Rada Pokoju wciąż bez Polski. Żukowska: to zejście z linii strzału
Karol Nawrocki otrzymał zaproszenie do Rady Pokoju, ale na razie do niej nie dołączył, tłumacząc Donaldowi Trumpowi, że formalnie konieczna jest zgoda polskiego rządu. - To jest odsuwanie decyzji w czasie i zejście z linii strzału, z horyzontu pana prezydenta Trumpa - oceniła w Polskim Radiu 24 Anna Maria Żukowska.
2026-01-28, 08:20
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Donald Trump ogłosił w Davos utworzenie Rady Pokoju
- Zaproszenie do Rady Pokoju otrzymał Karol Nawrocki, ale na razie Polska nie dołączyła do gremium
- Nie możemy cały czas się uchylać od decyzji - powiedziała Anna Maria Żukowska
OGLĄDAJ. Anna Maria Żukowska (Lewica) gościnią Rocha Kowalskiego
Prezydent Karol Nawrocki otrzymał zaproszenie do Rady Pokoju i wziął udział w uroczystości inaugurującej działanie gremium, ale pod dokumentem się nie podpisał. Przystąpienie do rady wymaga bowiem zgody rządu i parlamentu. Na czele Rady Pokoju stanął jej inicjator - Donald Trump, który będzie wybierał państwa na trzyletnie kadencje. Stałe członkostwo można dostać za miliard dolarów w gotówce. Początkowo Rada Pokoju miała się zajmować utrwalaniem pokoju w Strefie Gazy, ale potem przywódca Stanów Zjednoczonych stwierdził, że będzie ona rozwiązywała globalne problemy pokoju. Wicepremier i szef MSZ Radosław Sikorski przekazał, że jeśli prezydent Karol Nawrocki chciałby wziąć udział w Radzie Pokoju, to powinien zwrócić się do rządu o zgodę wydawaną w formie uchwały.
Anna Maria Żukowska podkreśliła, że Rada Pokoju to "nowa organizacja, która ma na celu zmarginalizowanie istniejącej, czyli Organizacji Narodów Zjednoczonych". - Bardzo wodzowska, bo tam wszystkie decyzje ostatecznie podejmuje Donald Trump - dodała. Odnosząc się do wpisowego za stałe członkostwo, stwierdziła, że to "ekskluzywny klub golfowy". - Można za to sporo szpitali zbudować - stwierdziła.
Posłuchaj
Anna Maria Żukowska gościem Polskiego Radia 24 19:10
Dodaj do playlisty
Nie można cały czas się uchylać
Gościni Polskiego Radia 24 przyznała, że nie wiadomo, na co będą przeznaczone pieniądze z Rady Pokoju. Wskazała, że nie wiadomo też, czy głosowania w radzie będą wiążące. - Tam na przykład zapadnie decyzja, że wszyscy wysyłają swoje wojska do Gazy. I będziemy wysyłać? - zastanawiała się.
Pytana o dotychczasowe stanowisko Polski w kwestii dołączenia do Rady Pokoju, oceniła, że "to jest odsuwanie decyzji w czasie i zejście z linii strzału, z horyzontu pana prezydenta Trumpa". - I to jest może dobrze, ale ostatecznie tę decyzję trzeba będzie zakomunikować - dodała. - Uważam, że nie możemy cały czas się uchylać od decyzji, tak jak na przykład od wysłania symbolicznej - bo to chodziło o symbol - reprezentacji polskiej armii na Grenlandię - stwierdziła.
Polska na specjalnych prawach w UE
Żukowska argumentowała, że "jeżeli chcemy być w gronie państw, które będą podejmowały decyzje w Unii Europejskiej, to musimy również brać odpowiedzialność na siebie". - Nie tylko słowa, ale też czyny - wyjaśniła. W tym kontekście przypomniała, że jesteśmy piątą gospodarką UE. Wskazała, że Polska przyzwyczaiła się do specjalnego traktowania we wspólnocie. - Odkąd wstąpiliśmy do Unii, zawsze byliśmy takim beniaminkiem, który najwięcej z Unii otrzymywał - oceniła. - Ale to jest organizacja, w której też czasem trzeba od siebie coś dać, bo na tym polega solidarność, bo koniec końców ktoś nam kiedyś wypomni, że kiedy potrzebował naszej pomocy - podkreśliła.
Zdaniem posłanki, państwa skandynawskie mają prawo być oburzone tym, że Polska nie wysłała ani jednego żołnierza na Grenlandię. - Słyszałam jakieś rozważania "a kto tam by chciał umierać za Nuuk, czyli stolicę Grenlandii". To również może paść ze strony Oslo pytanie "a po co mamy za Suwałki umierać" - podsumowała.
Czytaj także:
- Rada Pokoju Trumpa. Ujawniono pełną listę członków
- Relacje UE-USA. "Polska ma potencjał, by stać się pomostem"
- "Strefa Wpływów". Zaproszenie do Trumpa. "Polska uniknęła tego wariantu"
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Roch Kowalski
Opracowanie: Filip Ciszewski