Pożar w Crans-Montana. Śledztwo może objąć lokalne władze

Śledztwo po tragicznym pożarze w alpejskim kurorcie Crans-Montana może zostać rozszerzone na władze miejscowości. Prawnik reprezentujący rodziny ofiar zapowiada walkę o wielomilionowe odszkodowania i wskazuje na poważne zaniedbania w nadzorze nad bezpieczeństwem lokalu, do których wcześniej przyznał się burmistrz.

2026-01-13, 13:05

Pożar w Crans-Montana. Śledztwo może objąć lokalne władze
Eksplozja w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana. Foto: MAXIME SCHMID/AFP/East News

Pożar w Szwajcarii. Władze kurortu mogą ponieść konsekwencje

Szwajcarski adwokat Romain Jordan, cytowany przez media, zapowiedział, że będzie domagał się wielomilionowych odszkodowań dla każdej osoby, która odniosła obrażenia i do 100 tys. franków dla rodziny każdej ofiary. - Nie ma dla mnie żadnej wątpliwości, że władze miejscowości powinny trafić na listę odpowiedzialnych i powinny zostać poproszone o wyjaśnienia - stwierdził Jordan w wywiadzie.

Wyraził opinię, że łączna wysokość odszkodowań sięgnie setek milionów franków szwajcarskich. Jordan reprezentuje rodziny ofiar i rannych ze Szwajcarii, Francji i Włoch. - Te rodziny czują się tak, jakby żyły w koszmarze, z którego nigdy się nie obudzą i proszą mnie o odpowiedź, kto jest odpowiedzialny - stwierdził. Burmistrz Crans-Montany Nicolas Feraud powiedział kilka dni po pożarze, że w lokalu nie przeprowadzono kontroli przeciwpożarowej w latach 2020-2025.

Tragedia w Crans-Montanie. Właściciel baru w areszcie

Zarzuty nieumyślnego spowodowania śmierci, obrażeń i pożaru postawiono właścicielom baru - małżeństwu z Francji. Jacques Moretti został aresztowany, a decyzja ta została utrzymana w poniedziałek i uzasadniona obawą ucieczki. Nie wyklucza się, jak twierdzą szwajcarskie media, że może wyjść na wolność za kaucją. Jego żona, Jessica jest w areszcie domowym, bo ma małe dzieci. Osobne śledztwo w sprawie pożaru prowadzi prokuratura w Rzymie w związku z tym, że wśród ofiar jest sześcioro młodych Włochów, a 14 zostało rannych, także bardzo ciężko.

Włoski dziennik "La Repubblica" poinformował we wtorek, że sytuacja prawna współwłaścicielki baru pogarsza się, bo ze śledztwa wynika, że to ona odgrywała główną rolę w zarządzaniu barem i innymi lokalami, ponieważ jej mąż był wcześniej skazany we Francji m.in. za oszustwa i sutenerstwo. W Szwajcarii zaś, wyjaśniła gazeta, weszły w życie przepisy, na mocy których od właścicieli lokali wymagane jest świadectwo "dobrego prowadzenia", czyli niekaralności.

Dziennik odnotował też wypowiedzi świadków, według których Jessica Moretti chwilę po wybuchu pożaru uciekła z dużą torbą, w której był zapewne utarg. Kobieta nie wezwała straży pożarnej, ani nie udzielała nikomu pomocy. Rzymska gazeta dodała, że "według śledczych to dowód na to, że Jessica wiedząc o zagrożeniach w swoim lokalu natychmiast przewidziała tragiczny epilog".

Czytaj także:

Źródło: PAP/nł

Polecane

Wróć do strony głównej