Noworoczne postanowienia są warte miliardy złotych. Szczególnie te porzucone

Nowy rok, nowy ja - to hasło zna chyba każdy. I niemal każdy po Sylwestrze podejmował postanowienie, które miało odmienić życie. Kłopot w tym, że pierwotny entuzjazm i samozaparcie potrafią dość szybko zblednąć i doprowadzić do porzucenia noworocznej decyzji. To efekt, z którego żyje zaskakująco wiele biznesów w Polsce - porzucone postanowienia są warte miliardy złotych.

2026-01-16, 14:21

Noworoczne postanowienia są warte miliardy złotych. Szczególnie te porzucone
Wysoka frekwencja na siłowni. Foto: Tomasz Oszczepalski/East News

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Postanowienia mocne, ale krótkie: Większość kapitału przeznaczonego na noworoczne metamorfozy jest zagrożone zmarnowaniem, gdyż tylko mały odsetek Polaków wytrwa w postanowieniach do końca roku.
  • Pułapka karnetu rocznego: Wybór tańszego miesięcznie abonamentu na siłownię z rocznym zobowiązaniem często kończy się stratą rzędu 1000–1200 zł, gdy motywacja wygasa już w lutym.
  • Kosztowne diety i edukacja: Rezygnacja z opłaconego z góry cateringu dietetycznego lub kursu językowego to strata sięgająca nawet kilku tysięcy złotych w skali kwartału.
  • Zysk z "martwych dusz": Sektor usług fitness opiera swój model biznesowy na klientach, którzy płacą za usługi, ale z nich nie korzystają, co generuje przychód bez kosztów eksploatacyjnych.


W 2024 roku aż 81% Polaków podjęło noworoczne postanowienia - najczęściej kilka równocześnie. Choć 72% z nich zrealizowało przynajmniej jedno z nich (badanie Huawei CBG Polska), to i tak duża część zainwestowanych pieniędzy – zwłaszcza w długoterminowe karnety, diety pudełkowe czy pakiety treningów – została z punktu widzenia konsumenta zmarnowana. Powstaje w ten sposób zjawisko „martwych dusz” – rzeszy klientów, którzy opłacili abonamenty z góry, ale po kilku tygodniach przestają z nich korzystać. To właśnie na nich w znacznym stopniu opiera się model biznesowy wielu klubów fitness, aplikacji treningowych i firm cateringowych.

Rezygnacja z postanowień nie jest rozłożona równomiernie w czasie, lecz ma charakter gwałtowny. Krzywa wytrwałości załamuje się drastycznie już po niespełna dwóch miesiącach, a punkt krytyczny przypada na koniec stycznia. W tym okresie następuje masowy odwrót od podjętych działań, tłumaczony najczęściej deficytem dyscypliny, do czego przyznaje się aż 48% badanych, którzy ponieśli porażkę.

Scenariusz działań jest powtarzalny: konsument rozpoczyna rok z wysokim poziomem motywacji, dokonuje zakupów (karnet, sprzęt, dieta), a następnie w zderzeniu z prozą życia codziennego porzuca realizację celu, pozostając czasem z kosztami stałymi obciążającymi budżet domowy przez kolejne miesiące.

Czarna Dziura Fitness. Gdzie znikają największe kwoty?

Najbardziej jaskrawym przykładem finansowego marnotrawstwa jest rynek fitness, który wciąga konsumentów w paradoks karnetu rocznego. Kluby stosują agresywną politykę cenową, promując długoterminowe zobowiązania. Umowa na 12 miesięcy kosztuje średnio około 110 złotych miesięcznie, podczas gdy opcja elastyczna to wydatek rzędu 175 złotych.

Klient "styczniowy", z dużą motywacją do działania, skuszony niższą ceną jednostkową, potrafi podpisać cyrograf na rok. Gdy jego zapał wygasa po miesiącu, co jest statystyczną normą, pozostaje on z obowiązkiem opłacania usługi przez kolejne miesiące. Szacunkowa strata jednostkowa w takim scenariuszu "All-In" wynosi od 1000 do 1200 złotych wyrzuconych w błoto na samym karnecie, nie wliczając w to opłaty wpisowej.

W ujęciu rocznym matematyka tego zjawiska dla klienta premium jest jeszcze bardziej porażająca. Osoba decydująca się na kompleksową metamorfozę często dokupuje pakiety treningów personalnych, których ceny wahają się od 70 do 100 złotych za godzinę. Przy założeniu dwóch treningów tygodniowo, miesięczny koszt samej opieki trenerskiej wynosi od 560 do 800 złotych.

