Kilka lat przed wojną. "Nikt nie życzy sobie bardziej pokoju ode mnie"

W 1933 roku Hitler, zaraz po tym, jak został kanclerzem Niemiec, zapewniał w wywiadzie dla brytyjskich i amerykańskich dziennikarzy, że ma pokojowe zamiary. O swoim "antywojennym nastawieniu" powtarzał później wielokrotnie.

2025-08-29, 08:10

Kilka lat przed wojną. "Nikt nie życzy sobie bardziej pokoju ode mnie"
Adolf Hitler i szeregi Hitlerjugend (niemieckiej organizacji młodzieżowej NSDAP), Erfurt 1933 r. . Foto: Mary Evans Picture Library/East News

"Wielu sądziło, że to paranoiczne mrzonki"

Czy ktokolwiek w 1933 roku ufał tym "pokojowym zapewnieniom" – czy ktoś miał wtedy jakieś złudzenia? W przemówieniach Adolfa Hitlera jeszcze przed objęciem władzy wybijała się przecież krytyka demokracji (paradoksalnie, ustroju, dzięki któremu ten przywódca NSDAP władzę zdobył), wybijało się przekonywanie o potrzebie silnego wodza. A w napisanym w latach 20. "Mein Kampf", jak podkreślała dr Alicja Bartnicka z Wydziału Nauk Historycznych UMK, "otwartość wywodów Hitlera, który wprost przedstawił swój oparty na terrorze, rasizmie, totalitaryzmie i dominacji nad światem program, była wręcz zdumiewająca".

– Hitler pragnął władzy totalnej i całkowitej, by wprowadzić w życie swą religię, której zasady wyłożył wcześniej między innymi w "Mein Kampf". Mówił o tym chętniej, często ze szczerością tak przerażającą, że wielu, zbyt wielu zresztą, sądziło, że to tylko paranoiczne mrzonki człowieka, który nie zna realnych ograniczeń, jakie niesie władza zmuszająca do kompromisu, rezygnacji z wielu wcześniejszych zapowiedzi – mówił w radiowej audycji historyk dr Janusz Osica.


Posłuchaj

Dr Janusz Osica o nowym niemieckim ładzie. Audycja z cyklu "Dźwiękowy przewodnik po historii najnowszej" (PR) 9:39
+
Dodaj do playlisty

"Sytuacja jest już zupełnie jasna!"

"Demagogiczne rozwydrzone instynkty nacjonalistyczne, którym Hitler zawdzięcza swoje wyniesienie, będą się musiały wyżyć. Chcąc się utrzymać na wierzchu, demagog będzie musiał wykazać żer", proroczo przewidywał 1 lutego 1933 roku, na wieść o dojściu Hitlera do władzy, publicysta pisma "Naprzód".

"W Niemczech postawiono tylko kropkę nad i", zwracał z kolei uwagę dziennikarz "Dziennika Białostockiego" z 31 stycznia 1933. "Stosunek rządu Rzeszy do najżywotniejszych zagadnień międzynarodowych – rozbrojenie, traktaty, granice – pozostał jednaki, czy w fotelu siedział Papen (w rządzie Hitlera: wicekanclerz Rzeszy - przyp. red.), czy Hitler. Nic pod tym względem nie zmieniło się. Kurs pozostał ten sam. Odpadły tylko wszystkie kulisy złudy i sytuacja jest już zupełnie jasna!".

"Znam wojnę jak nikt inny"

Złudzeń nie miał również publicysta "Kuriera Poznańskiego", autor notki z 5 lutego 1933 roku zatytułowanej znamiennie "Hitler sypie piaskiem »pokojowych« frazesów". Frazesy te, jak donosił tekst, znalazły się w wywiadzie, którego Hitler udzielił korespondentom pism angielskich i amerykańskich. Nowo powołany kanclerz Niemiec bronił się między innymi przez zarzutami, że wygłasza "podżegające mowy". "Kto, jak ja, zna wojnę, wie, ile straszliwego marnotrawstwa, energii i zużycia sił pociąga ona za sobą. Co przyszła wojna przyniesie, możemy snuć tylko przypuszczenia i dlatego nikt nie życzy sobie bardziej pokoju i spokoju ode mnie i narodu niemieckiego", opowiadał dziennikarzom Hitler.

Zaznaczył jednak przy tym, co było charakterystyczne dla jego retoryki, że niemiecki naród jest "równouprawniony z innymi narodami". "Zajmujemy na świecie odpowiadające Niemcom miejsce, podobnie jak tego życzyłby dla swojego kraju każdy Amerykanin".

