Zagraniczne wojska będą stacjonować w Ukrainie. Podpisano dokument
Prezydent Francji Emmanuel Macron powiedział po szczycie "koalicji chętnych" w Paryżu, że mechanizmy nadzoru przyszłego rozejmu w wojnie między Ukrainą i Rosją będą znajdowały się pod przywództwem amerykańskim.
2026-01-06, 21:10
W Paryżu o porozumieniu pokojowym Rosji i Ukrainy. Macron podkreśla rolę USA
We wtorek w Paryżu odbyło się spotkanie przywódców krajów tzw. koalicji chętnych na rzecz wsparcia Ukrainy. Prezydent Francji Emmanuel Macron przekazał potem, że spotkanie potwierdziło zbieżność między krajami koalicji w sprawie stworzenia mocnych gwarancji bezpieczeństwa. Uznał także, że spotkanie oznacza znaczący postęp na rzecz trwałego pokoju.
W swoim wystąpieniu prezydent Francji Emmanuel Macron podkreślił też, że to Amerykanie obejmą pieczę nad mechanizmami nadzoru przyszłego rozejmu w wojnie rosyjsko-ukraińskiej. Zapewnił, że Stany Zjednoczone wyjaśniły swój udział w zakończeniu wojny w Ukrainie i zaznaczył, że w ostatnich tygodniach doszło do zmiany stanowiska amerykańskiego.
Po szczycie "koalicji chętnych" w Paryżu. Trójstronna deklaracji Ukrainy, Francji i Wielkiej Brytanii
Po spotkaniu Macron, prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski i premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer podpisali memorandum dotyczące rozmieszczenia sił wielonarodowych po ewentualnym rozejmie. Obejmuje ono pięć elementów, w tym utworzenie międzynarodowych sił zbrojnych, które mają wspierać ukraińską armię i pomóc zapewnić bezpieczeństwo "w powietrzu, na morzu i na lądzie", a także monitorowanie zawieszenia broni - to właśnie temu elementowi przewodniczyć mają Amerykanie.
Zełenski mówiąc o uzgodnionych dokumentach powiedział, że są one sygnałem, na ile poważnie "koalicja chętnych" jest w stanie współpracować na rzecz bezpieczeństwa. Zapowiedział, że praca nad tymi dokumentami będzie kontynuowana i że delegacja ukraińska zostaje jeszcze w Paryżu w celu dalszych rozmów.
Czytaj także:
- Donald Tusk o "koalicji chętnych": Polska odegra kluczową rolę
- Rosyjscy "rybacy" na granicy państwa NATO. "Coś wydaje się nie tak"
Źródła: Polskie Radio/PAP/mbl