Zamieszki w Iranie. Prezydent oskarża USA i Izrael

Prezydent Iranu Masud Pezeszkian powiedział w niedzielę, że USA i Izrael chcą "siać chaos i nieporządek" w Iranie, wydając rozkazy "zamieszek" i wezwał Irańczyków do zdystansowania się od "uczestników zamieszek i terrorystów".

2026-01-11, 13:05

Zamieszki w Iranie. Prezydent oskarża USA i Izrael
Prezydent Iranu. Foto: PAP/EPA

"Dwa tysiące zabitych w Iranie"

W ciągu ostatnich 48 godzin w protestach w Iranie zginęło, według ostrożnych szacunków, co najmniej 2 tys. osób - oceniła w niedzielę niezależna stacja Iran International, powołując się na relacje świadków.

Liczba ofiar trwających od 15 dni antyrządowych protestów w Iranie jest trudna do ustalenia ze względu na odcięcie przez władze dostępu do internetu. W nocy z soboty na niedzielę Agencja Informacyjna Aktywistów Praw Człowieka (HRANA), organizacja pozarządowa z siedzibą w USA, mówiła o 116 zabitych, zastrzegając jednak, że bilans ten obejmuje tylko potwierdzone zgony osób, których personalia są znane.

Według Iran International liczba zabitych jest jednak wielokrotnie większa, gdyż siły bezpieczeństwa strzelają do protestujących ostrą amunicją.

Atak USA na Iran? Trump dostał informacje

- Izrael jest w stanie wysokiej gotowości na wypadek ewentualnej interwencji Stanów Zjednoczonych w Iranie - dodała agencja Reutera, powołując się na trzy izraelskie źródła posiadające wiedzę na ten temat.

Prezydent USA Donald Trump został w ostatnich dniach poinformowany o nowych opcjach dotyczących przeprowadzenia ataków militarnych na Iran - podał w niedzielę amerykański dziennik "New York Times", powołując się na urzędników zaznajomionych ze sprawą.

Gazeta zaznaczyła, że Trump nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji, ale urzędnicy twierdzą, iż poważnie rozważa zezwolenie na atak w reakcji na działania irańskiego reżimu, mające na celu stłumienie demonstracji. Według źródeł "NYT" prezydentowi przedstawiono wiele opcji, w tym ataki na obiekty w Teheranie.

W ostatnich dniach Trump kilka razy ostrzegał irańskich przywódców przed użyciem siły wobec protestujących i sugerował, że w przeciwnym razie USA mogą dokonać interwencji zbrojnej. "Iran patrzy w kierunku WOLNOŚCI, być może jak nigdy dotąd. USA są gotowe do pomocy!!!" – napisał w sobotę na platformie Truth Social. "NYT" przypomniał, że zaledwie w poprzedni weekend amerykańskie siły specjalne dokonały interwencji w innym kraju, któremu Trump groził - w Wenezueli - i schwytały jej prezydenta Nicolasa Maduro.

Jak poinformował "NYT", wysocy rangą urzędnicy amerykańscy powiedzieli, że przynajmniej niektóre z opcji przedstawionych Trumpowi w związku z sytuacją w Iranie będą bezpośrednio powiązane z działaniami wobec służb bezpieczeństwa tego kraju, które stosują przemoc w celu stłumienia protestów.

USA: Iran sprowadził zagraniczne bojówki

Stany Zjednoczone są zaniepokojone doniesieniami o tym, że Republika Islamska zatrudniła terrorystów z Hezbollahu i irackie milicje do tłumienia pokojowych protestów - napisał perskojęzyczny portal Departamentu Stanu USA na platformie X. W Iranie od 15 dni trwają masowe antyrządowe demonstracje.

Departament Stanu dodał w sobotnim komunikacie, że władze Iranu wydały miliardy dolarów, należące do narodu irańskiego, na to, co określił mianem sił zastępczych terrorystów. Resort dyplomacji wyraził przekonanie, że użycie tych sił przez Iran przeciwko własnym obywatelom byłoby kolejną "poważną zdradą narodu".

Administracja prezydenta Donalda Trumpa ostrzegła Iran w sobotę późnym wieczorem przed wykorzystywaniem zagranicznych bojowników przeciwko demonstrantom.

Według informatorów amerykańskiej stacji Fox News około 850 bojowników Hezbollahu i irackich milicji przedostało się już do Iranu, aby wzmocnić siły bezpieczeństwa reżimu. Obie formacje mają doświadczenie w tłumieniu sprzeciwu nieuzbrojonych cywilów.

Iran nie ufa armii?

Behnam Ben Taleblu z Foundation for Defense of Democracies (FDD), waszyngtońskiego think tanku, powiedział w rozmowie ze stacją, że doniesienia o wykorzystaniu zagranicznych sił zastępczych dowodzą tego, że reżim nie ufa w pełni irańskim służbom bezpieczeństwa.

Armia Iranu została postawiona w stan gotowości do działań przeciwko protestującym. W oświadczeniu wojsko zapowiedziało, że będzie "zdecydowanie bronić interesów narodowych, strategicznej infrastruktury oraz własności państwowej", jednocześnie obarczając odpowiedzialnością za zamieszki Izrael oraz bliżej nieokreślone "grupy terrorystyczne".

Do tej pory represje wobec demonstrantów prowadziły głównie policja i formacje paramilitarne, jednak włączenie regularnej armii sygnalizuje wyraźną eskalację działań.

Jednak są głosy, że władze w Teheranie prawdopodobnie straciły również wiarę w bezwzględne posłuszeństwo armii, a przynajmniej marynarki wojennej. Według przeprowadzonej przez portal Maritime-executive analizy zdjęć satelitarnych, pokazujących nabrzeża irańskich baz morskich, dowództwo sił morskich nakazało wyjść w morze wszystkim fregatom - najprawdopodobniej w obawie, że marynarze mogliby odmówić pacyfikowania demonstracji albo wręcz się do nich przyłączyć.

To rozproszenie fregat, w połączeniu z wysłaniem dwóch flot, 103. i 104., na manewry morskie prowadzone wspólnie z Chinami, Rosją i Republiką Południowej Afryki u zbiegu Atlantyku i Oceanu Indyjskiego, znacznie uszczupliło obronę Iranu, czyniąc ten kraj bardziej podatnym na potencjalny atak Stanów Zjednoczonych. Taką możliwość wyraźnie zasugerował w sobotę w nocy prezydent Trump, o czym trzech amerykańskich urzędników poinformowało redakcję dziennika "Washington Post".

Iran ostrzega USA i Izrael

Amerykańskie bazy wojskowe na Bliskim Wschodzie oraz Izrael będą uzasadnionymi celami dla Iranu, jeśli Stany Zjednoczone zdecydują się na interwencję w tym kraju w związku z trwającymi protestami - ostrzegł w niedzielę przewodniczący irańskiego parlamentu Mohammed Bager Kalibaf.

Irański parlament zebrał się w niedzielę w związku z trwającymi od 15 dni antyrządowymi protestami. Podczas posiedzenia deputowani skandowali hasło "Śmierć Ameryce!".

Kalibaf powiedział, że Iran zada "silny cios" osobom odpowiedzialnym za trwające protesty i zasugerował, że nie wybuchły one w sposób spontaniczny, lecz zostały zainspirowane z zewnątrz. Oskarżył prezydenta USA Donalda Trumpa o wspieranie "terrorystycznej wojny" przeciwko Iranowi i ostrzegł go przed "błędnymi kalkulacjami".

***

Czytaj także:

Źródło: PAP/Reuters/inne

Polecane

Wróć do strony głównej