Typowy scenariusz zachowania w tej grupie polega na wykupieniu pakietu dziesięciu lub dwudziestu spotkań z góry w celu "zmotywowania się". Rezygnacja w połowie tego cyklu, połączona z koniecznością opłacania rocznego karnetu, oznacza, że w pierwszym kwartale roku z portfela takiego klienta może zniknąć blisko 3000 złotych, nie przynosząc trwałej zmiany sylwetki, a jedynie frustrację i poczucie winy.

Postanowienia Noworoczne

Ranking Top 5: Co Polacy obiecują sobie na ten rok?

01 Oszczędzanie i Inwestycje

41%

Po raz pierwszy od lat finanse wyprzedziły sport. Polacy chcą budować "poduszkę finansową" oraz odkładać na konkretne cele (wakacje, remont).

02 Aktywność fizyczna

39%

Klasyka, która trzyma się mocno. Dominują zapisy na siłownię, basen oraz regularne spacery.

03 Zdrowsze odżywianie

34%

Ograniczenie cukru, rezygnacja z przetworzonej żywności i bardziej świadome zakupy spożywcze.

04 Zrzucenie kilogramów

33%

Cel często powiązany z dietą i sportem, ale traktowany jako konkretny, mierzalny efekt wizualny.

05 Zdrowie psychiczne

29%

Rosnący trend. Polacy coraz częściej obiecują sobie mniej stresu, lepszą higienę snu i czas na odpoczynek.

Gradacja strat. Od ostrożnego startu do wszystkiego na jedną kartę

Wbrew pozorom, pieniądze tracą nie tylko ci, którzy rzucają się na głęboką wodę. Analiza rynku pozwala wyróżnić scenariusz "ostrożny", w którym konsument, bojąc się zobowiązań, wybiera karnet elastyczny na jeden miesiąc. Choć unika on pułapki rocznej umowy, wpada w pułapkę wysokiego kosztu jednostkowego.

Przy opłacie około 175 złotych za miesiąc i rezygnacji po na przykład trzech wizytach, realny koszt jednego wejścia na siłownię szybuje do blisko 60 złotych. W połączeniu z zakupem podstawowych witamin czy odżywek, bilans straty "ostrożnego" klienta zamyka się w kwocie około 250 złotych. Jest to suma z pozoru niewielka, ale w skali milionów Polaków tworzy gigantyczny rynek.

Wzorzec zachowań dla grupy pośredniej, tak zwanej "standardowej", obejmuje często próbę samodzielnej aktywności wspieranej zakupami detalicznymi. Aż 73% Polaków deklaruje spacerowanie, a 54% jazdę na rowerze jako formę realizacji postanowień, co teoretycznie jest bezkosztowe. Jednak w praktyce wiąże się to z wizytą w sklepie sportowym.

Konsument z tej grupy kupuje nowe buty do biegania, matę do ćwiczeń czy odzież termoaktywną, wydając jednorazowo od 300 do 500 złotych. Działanie to ma charakter zastępczy – zakup gadżetów daje złudne poczucie postępu. Gdy po kilku tygodniach entuzjazm opada, sprzęt ląduje w szafie. W połączeniu z eksperymentalnym zamówieniem cateringu na tydzień lub dwa, łączna strata tej grupy oscyluje w granicach 1000 złotych, co stanowi równowartość sporej części miesięcznych oszczędności wielu gospodarstw domowych.

Talerz pełen pieniędzy. Dieta i suplementy

Kategoria żywieniowa stanowi osobną, potężną pozycję w budżecie niespełnionych obietnic. Catering dietetyczny to wydatek rzędu 1500–2400 złotych miesięcznie. Mechanizm straty jest tu prosty: zamówienie opłacane jest z góry na dłuższy okres, by zmotywować się do działania. Jednak monotonia posiłków lub niedopasowanie smakowe sprawiają, że rezygnacja następuje często już po tygodniu.

Wówczas realną stratą są nie tylko niewykorzystane dni abonamentu, ale dosłownie jedzenie lądujące w koszu. Równolegle funkcjonuje rynek suplementów diety, warty w Polsce aż 7 miliardów złotych rocznie. Polacy wydają krocie na "magiczne tabletki", które w oderwaniu od diety i treningu stanowią kategorię czystej straty finansowej.

Kalkulacja dla przeciętnego klienta cateringu ujawnia skalę kosztów dziennych. Decydując się na dietę redukcyjną (1000-1200 kcal), płaci on około 48–52 złote dziennie, natomiast przy diecie standardowej (1800-2500 kcal) koszt ten wzrasta do 65–77 złotych za dzień.

Konspekt działania w przypadku porażki wygląda następująco: klient zamawia dietę na 20 dni roboczych (koszt ok. 1300-1500 zł). Po 5 dniach następuje "złamanie" diety (np. wyjście na pizzę), co uruchamia psychologiczny mechanizm rezygnacji. W efekcie opłacone pudełka na kolejne dni są albo odwoływane (często z utratą części środków), albo zjadane "na siłę" obok innych posiłków, co niweczy efekt redukcyjny. Oznacza to, że każda złotówka wydana na ten cel została zmarnowana, ponieważ cel – redukcja wagi – nie został osiągnięty.

