Paraliż ONZ? Rzymkowski: stworzenie czegoś nowego jest ryzykowne
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump chce stworzyć Radę Pokoju, która według doniesień medialnych, ma być alternatywą dla ONZ. - To jest oczywiście wyraz wielokrotnie nieukrywanej niechęci Donalda Trumpa do ONZ-u - stwierdził w Polskim Radiu 24 Tomasz Rzymkowski.
2026-01-22, 07:17
Najważniejsze informacje w skrócie:
- W czwartek w Davos ma zostać podpisany dokument założycielski Rady Pokoju
- Karol Nawrocki przekazał, że zanim Polska dołączy do nowej organizacji, takie porozumienie musi zostać zatwierdzone przez polski parlament i rząd
- Zdaniem Rzymkowskiego, współpraca w tym zakresie między prezydentem a rządem jest ograniczona do minimum
OGLĄDAJ. Poseł niezrzeszony Tomasz Rzymkowski gościem Rocha Kowalskiego
Członkowie Rady Pokoju mają być wybierani przez Donalda Trumpa na trzyletnie kadencje, z możliwością wykupienia stałego członkostwa za miliard dolarów. Zaproszenie do nowego gremium otrzymało około 60 krajów, w tym Polska. Karol Nawrocki, który w czwartek spotkał się z prezydentem Stanów Zjednoczonych, poinformował, że dołączenie do organizacji, nie zależy wyłącznie od jego decyzji. - Przynależność państwa polskiego do jakiejkolwiek organizacji międzynarodowej czy ponadnarodowej wymaga zgody w formie dużej ratyfikacji - podkreślił gość Polskiego Radia.
Do Rady Pokoju została zaproszona między innymi Rosja oraz Białoruś. Zdaniem Rzymkowskiego, utworzenie gremium, które miałoby zastąpić Organizację Narodów Zjednoczonych, jest ryzykownym posunięciem, ponieważ państwa takie jak Rosja czy Chiny mogłyby uniemożliwiać wprowadzania koniecznych z naszego punktu widzenia zmian. - Ta konstrukcja powoduje pat, gdzie najbardziej ofensywne państwa na świecie, z racji na swoje położenie w ramach organów narodów zjednoczonych, zawsze będą blokować - ocenił.
Posłuchaj
Tomasz Rzymkowski o Radzie Pokoju (24 Pytania - Rozmowa Poranka) 21:26
Dodaj do playlisty
Konieczna współpraca między prezydentem a rządem
Jak zaznaczył prowadzący, "wpisowe" ma nie być jednorazowym wkładem finansowym, ale cykliczną opłatą za uczestnictwo w Radzie Pokoju. - Stąd dyspozycja polskiej konstytucji mówiąca o tym, że jeśli Polska ma być członkiem jakiejś organizacji międzynarodowej i idą za tym środki publiczne, to wymaga to zgody w formie dużej ratyfikacji, zatem obecność pana prezydenta na spotkaniu organizacyjnym jest jak najbardziej możliwa i uzasadniona, natomiast przynależność Polski tej organizacji wymaga zgody parlamentu - tłumaczył polityk.
Poseł odniósł się również do wtorkowej rozmowy między premierem Donaldem Tuskiem a Karolem Nawrockim, która miała dotyczyć zaproszenia Polski do organizacji stworzonej przez Trumpa. Gość audycji został zapytany, czy możliwe, że doszło do merytorycznego współdziałania prezydenta z rządem. - Jak nie dotknę, to nie uwierzę. Trudno mi jest tutaj cokolwiek mówić. Mogę się wyłącznie z anturażu relacji domyślać, że te rozmowy między dwoma najważniejszymi ośrodkami władzy w Polsce, z dwóch przeciwległych obozów politycznych, są absolutnie ograniczone do minimum ustalania. Konkluzja jest naprawdę bardzo wąska, jeśli chodzi o możliwości dogadania się - stwierdził.
Czytaj także:
- Nowy sondaż zmienia układ sił w Sejmie. Możliwe dwie koalicje
- Nawrocki w trudnej sytuacji? "Będzie bezpardonowo szantażowany
- Ustawa praworządnościowa w Sejmie. "Krok niezbędny, wymagany"
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Roch Kowalski
Opracowanie: Dominika Główka