Grenlandia na celowniku USA. "Scenariusze zaczynają się sprawdzać"
Prezydent Donald Trump oraz jego administracja coraz śmielej mówią o przejęciu Grenlandii. W Polskim Radiu 24 prof. Kamil Zajączkowski zwracał uwagę, że o możliwej "awanturze wokół Grenlandii" mówiono jeszcze w ubiegłym roku. - Dzisiaj mamy początek 2026 roku i niestety te scenariusze zaczynają się sprawdzać - przekazał.
2026-01-07, 21:40
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Donald Trump coraz częściej mówi o tym, że USA potrzebują Grenlandii ze względów bezpieczeństwa
- Sekretarz stanu USA Marco Rubio zapowiedział, że spotka się z przedstawicielami Danii na rozmowy na temat Grenlandii
- O sytuacji wokół Grenlandii i Europy mówił w audycji "Świat w powiększeniu" prof. Kamil Zajączkowski
Sekretarz stanu USA Marco Rubio zapowiedział w środę, że w przyszłym tygodniu spotka się z przedstawicielami Danii na rozmowy na temat Grenlandii. Podczas rozmowy z dziennikarzami przekazał, że Donald Trump od dawna ma na celu pozyskanie wyspy w drodze zakupu. Rubio został zapytany, czy administracja Trumpa jest skłonna narazić NATO na rozpad, dążąc do przyłączenia Grenlandii siłą. Jak przekazał, "każdy prezydent zawsze zachowuje opcję użycia siły". - Nie mówię o Grenlandii, mówię globalnie: jeśli prezydent zidentyfikuje zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych, każdy prezydent zachowuje możliwość rozwiązania go środkami militarnymi - podkreślił. We wtorek szefowie rządów Danii, Hiszpanii - Pedro Sanchez, Niemiec - Friedrich Merz, Polski - Donald Tusk, Wielkiej Brytanii - Keir Starmer i Włoch - Giorgia Meloni oraz prezydent Francji Emmanuel Macron wydali wspólne oświadczenie w sprawie Grenlandii. Wskazano w nim, że "tylko Dania i Grenlandia mogą decydować o swojej przyszłości".
Prof. Kamil Zajączkowski z Uniwersytetu Warszawskiego został zapytany, czy spodziewał się, że na początku 2026 roku będziemy się zastanawiać na tym, czy jeden sojusznik NATO może napaść na drugiego. Jak przypomniał, jeszcze w kwietniu ubiegłego roku razem z prof. Bogdanem Góralczykiem prowadzili wykłady w Singapurze. Był to czas, kiedy Donald Trump ogłosił "dzień wyzwolenia", nakładając cła na inne państwa. - Powiedziałem wtedy, że prawdopodobnie będzie sytuacja NATO minus jeden, od razu wyjaśnię, że nie chodziło mi, że oficjalnie USA wyjdą ze struktur Sojuszu Północnoatlantyckiego, ale będą miały bardzo ambiwalentny stosunek, a czasami wrogi - mówił. - Nasi gospodarze byli w szoku (…) Bogdan Góralczyk powiedział, że spodziewa się, że może dojść do awantury o Grenlandię. Pamiętam, że wszyscy gospodarze byli w szoku, dzisiaj mamy początek 2026 roku i niestety te scenariusze zaczynają się sprawdzać - zaznaczył.
Posłuchaj
"Amerykanie nie wyjdą z NATO, ale będą mieli ambiwalentny stosunek"
Zdaniem profesora taka sytuacja jest wyzwaniem zarówno dla elit politycznych w Unii Europejskiej, jak i w Polsce. - Powtarzałem, że to będzie wymagało wielkiej finezji od polskiej dyplomacji, siły politycznej, ale także od polityków unijnych, bo mamy dylemat, że z jednej strony musimy utrzymać więzi transatlantyckie, pokazać, że te więzi są dla nas korzystne, ale co jest moim zdaniem istotne, Europejczycy, przywódcy europejscy zbyt mało korzystają z ekspertyz - mówił. - Za mało jest duszy przedsiębiorcy, sądzę, że Europa jest zdolna do tego, by pokazać na liczbach, że produkujemy podstawową broń, amunicję. To by wystarczyło Amerykanom, Amerykanie teraz muszą się skupić, żeby produkować m.in. odpowiednie statki podwodne czy łodzie w kontekście konfrontacji na Morzu Południowochińskim, bo tego im brakuje - dodał.
- Jeżeli Europa nie postawi się, nie będzie asertywna w grze wielkiej trójki nie będzie Europy i będzie taka sytuacja, jak dosłownie podczas zimnej wojny, gdzie mieliśmy USA, Związek Radziecki, a Europa, wspólnoty europejskie nie funkcjonowały, jako podmiot geopolityczny - podkreślił prof. Zajączkowski. Prowadząca zapytała, czy UE powinna wrócić dziś do postaw, zwracając uwagę przede wszystkim na kwestie gospodarcze. - Gospodarcze tak i ma odpowiedni potencjał. To o czym zapominamy, a Donald Trump ma wbrew pozorom pewne stałe uczucia, on nigdy nie lubił wspólnego rynku - mówił. - Druga rzecz, dziś wiadomo, że Europa mówi o autonomii strategicznej, która jest w ramach sojuszu NATO. Tu odkrywam, co znaczy NATO minus jeden, Amerykanie będą ambiwalentni, czasami będą nam pomagać, czasami nie i to nie chodzi o prezydenta Donalda Trumpa, bo inny prezydent, nawet demokrata może podobnie się zachowywać. To wynika z kultury amerykańskiej i ze zmian w polityce amerykańskiej, większość tych ludzi nie pamięta, czym jest zimna wojna, mamy nowe pokolenia Amerykanów. Amerykanie nie wyjdą z NATO, ale będą mieli ambiwalentny stosunek. My wzmacniajmy pozycję Europy, nie twórzmy jakiś odrębnych bytów, tylko budujmy europejską siłę w ramach NATO - podkreślił. - Jeżeli Europa wzmocni swój potencjał wojskowy, będzie umiejętnie grała kartą potencjału wojskowego plus jeszcze potencjał ekonomiczny, stanie się wiarygodnym i lepszym dla USA partnerem - dodał.
Czytaj także:
- Znacznie więcej powodów niż ropa. Dlaczego Trump chce “bronić demokracji” na Grenlandii?
- Trump chce Grenlandii. Gajewski: nie powinniśmy zakłócać solidarności wewnątrz NATO
- Rosja ostrzy sobie zęby na nowy kawałek Europy. Co zrobi USA?
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Magdalena Skajewska
Opracowanie: Aneta Wasilewska