Inwestycje w kompetencje. Słomiany zapał edukacyjny

Podobny mechanizm marnotrawstwa obserwujemy w sektorze edukacyjnym. Kursy językowe, zwłaszcza języka angielskiego, są często opłacane z góry za cały semestr lub rok, co wiąże się z wydatkiem sięgającym od 930 złotych za moduł do nawet 3800 złotych za pełny kurs roczny w renomowanych szkołach. Słomiany zapał edukacyjny objawia się drastycznym spadkiem frekwencji po pierwszych tygodniach nauki. W przypadku braku możliwości zwrotu środków za niewykorzystane lekcje, konsument traci tysiące złotych, płacąc za wiedzę, której nigdy nie przyswoi.

Analizując rynek prywatnych korepetycji, widać wyraźnie, jak szybko rosną koszty przy braku systematyczności. W Warszawie godzina lekcji indywidualnej kosztuje od 110 do 130 złotych, podczas gdy w miastach regionalnych średnia ta wynosi 66–77 złotych. Konspekt porażki w tym segmencie polega często na "zaklepaniu" terminów u lektora na dwa miesiące do przodu.

Gdy uczeń rezygnuje z zajęć z dnia na dzień z powodu braku czasu lub chęci, często zobowiązany jest do pokrycia kosztów lekcji (zgodnie z zasadami wielu korepetytorów o odwoływaniu wizyt). W skali kwartału, opuszczenie co drugiej zaplanowanej lekcji przy jednoczesnym ich opłacaniu generuje stratę rzędu 400-600 złotych, nie dając w zamian żadnego wzrostu kompetencji językowych.


Mechanizm "zarabiania na porażce". Perspektywa biznesu

Z perspektywy makroekonomicznej, styczniowy zryw jest zjawiskiem, na którym branża fitness opiera swój model biznesowy. Można zaryzykować stwierdzenie, że siłownie wręcz potrzebują porażki swoich klientów. Gdyby wszyscy posiadacze aktywnych karnetów postanowili realizować swoje postanowienia przez cały rok, większość obiektów stałaby się niewydolna operacyjnie.

Klient idealny to taki, który płaci i nie przychodzi – generuje przychód, a jednocześnie zerowe zużycie wody, prądu i sprzętu. Dane potwierdzają ten cykl: w styczniu sprzedaż karnetów rośnie nawet o 150%, by w lutym frekwencja zaczęła spadać do poziomów jesiennych.

Kluczem do zrozumienia tej strategii są koszty stałe i zadłużenie branży, które wynosi od 36 do niemal 88 milionów złotych. Obiekty sportowe muszą utrzymać ogromne powierzchnie przez cały rok, niezależnie od sezonowości. Dlatego działania marketingowe w styczniu są tak intensywne i nastawione na sprzedaż "marzeń" w formie długoterminowej. Siłownie świadomie overbookują (sprzedają więcej miejsc niż mają) swoje możliwości, zakładając, że po kilku tygodniach "słomiany zapał" zweryfikuje liczbę ćwiczących. Jest to cyniczna, ale konieczna z punktu widzenia biznesowego gra na przewidywalnej ludzkiej słabości.

Ratunek Budżetu

Poradnik: Jak uratować finanse po "złamaniu" postanowienia?

1. Zasada "Startu Minimalnego"

Nie kupuj motywacji na zapas. Jeśli w grudniu tylko leżałeś, nie staniesz się nagle maratończykiem.

Zamiast rocznej umowy: Wykup 4 pojedyncze wejścia. Jeśli zrezygnujesz, stracisz 100 zł, a nie 2500 zł zablokowane w abonamencie.

Sprzęt: Przez pierwszy miesiąc używaj tego, co masz w szafie. Profesjonalne buty kup dopiero jako nagrodę za wytrwanie 30 dni.

2. Cesja karnetu

Podpisałeś już "lojalkę" i chcesz zrezygnować? Nie chowaj głowy w piasek, płacąc raty za nic.

Wyjście awaryjne

Wiele sieci umożliwia przepisanie umowy na inną osobę. Poszukaj chętnych na grupach w social media ("Cesje Karnetów") lub OLX. Często wystarczy pokryć opłatę manipulacyjną.

3. Audyt subskrypcji "widm"

Darmowe okresy próbne w lutym stają się "wampirami energetycznymi" twojego konta.

Anuluj od razu: App Store/Google Play pozwalają anulować subskrypcję natychmiast po aktywacji trialu – dostęp "Pro" i tak zachowasz do końca okresu.

