Rada Polskich Mediów o wecie prezydenta. "Utrudni walkę z dezinformacją"
Rada Polskich Mediów uważa, że weto Karola Nawrockiego w sprawie ustawy wdrażającej do polskiego prawa unijną dyrektywę DSA utrudni walkę ze szkodliwymi treściami w internecie. Prezydium rady przyjęło już w tej sprawie stanowisko.
2026-01-10, 18:49
Rada Polskich Mediów rozczarowana wetem Nawrockiego
"Weto prezydenta do ustawy wdrażającej do polskiego prawa unijną dyrektywę DSA utrudni walkę z dezinformacją w internecie i skrajnie szkodliwymi treściami w sieci oraz pozbawia polskich internautów realnych środków obrony w walce z firmami technologicznymi" - wskazała Rada Polskich Mediów.
W przyjętym stanowisku rada wyraziła głębokie rozczarowanie decyzją prezydenta Karola Nawrockiego o zawetowaniu ustawy. Nowe prawo miało zapewnić odpowiednie stosowanie przepisów dyrektywy o usługach cyfrowych (DSA).
Co było w ustawie?
Przepisy przewidywały, że Urząd Komunikacji Elektronicznej i Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji będą mogły nakazywać platformom usuwanie treści, które wypełniają znamiona 27 czynów zabronionych. Chodziło m.in. o groźby karalne, namowę do popełnienia samobójstwa, pochwalanie zachowań o charakterze pedofilskim, propagowanie ideologii totalitarnych, a także nawoływanie do nienawiści i znieważanie na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych.
Ustawa dotyczyła również praw autorskich oraz treści odnoszących się do nielegalnej sprzedaży czy nielegalnego świadczenia usług. "Prezydent uzasadnia swoje weto potrzebą ochrony wolności słowa. W rzeczywistości celem zawetowanej ustawy było stworzenie narzędzi do walki z zagrożeniami, wobec których Polacy są coraz bardziej bezradni" - czytamy w stanowisku Rady Polskich Mediów.
Autorom przysługiwały odwołania
Wskazano również na zagrożenia ze wschodu, które każdego dnia dotykają użytkowników internetu w Polsce. "Niemal każdy dzień przynosi zza wschodniej granicy kolejne kłamstwa i półprawdy" - napisano. Rada uważa, że weto utrudni walkę z innymi skrajnie szkodliwymi treściami rozpowszechnianymi w sieci, takimi jak nawoływanie do samobójstwa czy pochwalanie pedofilii.
Ustawa, którą prezydent odrzucił, zawierała zapisy, które uprawniały osoby fizyczne, prokuraturę, policję, Krajową Administrację Skarbową czy Straż Graniczną do złożenia wniosku o usunięcie treści, uznanej za szkodliwą. Wówczas autor otrzymywałby zawiadomienie o wszczęciu procedury i miałby dwa dni na przedstawienie swojego stanowiska.
Z kolei od decyzji UKE lub KRRiT autor mógł się odwołać do sądu powszechnego w ciągu 14 dni. Sporna treść byłaby usuwana po decyzji sądu, lub po upływie wspomnianego terminu - jeśli autor nie wniósłby sprzeciwu. Ten zapis stanowił poprawkę, o którą wnioskowali posłowie PiS.
Nawrocki o "cenzurze"
Zdaniem Karola Nawrockiego ustawa w założeniu miała chronić obywateli i dzieci w internecie. W istocie jednak stała się "administracyjną cenzurą". W nagraniu wskazał, że nowe prawo tworzyłoby sytuacje, w której obywatel musiałby walczyć z instytucjami państwowymi o prawo do wyrażania opinii.
Wśród powodów odrzucenia ustawy wskazano również "nadmierne kompetencje prezesa UKE", przy jednoczesnym braku "wystarczających gwarancji niezależności od bieżącej polityki". Kwestionowano także "administracyjne usuwanie treści z internetu na podstawie decyzji urzędników". Prezydent uważa, że nie zachowano również zasady proporcjonalności wobec "najcięższych przestępstw i drobnych wykroczeń".
Czytaj takze:
- Jasna Góra. Nawrocki na pielgrzymce z kibicami: jestem jednym z was
- Tusk ostro o Kaczyńskim. "Bez Brauna nie ma szans"
- Weta i podpisy przed spotkaniem z premierem. "Zagrywka strategiczna"
Źródło: PAP/egz