Będzie protest pracowników ochrony zdrowia. "NFZ jest przeciążony"
Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych we współpracy ze Związkiem Powiatów Polskich zapowiada demonstrację. - Reforma dołożyła dodatkowe obowiązki finansowania na NFZ - mówił w Polskim Radiu 24 dr Michał Zabzdyr-Jamróz, Uniwersytet Jagielloński.
2026-02-04, 16:39
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Narodowy Fundusz Zdrowia boryka się z problemami finansowymi
- Pracownicy ochrony zdrowia zapowiadają w marcu protest
- To skumulowany efekt wielu lat zaniedbań - powiedział Michał Zabzdyr-Jamróz
Trudna sytuacja finansowa Narodowego Funduszu Zdrowia. Brakuje środków na realizację poszczególnych zleceń. W 2025 roku system ochrony zdrowia trzeba było reanimować kwotą 31 mld zł wprost z budżetu, w kolejnych latach dziura ma sięgnąć niemal 160 mld zł. Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych we współpracy ze Związkiem Powiatów Polskich ma zorganizować na początku marca demonstrację przed Ministerstwem Zdrowia w Warszawie. Według organizatorów może być to największy po ostatnich spokojnych latach protest pracowników szpitali. Tym razem na ulice mogą wyjść nie tylko lekarze czy pielęgniarki, ale menedżerowie i dyrektorzy zarządzający placówkami. Czy to sygnał, że system ochrony zdrowia właśnie "uderza w ścianę"?.
- To jest niestety skumulowany efekt wielu lat zaniedbań, ale też zaniedbania pewnych reform strukturalnych, które byłyby konieczne, sensowne, żeby ten system usprawnić - powiedział gość Polskiego Radia 24. Jak dodał, z jednej strony system jest niedofinansowany, co wynika z charakteru i konstrukcji składki zdrowotnej, a z drugiej strony NFZ jest przeciążony finansowaniem świadczeń, których kiedyś nie finansował i nie miał finansować. - Zgodnie z logiką całego systemu zdrowotnego, nie powinien był finansować na przykład ratownictwa medycznego - wskazał ekspert. Przypomniał, że kiedyś ratownictwo medyczne było opłacane z budżetu, bo do korzystania z tych świadczeń są uprawnieni pacjenci bez ubezpieczenia.
Posłuchaj
Złudzenie, że jest nadwyżka
- Na przełomie 2022/23 weszła reforma, która dołożyła dodatkowe obowiązki finansowania na NFZ, a nie z budżetu państwa - przypomniał Zabzdyr-Jamróz. Jak tłumaczył, "było to efektem złudzenia, które powstało po pandemii, że mieliśmy nadwyżkę w NFZ". - Ta nadwyżka była skutkiem tego, że w pandemii się normalnie nie leczyliśmy - wyjaśnił. Stwierdził, że "mamy teraz tego efekty". - Na to się jeszcze nakładają, też nie całkiem zrozumiałe, próby obniżenia składki zdrowotnej - dodał. Zabzdyr-Jamróz wskazał, że do tego NFZ "musi twardo targować się ze szpitalami i nawet publicznymi". - Nasz system jest urządzony na zasadzie kontraktów prawa cywilnego, nawet z podmiotami publicznymi, czy powiatowymi - zauważył.
Odnosząc się do rosnącego zadłużenia szpitali, ekspert przytoczył wyrok Trybunału Konstytucyjnego. W 2019 roku Trybunał Konstytucyjny zauważył, że jest w zasadzie absolutnie niekonstytucyjne to, że za długi szpitali, które powstały z udzielania świadczeń, mają odpowiadać samorządy, podmioty założycielskie, gdy tymczasem te świadczenia są realizowane zgodnie z ustawą i powinny być za nie odpowiedzialne, instytucje centralne, NFZ i finalnie minister zdrowia jako urząd i cały dział administracji publicznej - powiedział Zabzdyr-Jamróz.
- Problemy pacjentów onkologicznych. Tu liczy się głównie czas
- Darmowe leki nie zawsze bezpłatne. To zdanie trzeba powiedzieć
- "Supergrypa" w Polsce. Sanepid apeluje o szczepienia
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Maciej Wolny
Opracowanie: Filip Ciszewski