Trump ma "dobre wiadomości" w sprawie rozmów pokojowych
W Abu Zabi ma rozpocząć się w środę druga runda rozmów pokojowych dotyczących wojny w Ukrainie. Prezydent USA Donald Trump ocenił, że negocjacje mogą przynieść przełom, choć - jak zapowiada Waszyngton - Amerykanie pozostaną jedynie obserwatorami spotkania Rosjan i Ukraińców.
2026-02-03, 12:44
Nowa runda rozmów o Ukrainie. Trump liczy na przełom
W środę, 4 lutego, w Abu Zabi ma rozpocząć się druga runda rozmów pokojowych. Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump ocenił, że negocjacje mogą przynieść "dobre wiadomości" w sprawie wojny między Ukrainą a Rosją, i wyraził nadzieję, że rozmowy okażą się owocne.
- Myślę, że bardzo dobrze nam idzie z Ukrainą i Rosją. Po raz pierwszy to mówię, że być może będziemy mieli dobre wieści. Tracimy 25 tysięcy ludzi miesięcznie, giną w tej wojnie. Absurdalnej wojnie. W zeszłym miesiącu było to 31 tysięcy. Pomyślcie o tym - wskazał.
Na czele rosyjskiej delegacji uczestniczącej w rozmowach pokojowych w Abu Zabi stanie szef wywiadu wojskowego GRU Igor Kostjukow. Towarzyszyć mu będą także przedstawiciele Kremla oraz resortów spraw zagranicznych i obrony. Rosjanie i Ukraińcy mają się spotkać w obecności Amerykanów. Jednak, według zapowiedzi sekretarza stanu Marco Rubio, wysłannicy Białego Domu będą jedynie obserwatorami negocjacji, a nie ich stroną.
Według rzecznika Kremla, Kijów i Moskwa znalazły w projekcie planu pokojowego punkty wspólne. Jednak nadal nie ma porozumienia w sprawach terytorialnych i gwarancji bezpieczeństwa. Rosja żąda ziem, które już okupują jej wojska, a Ukraina nie godzi się na ich oddanie. Kijów szuka gwarancji bezpieczeństwa w obecności zachodnich wojsk, a Moskwa mówi, że "każdy zachodni żołnierz będzie uznany za wroga".
Poprzednia tura rozmów z 23 i 24 stycznia zakończyła się bez podpisania porozumienia, ale strony określiły negocjacje jako "ważne" i "konstruktywne".
Rosja nie dotrzymuje słowa i terroryzuje Ukraińców
Tymczasem Rosja ponownie nasiliła ataki na ukraińską infrastrukturę energetyczną. W nocy z poniedziałku na wtorek uderzono w Kijów, Zaporoże i Charków. W efekcie tysiące mieszkańców ponownie zostało pozbawionych dostaw prądu, wody oraz ogrzewania. Szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha stwierdził, że ataki na infrastrukturę przy temperaturach poniżej -20 st. C to "ludobójcze ataki" wymierzone w naród ukraiński.
"Putin czekał, aż temperatury spadną, i gromadził drony oraz rakiety, by kontynuować swoje ludobójcze ataki na naród ukraiński. Ani zapowiadane na ten tydzień wysiłki dyplomatyczne w Abu Zabi, ani jego obietnice wobec Stanów Zjednoczonych nie powstrzymały go przed dalszym terrorem wobec zwykłych ludzi w środku najsurowszej zimy" - napisał Sybiha.
Wicepremier, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski opatrzył wpis Sybihy komentarzem: "to tyle, jeśli chodzi o obietnicę Putina daną prezydentowi Stanów Zjednoczonych".
- Zełenski nie ma złudzeń na temat Rosjan. "Wolą terror od dyplomacji"
- Grad pocisków zasypał Ukrainę. Rosjanie strzelali czym się dało [MAPA ATAKÓW]
- Wielka dziura na 16. piętrze bloku, brak ciepła. Widzieliśmy Kijów po ataku Rosji
Źródło: Polskie Radio/PAP/nł