"Niemcy nie chcą wojny"

Hitler w kolejnych miesiącach i latach nie raz sypał piaskiem "pokojowych" frazesów. W maju 1933 roku w "Friedensrede" (niem. "mowie pokojowej") wygłoszonej w Reichstagu (parlamencie Rzeszy) podkreślał, że w interesie wszystkich państw jest rozwiązywanie problemów na drodze pokojowej; że jakakolwiek przemoc w Europie przyniesie kontynentowi jedynie negatywne skutki.

Jesienią 1933 roku, po wycofaniu się Niemiec z Ligii Narodów, kanclerz Rzeszy zapewniał w wywiadzie dla brytyjskiej prasy, że nikt w jego kraju nie pragnie nowej wojny. Jako argument przywoływał zarówno obecność wśród przywódców NDSAP kombatantów (któż z nich chciałby powrotu do okropności wojny, pytał retorycznie Hitler), jak i troskę o niemiecką młodzież (przecież nie wychowaliśmy ich po to, by wysyłać ich na śmierć, dodawał z udawanym przejęciem).

W sierpniu 1934 roku Hitler mówił w wywiadzie: "Niemcy bardziej niż jakikolwiek inny kraj są pod wrażeniem zła, które niesie wojna". W innym miejscu zauważał, że przelana w ostatnich trzech wiekach w Europie krew nie przyniosła wiele dobrego europejskim narodom. Podkreślał, że wojna nie rozstrzygnęłaby żadnych problemów, które nękają Niemcy.

Adolf Hitler, Dortmund 1933 r. Fot. East News
Adolf Hitler, Dortmund 1933 r. Fot. East News

"Zarodek potencjalnego konfliktu"

Te i inne "pokojowe frazesy" – a ich lista jest przecież dłuższa, tak jak dłuższa jest historia o wyrachowanej grze dyplomatycznej Hitlera – miały wspierać polityczną taktykę wodza III Rzeszy obliczoną tak na doraźne, jak i dalekosiężne korzyści. Przede wszystkim: dać Niemcom czas na zbudowanie militarnej potęgi. Stworzyć przestrzeń, w której uda się wypełnić plany rozpisane dużo wcześniej.

– On niczego nie ukrywał. Punkty programu NDSAP z 1920 roku zapowiadały właściwie to wszystko, co potem miało się stać. Wszystko to, co nosiło w sobie zarodek już potencjalnego konfliktu – przypominał w archiwalnej radiowej audycji historyk prof. Mieczysław Tomala.

Jeszcze ponad sześć lat

Notka o tytule "Hitler sypie piaskiem »pokojowych« frazesów" znalazła się dopiero na trzeciej stronie "Kuriera Poznańskiego" z 5 lutego 1933 roku. Poprzedzały ją inne kwestie: "Dyskusja nad budżetem w Sejmie", "Kanada zwraca wywrotowców", "Port w Gdyni i jego życie". Między szpaltami uśmiechała się reklama środka do pielęgnacji włosów.

Czytelnik, który dotarł na tę trzecią stronę, nie powinien był mieć po lekturze informacji z Berlina (nawet jeśli nie znał dokładnie programu NDSAP czy tez wyłożonych w Mein Kampf) złudzeń co do nowego niemieckiego kanclerza. Ale wizja tego, co przyniesie jesień 1939 roku, była przecież jeszcze daleko na horyzoncie. Pewnie nikt – oprócz być może katastrofistów – nie dopuszczał do siebie obrazów apokalipsy.

Artykuł powstał w cyklu "Minihistorie", w którym wyławiamy z kronik, książek, dawnych gazet czy z radiowych nagrań krótkie opowieści: intrygujące, zaskakujące, unikatowe.   

Źródło: Polskie Radio/jp

Alan Bullock, "Hitler. Studium tyranii", tł. Tadeusz Evert, Kraków 2024; Maria Zmierczak, "Krytyka demokracji w ideologii Adolfa Hitlera", "Acta Universitatis Wratslaviensis", No 3240, "Studia nad Faszyzmem i Zbrodniami Hitlerowskimi", XXXII Wrocław 2010; Marek Maciejewski, "Stosunek Adolfa Hitlera do spraw polskich od zarania nazizmu do jego upadku", "Acta Universitatis Wratslaviensis", No 3625, "Studia nad Autorytaryzmem i Totalitaryzmem" 36, nr 2; Kamil Szołdra, "Prasa endecka wobec przejęcia władzy w Niemczech przez Adolfa Hitlera a kwestia bezpieczeństwa w Europie (styczeń-lipiec 1933)", "Bezpieczeństwo. Teoria i Praktyka", kwartalnik Uniwersytetu Andrzeja Frycza Modrzewskiego w Krakowie, 2019/1; prasa międzywojenna.

Polecane

Wróć do strony głównej