Polskie obozy pracy po 1945 roku. "Zbrodnia pochłonęła kilkadziesiąt tysięcy ofiar"

Po II wojnie światowej tereny Śląska były traktowane jako gorsze. Powstawały tam obozy pracy, gdzie dochodziło do tortur, poniżania, a nawet zabójstw. - Żyjemy bardzo blisko najmroczniejszego okresu w polskiej państwowości - powiedział w Polskim Radiu 24 Marek Łuszczyna, pisarz.

2026-02-04, 21:06

Polskie obozy pracy po 1945 roku. "Zbrodnia pochłonęła kilkadziesiąt tysięcy ofiar"
Zwiedzanie Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach. Foto: Jarek Praszkiewicz/PAP

Najważniejsze informacje:

  • Po II wojnie światowej na Śląsku zakładano obozy pracy
  • Trafiali tam ludzie bez wyroku, byli poniżani, a czasem zabijani
  • Cały okres PRL-u to był okres spolszczania Śląska w bardzo brutalny sposób - powiedział Marek Łuszczyna

Po zakończeniu II wojny światowej Górny Śląsk znalazł się w granicach Polski, jednak władze komunistyczne tereny te traktowały jako gorsze. Ślązacy byli uznawani za "element niepewny narodowo". Dochodziło do represji, konfiskaty majątku, a także zamykania w obozach pracy. Gość Polskiego Radia 24 podkreślił, że chociaż minęło wiele lat, to Ślązacy nie żądają autonomii, bo wiedzą, że ona jest nierealna i niemożliwa.

- Wynika to z historii stosunków polsko-śląskich. Cały okres PRL-u to był okres spolszczania Śląska w bardzo brutalny sposób. Przesiedlano mnóstwo ludzi, ale też bezpośrednio karano i wyrzucano z pracy za mówienie po śląsku. Dzieci bito linijką po rękach za używanie tego języka - mówił pisarz. - I to nawet w Polsce po 1989 roku, zszokuję Państwa. Ja urodziłem i wychowałem się w Warszawie, więc dla mnie polskość była "przeźroczysta", to było coś oczywistego. Nie miałem rozterek przynależności. Nie miałem pojęcia, że w stosunku do Śląska Polska jest opresyjna - mówił pisarz.

Marek Łuszczyna poruszył temat tytułu swojej książki "Mała zbrodnia. Polskie obozy koncentracyjne". - Użyłem tej nazwy w nawiązaniu do warunków tam panujących. Zamykano ludzi bez wyroku na nieokreślony czas, nie dopuszczano do dóbr higieny czy do opieki medycznej. Okresowo pojawiały się tam mordy na niewinnych ludziach - mówił. Pisarz powiedział też o powodach, przez które zdecydował się napisać wspomnianą książkę. - Od początku pisania miałem intencję patriotyczną - przekazał. Podkreślił, że został wychowany niemal w kulcie polityków i Polaków po roku 1989. - Napisałem książkę o tych czarniejszych stronach, bo moją intencją była próba wyegzorcyzmowania, próba przepracowania. Na pewno nie dążyłem do tego, że polskie jest złe - przekonywał. Kolejnym powodem do podjęcia tematu była złość. - Mimo że stalinizm był okresem rozliczonym i zamkniętym. Okazało się jednak, że jest zbrodnia na Śląsku, o której się nie mówi, a pochłonęła kilkadziesiąt tysięcy ofiar - powiedział.

Prowadzący zauważył, że pamięć o zabitych Ślązakach w samym Śląsku jest żywa, ale w stolicy i innych częściach kraju już nie. - Dopiero teraz tragedia górnośląska przebija się do świadomości Polaków. Również dzięki różnym inicjatywom. Jednak nie wiem, czy stanie się częścią martyrologii polskiej - stwierdził.

Posłuchaj

Posłuchaj

Marek Łuszczyna goście Pawła Wojewódki (Pomówmy o tym) 21:53
+
Dodaj do playlisty

 "To wciąż wzbudza emocje, wzbudza kontrowersje"

Marek Łuszczyna opowiedział także o swojej nowej książce "Bękarty Polski", która nawiązuje do filmu Quentina Tarantino "Bękarty wojny". - Chciałem sprawdzić, czy byli jacyś polscy Żydzi, którzy po wojnie zaczęli się mścić na Niemcach. I znalazłem takich, którzy przetrwali wojnę gdzieś pod podłogami, a później wyszli. Urząd Bezpieczeństwa potraktowali jak magazyn z bronią i ruszyli do akcji - mówił.

Wskazał, że swoją powieść historyczną napisał na podstawie dokumentów, bo z czasu powojennego zachowało się ich bardzo dużo. - Cały kraj po wojnie był przesiąknięty chęcią zemsty - tłumaczył. - Przekonałem się, siedząc w archiwach, że żyjemy bardzo blisko najmroczniejszego okresu w polskiej państwowości. (...) To się z resztą czuje, że wciąż jesteśmy blisko, to wciąż wzbudza emocje, wzbudza kontrowersje - powiedział. - Sądzę, że odkryję kilka prawd. O tym, że historie dotyczące Żydów w aparacie bezpieczeństwa można pisać bez filosemityzmu i antysemityzmu - mówił na antenie Polskiego Radia 24. Przekazał, że zależało mu na przedstawieniu historii ludzi i nie chciał kierować się narzuconymi narracjami. - Napisałem tę książkę z myślą o młodszych pokoleniach - podsumował.

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Paweł Wojewódka
Opracowanie: Aleksandra Krawczyk

Polecane

Wróć do strony głównej