Ustawy praworządnościowe. "Nikt się nie łudzi, że przejdą, cel jest polityczny"

W Sejmie procedowane są tak zwane ustawy praworządnościowe, które mają naprawić wymiar sprawiedliwości. - Nikt się specjalnie nie łudzi, że mają szanse na wejście w życie, ale według polityków koalicji próbę trzeba podjąć i uzyskać cel polityczny. Chodzi o pokazanie, że próbowano, że był pomysł, a prezydent to zablokował - powiedział dziennikarz Wirtualnej Polski Tomasz Żółciak. 

2026-01-21, 12:10

Ustawy praworządnościowe. "Nikt się nie łudzi, że przejdą, cel jest polityczny"
Sejm proceduje ustawy praworządnościowe . Foto: PAP/Marcin Obara

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • W Sejmie procedowane są tak zwane ustawy praworządnościowe, które mają naprawić wymiar sprawiedliwości
  • Politycy koalicji rządzącej spodziewają się jednak sprzeciwu Karola Nawrockiego 
  • Zdaniem Tomasza Żółciaka obóz rządzący chce osiągnąć cel polityczny, a jako winnych chaosu w wymiarze sprawiedliwości wskaże prezydenta i PiS

Sejm rozpoczął prace nad ustawami, które mają porządkować system sprawiedliwości, w tym uregulować status neosędziów. W tym kontekście istotna jest także kwestia funkcjonowania Krajowej Rady Sądownictwa. Politycy koalicji rządzącej jednak zdają sobie sprawę z tego, że projekty nie mają szansy na wejście w życie, bo zatrzymają je prezydenckie weta. Tomasz Żółciak podkreślił, że "znów wracamy do dyskusji o fundamentalnej różnicy w postrzeganiu tego, w którym miejscu jesteśmy, jeśli chodzi o postrzeganie wymiaru sprawiedliwości czy odkręcaniu reform forsowanych przez Zbigniewa Ziobrę". - Przy okazji dotykamy tutaj prerogatyw prezydenta. Moim zdaniem nie ma się co łudzić, że te projekty, nawet jeżeli wyjdą z Sejmu - a wygląda na to, że nie zabraknie większości, jeżeli chodzi o koalicję - to napotkają na opór w postaci braku podpisu ze strony prezydenta - powiedział dziennikarz.

Zdaniem Żółciaka "z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że Karol Nawrocki przyjmie analogiczną linię, którą w tych sprawach przyjmował Andrzej Duda". - To nie jest tylko kwestia obrony jakiegoś dorobku politycznego Prawa i Sprawiedliwości, czy jego oceny tego jak się zachowują sędziowie, których politycy PiS sami uważają za niesprzyjających wcześniejszej tak zwanej dobrej zmianie. Jest to też kwestia prerogatyw prezydenta. Andrzej Duda, jak i Karol Nawrocki podkreślają, że nominacja prezydencka uzdrawia proces nominacji czy awansów sędziowskich, nawet jeżeli wcześniej ten proces był obarczony jakimiś wadami - zaznaczył gość Polskiego Radia 24.

Posłuchaj

Tomasz Żółciak o próbach naprawy wymiaru sprawiedliwości (Temat dnia) 17:30
+
Dodaj do playlisty

Próba naprawy wymiaru sprawiedliwości. "Nikt się nie łudzi, że ustawy przejdą"

Wskazał również, że druga strona sceny politycznej "odpowiada, że ten akt nominacji czy awansu zatwierdzany przez prezydenta nie ma aż takiej uzdrawiającej mocy, w związku z tym potrzebne są reformy". - Gdybym miał obstawiać jakiś scenariusz, to wygląda na to, że te ustawy wyjdą z Sejmu i nie uzyskają poparcia prezydenta - powiedział Tomasz Żółciak. Według niego "opcja rządząca będzie oczywiście Karola Nawrockiego za to bardzo krytykować, ale jednocześnie będzie zmuszona działać w reżimie obowiązujących przepisów". - A jeżeli chodzi na przykład o Krajową Radę Sądownictwa, to znane są już pomysły co do tego, w jaki sposób bajpasować tę sytuację, bez nowej ustawy. Wygląda na to, że to wszystko zostanie rozegrane właśnie w ten sposób - podkreślił. 

Dziennikarz zaznaczył, że "w przypadku wymiaru sprawiedliwości i próby odkręcania reform PiS rząd był atakowany bardziej nie za brak sprawczości, ale za brak podjęcia próby wykazania się tą sprawczością". - Wszyscy pamiętamy próby reformowania KRS, kiedy były zgłaszane poprawki, z których potem rządzący sami się wycofywali. Bo kalkulowano czy iść na zwarcie z Andrzejem Dudą czy jednak robić jakieś gesty w jego stronę. Efekt jest taki, że nic się nie udało wprowadzić. Rządzący byli krytykowani za to, że nawet nie podejmowali prób wprowadzenia pewnych zmian w życie. Zatem te próby są podejmowane teraz - powiedział Tomasz Żółciak. 

Przypomniał również, że projekty, "z którymi wychodzi teraz Waldemar Żurek w Sejmie, to w dużej mierze projekty bardzo podobne do koncepcji wypracowanych jeszcze w ministerstwie Adama Bodnara". - To są już zaszłe sprawy i choć nikt się specjalnie nie łudzi, że te ustawy mają szanse na wejście w życie, to koalicja doszła do wniosku, że trzeba tę próbę podjąć i uzyskać jakiś cel polityczny - powiedział. Jak wskazał, "tym celem politycznym jest pokazanie, że próbowano, że był pomysł, a Karol Nawrocki to zablokował". - A efektem tego będzie wzmożona krytyka Karola Nawrockiego i PiS-u. Bo jeżeli ktoś się dowiedział, że nie jest rozwiedziony, że rozwód uznano za nieważny, bo wyrok wydał neosędzia, to poczucie irytacji społecznej będzie rosło. A tu ważne jest polityczne ustalenie, kto jest temu winien. I temu ma służyć cała ta operacja - podsumował dziennikarz.

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Ewa Wasążnik
Opracowanie: Robert Bartosewicz

Polecane

Wróć do strony głównej