Karol Nawrocki zawetował nowelizację "lex Kamilek"
Prezydent Karol Nawrocki zawetował nowelizację ustawy o ochronie małoletnich, czyli przepisów tzw. lex Kamilek. Wcześniej, negatywną opinię dotyczącą nowych przepisów przedłożyła prezydentowi rzecznik praw dziecka Monika Horna-Cieślak. Nowelizację "lex Kamilek" źle oceniły też m.in. Państwowa Komisja do spraw Przeciwdziałania Wykorzystaniu Seksualnemu Małoletnich Poniżej lat 15 i Fundacja To ja - Dziecko im. Kamilka Mrozka, która reprezentuje obywateli zrzeszonych w społeczności Kamilka po tragicznej śmierci chłopca.
2025-08-29, 11:19
Prezydent zawetował zmiany w tzw. lex Kamilek. Co zakładały odrzucone przepisy?
Zawetowana przez Karola Nawrockiego nowelizacja ustawy dotyczyła przepisów, które zostały podpisane pod koniec lipca 2023 roku i weszły w życie rok później. Zmiana zakładała m.in., że szkoły nie będą wymagały od rodziców, pomagających w szkole lub opiekunów, zaświadczenia o niekaralności, a jedynie oświadczenia składane pod rygorem odpowiedzialności karnej.
Zawetowana nowelizacja znosiła także obowiązek podwójnego sprawdzania danej osoby, czyli np. szkoła nie musiałaby weryfikować trenera, który już wcześniej został sprawdzony w rejestrach karnych przez klub sportowy czy firmę, w której pracuje.
Obowiązku przedstawiania zaświadczeń nie mieliby przychodzący do szkoły m.in. policjanci, adwokaci, radcy prawni czy sędziowie, od których z założenia wymagana jest niekaralność. Zaświadczeń nie mieli także potrzebować goście zaproszeni na zajęcia szkolne, w których uczestniczyłby nauczyciel.
Nowelizacja przyznawała też pracownikowi miejsca zakwaterowania zbiorowego, np. hotelu, prawo zażądania od osoby, z którą przebywa małoletni, przedstawienia dowodu osobistego albo innego dokumentu potwierdzającego tożsamość dziecka, a w przypadku braku takiego dokumentu, przedstawienia innego, zawierającego dane i wizerunek dziecka albo wskazania imienia, nazwiska, numeru PESEL dziecka i relacji, w jakiej jest on z osobą dorosłą.
Karol Nawrocki zawetował zmiany w "lex Kamilek". Przeciwko przepisom była też Rzeczniczka Praw Dziecka
W przedłożonej prezydentowi negatywnej opinii dotyczącej nowelizacji ustawy o ochronie małoletnich, rzecznik praw dziecka Monika Horna-Cieślak wskazała na realne zagrożenie bezpieczeństwa dzieci "poprzez wprowadzenie nieuzasadnionych wyjątków umożliwiających całkowite odstąpienie od realizacji obowiązków weryfikacji karalności bądź obowiązki te, w sposób nieuzasadniony, łagodzi". "Osoby skazane za przestępstwa seksualne bądź za np. zabójstwo, handel ludźmi będą mogły w praktyce uzyskiwać kontakt z dziećmi, np. podczas zajęć w przedszkolach czy szkołach, gdzie będą gośćmi" - uważa RPD.
Regulacje zakładały przerzucenie bezpieczeństwa dziecka na kadrę pedagogiczną, której zadaniem będzie nadzór nad zaproszoną osobą. W ocenie RPD, oznacza to nie tylko obniżenie standardu ochrony dzieci, ale także nakłada na kadrę dydaktyczną dodatkowe obowiązki. Horna-Cieślak zwróciła także uwagę, że mimo opinii Konfederacji Lektorów Akademickich Szkół Polskich z 14 lipca br., która opowiedziała się za przekładaniem zaświadczeń z KRK o niekaralności przez pracowników uczelni wyższych, nowelizacja wprowadza składanie przez nich tylko oświadczeń pod groźbą odpowiedzialności karnej do lat 8.
Podobna sytuacja - dodała - jest w przypadku osób prowadzących praktyki zawodowe i absolwenckie. Horna-Cieślak wskazała, że będą one sprawdzane wyłącznie w Rejestrze Sprawców Seksualnych, ale już nie KRK.
"Lex Kamilek" po nowemu. Resort tłumaczy: chodzi o uniknięcie zamieszania
W odpowiedzi na stanowisko Hornej-Cieślak, wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha stwierdził, że "celem nowelizacji ustawy »Lex Kamilek« jest zapewnienie równowagi pomiędzy najwyższym standardem ochrony dzieci a potrzebą uproszczenia i usprawnienia procedur, tak aby przepisy były skuteczne i możliwe do praktycznego stosowania".
Czytaj także:
- "Lex Kamilek". Pracownicy hoteli będą weryfikować relacje dzieci i dorosłych gości
- Rzeczniczka praw dziecka: władza rodzicielska ma przede wszystkim nie szkodzić dziecku
W przesłanej przez resort sprawiedliwości pisemnej wypowiedzi wskazał, że nowe rozwiązania "zdejmują z rodziców biurokratyczny obowiązek składania oświadczeń, który od początku budził wiele wątpliwości i generował niepotrzebne trudności". Dodał, że ten wymóg będzie miał wyłącznie charakter przejściowy - potrwa jedynie kilka miesięcy - a "następnie odpowiedzialność w pełni przejmą instytucje państwowe, dysponujące narzędziami do systemowej i skutecznej weryfikacji".
Podkreślił, że ustawa wzmacnia ochronę dzieci, rozszerzając katalog przestępstw, popełnienie których definitywnie zamyka drogę do sprawowania opieki nad najmłodszymi. Zapewnił też, że "system ochrony dzieci pozostaje kompleksowy i jest stale rozwijany". "Obowiązek natychmiastowego reagowania służb na każdy sygnał nieprawidłowości zapewnia szybkie eliminowanie zagrożeń. Dlatego proponowane zmiany nie oznaczają obniżenia standardów ochrony, lecz ich dostosowanie do realiów funkcjonowania placówek - tak, aby przepisy były naprawdę skuteczne i w praktyce chroniły najmłodszych" - podkreślił Myrcha.
Weto do nowelizacji "lex Kamilek". Nowych przepisów nie chciały też organizacje pozarządowe
Negatywne stanowisko na temat rozwiązań zaproponowanych w ustawie z 5 sierpnia 2025 r. miała również Państwowa Komisja do spraw Przeciwdziałania Wykorzystaniu Seksualnemu Małoletnich Poniżej lat 15, Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich, a także m.in. Fundacja To ja - Dziecko im. Kamilka Mrozka, która reprezentuje szereg obywateli zrzeszonych w społeczności Kamilka po tragicznej śmierci chłopca. Dezaprobatę dla wprowadzonych zmian prawnych wyraziło także środowisko młodzieżowe, tj. Rada Młodzieżowa przy Parlamentarnym Zespole ds. Młodzieży.
Źródła: PAP/mbl