego zrywu zaważyły późniejsze lata jego życia. Po upadku insurekcji dostał się do rosyjskiej niewoli, w której - podobnie jak Kościuszko - przesiedział dwa lata, do chwili śmierci Katarzyny II. Weteran wycofał się na kolejne dwanaście lat z życia politycznego. Po koniec życia stał się jednak stronnikiem cara Aleksandra II. 

- Później powiązano to z zeznaniami, które złożył w czasie śledztwa wobec rosyjskiego prokuratora Aleksandra Samojłowa. Nie uwzględniono faktu, że te zeznania złożyli chyba wszyscy, poza jednym - Stanisławem Fiszerem, adiutantem Kościuszki. W tych zeznaniach nie było nic, czego nie byłoby w zeznaniach innych wziętych do niewoli uczestników powstania - komentował dr Krzysztof Bauer.

REKLAMA

Większe kontrowersje wywoływała postawa Wawrzeckiego w obliczu utworzenia przez Napoleona Księstwa Warszawskiego i inwazji w 1812 roku. Wówczas weteran powstania kościuszkowskiego schronił się w Petersburgu. 

- Wawrzecki uwierzył Adamowi Jerzemu Czartoryskiemu, który uważał, że w oparciu o cara i jego deklarowane intencje da się kiedyś odtworzyć Polskę - mówił historyk. 

Oczekiwania Wawrzeckiego zdawały się urzeczywistniać na jego oczach w postaci powołania do życia Królestwa Polskiego z carem jako królem. Były przywódca insurekcji uczestniczył w pracach komisji, która miała nadać nowemu państwu konstytucję - jedną z najbardziej liberalnych w Europie. 

Drogą podobną do Wawrzeckiego podążało wielu ludzi o chwalebnym życiorysie, w tym cały wachlarz weteranów walk o zachowanie niepodległości i napoleońskich generałów: Józef Zajączek, Józef Chłopicki, Tomasz Łubieński. Wszystkim im przewodziła myśl księcia Adama Jerzego Czartoryskiego"Złe z dobrem pomieszane, ale lepiej nam będzie, niż było". Różnica między Wawrzeckim, a innymi polegała na tym, że nie dożył on gorzkiego rozczarowania, jakim okazała się rzeczywistość Kongresówki niemożliwa do pogodzenia z carskim samodzierżawiem. Zmarł niedługo po utworzeniu Królestwa Polskiego, 5 sierpnia 1816 roku. 

REKLAMA

Źródło: Polskie Radio

Polecane

REKLAMA

Wróć do strony głównej