Przejrzyj historię: Sprawdź wyciąg z konta. Jeśli nie użyłeś aplikacji przez 7 dni – usuń ją. Nie licz na to, że "zaczniesz od poniedziałku".


Psychologiczne koszty finansowe

Za decyzjami ekonomicznymi stoją konkretne mechanizmy psychologiczne. Kluczowym czynnikiem generującym straty jest efekt "wszystko albo nic". Po jednym potknięciu – na przykład zjedzeniu pizzy w trakcie diety pudełkowej – konsument często rezygnuje z całej inwestycji, uznając projekt za spalony, zamiast kontynuować opłacony proces. Dodatkowym czynnikiem jest zjawisko "Blue Monday". Choć naukowo jest to termin pozbawiony podstaw, marketingowa narracja o "najbardziej depresyjnym dniu w roku" daje społeczne przyzwolenie na kapitulację w połowie stycznia.

Statystyka przyczyn porażek dostarcza dowodów na to, jak kruche są podstawy naszych inwestycji. Aż 32% osób rezygnuje z powodu utraty motywacji (wyczerpania paliwa emocjonalnego), a kolejne 32% tłumaczy się presją codzienności i brakiem czasu. Konspekt psychologiczny porażki wygląda zatem następująco: inwestycja finansowa dokonywana jest w momencie emocjonalnego wyżu (Nowy Rok), natomiast jej realizacja przypada na okres emocjonalnego dołka (styczeń/luty). Brak planu awaryjnego na gorsze dni sprawia, że pieniądze wydane na karnety czy kursy stają się ofiarą zderzenia idealistycznej wizji z rzeczywistymi zasobami psychofizycznymi jednostki.

Noworoczne postanowienia. Jak przestać tracić pieniądze?

Analiza kosztów noworocznych zrywów prowadzi do wniosku, że postanowienia w obecnej formie stanowią dla większości Polaków dobrowolny podatek od braku silnej woli. Aby uniknąć finansowej pułapki, rekomendacja ekonomiczna jest prosta: należy wystrzegać się długoterminowych umów na fali emocji. Karnety elastyczne, choć droższe miesięcznie, są tańsze w skali roku w przypadku rezygnacji. Metoda małych kroków jest nie tylko zdrowsza dla psychiki, ale i bezpieczniejsza dla portfela. W 2026 roku warto inwestować w budowanie nawyku, a nie w drogi sprzęt i usługi, które mają ten nawyk zastąpić.

Przejście z grupy rezygnujących do elitarnego grona osób skutecznych wymaga zmiany podejścia z życzeniowego na zadaniowe. Zamiast wydawać 3000 złotych w styczniu na pakiet "nowe życie", skuteczniejszą strategią finansową i rozwojową jest inwestowanie małych kwot w mikronawyki. Sukces nie zależy od wysokości opłaty wpisowej, lecz od zdolności do podnoszenia się po porażkach, co w psychologii określa się mianem rezyliencji. Ostatecznie najdroższym postanowieniem jest to, które zostało porzucone, a najtańszym to, które stało się częścią naszej codzienności.

Źródło: PolskieRadio24.pl/Michał Tomaszkiewicz

Skąd to wiemy? Jak to ustaliliśmy?

Przedstawione w artykule szacunki i wnioski opierają się naj analizie danych rynkowych, cenników usług oraz badań opinii publicznej. Nasze ustalenia bazują na następujących filarach:

Analiza cenników: Prześwietliliśmy aktualne oferty największych sieci fitness w Polsce (m.in. CityFit, McFit), porównując koszty umów rocznych z ofertami elastycznymi. Zweryfikowaliśmy również średnie ceny rynkowe cateringów dietetycznych dla różnych kaloryczności oraz cenniki szkół językowych i korepetycji w największych miastach Polski.

Badania społeczne i statystyki: Dane dotyczące odsetka Polaków podejmujących postanowienia oraz tych, którzy w nich wytrwają, pochodzą z badań rynkowych (m.in. Huawei CBG Polska) oraz analiz przytaczanych przez media branżowe.

Dane finansowe branży: Informacje o kondycji finansowej sektora fitness, w tym o jego zadłużeniu sięgającym niemal 88 mln zł, oparliśmy na raportach Krajowego Rejestru Długów oraz BIG InfoMonitor.

Psychologia zmiany: Mechanizmy rezygnacji, takie jak efekt "wszystko albo nic" czy motywacje stojące za postanowieniami, zostały opisane na podstawie ekspertyz psychologów z Uniwersytetu SWPS.

Trendy sprzedażowe: Informacje o styczniowym wzroście sprzedaży karnetów (o 150%) oraz późniejszym spadku frekwencji bazują na danych udostępnianych przez menedżerów dużych sieci klubów fitness.

Polecane

Wróć do strony głównej