Umowa UE-Indie. "W fabryce będzie można zatrudniać 15-latków"
Umowa UE-Indie pozwoli na ograniczenie kosztów produkcji polskim przedsiębiorcom. - Jeśli polski przedsiębiorca będzie chciał szyć t-shirty czy dżinsy w Indiach, to będzie działał w ramach legalnego systemu prawa, w którym w fabryce będzie można zatrudniać 15-latków - powiedziała w Polskim Radiu 24 dr Weronika Rokicka, indolożka i politolożka.
2026-02-05, 21:06
Najważniejsze informacje:
- Unia Europejska i Indie podpisały umowę handlową
- Europejscy przedsiębiorcy będą mogli przenieść swoje fabryki do Indii, co pozwoli zmniejszyć koszty produkcji
- Podejście do pracy i standardów prawa pracy jest zupełnie inne niż w Europie - powiedziała dr Weronika Rokicka
Negocjacje między Unią Europejską a Indiami dotyczące porozumienia w sprawie obniżenia ceł trwały niemal dwie dekady. Umowa to przełom gospodarczy, ponieważ łączy rynki obejmujące łącznie ponad dwa miliardy konsumentów i odpowiadające za niemal jedną czwartą światowego PKB. Dokument został podpisany 27 stycznia 2026 roku w Nowym Delhi. Umowa przewiduje eliminację lub istotne obniżenie ceł na większość towarów. Eksperci szacują, że europejscy eksporterzy oszczędzą ok. 4 mld dolarów rocznie.
Z nowych możliwości zapewne skorzystają polscy przedsiębiorcy, którzy przenosząc produkcję np. ubrań do Indii, mogą zaoszczędzić nawet kilkadziesiąt procent funduszy, bo w wielu fabrykach pracują dzieci. Mimo prawnego zakazu, to ten problem wciąż istnieje. Władze Indii próbują walczyć z procederem.
- W Indiach został świeżo przyjęty nowy kodeks pracy. Kraj ma także długą historię walki o prawa pracownicze i działalność związków zawodowych. Warto podkreślić, że w przeciwieństwie do niektórych krajów świata związki zawodowe działają w Indiach bardzo prężnie i legalnie - mówiła w Polskim Radiu 24 Weronika Rokicka. Wspomniała też o relacji pracowników z zagranicznymi przedsiębiorcami. - Jak zawsze w tego typu relacjach, to jest to nierówna relacja, niemniej Indie są krajem, w którym jak najbardziej legalne jest działanie związków zawodowych. One w niektórych rejonach są naprawdę bardzo silne. Natomiast podejście do pracy i standardów prawa pracy jest zupełnie inne niż w Europie - powiedziała.
Pojawił się wątek wieku, w którym można legalnie rozpocząć pracę. - W Indiach to 14 lat. W wieku 14-18 lat nie można pracować w niektórych branżach. Krótko mówiąc, nie można iść do pracy w kopalni - mówiła. Ekspertka przekazała, że w wieku 14 lat można legalnie pracować i jednocześnie kończy się wtedy obowiązek szkolny. - Dla porównania: w Chinach legalnie można pracować od 16. roku życia, ale w Nigerii od 12 - powiedziała.
Posłuchaj
Posłuchaj
"Przede wszystkim trzeba kontrolować, czy dzieci chodzą do szkoły"
Na pytanie prowadzącej, czy zdarza się, że w Indiach pracują 10-12-letnie dzieci odpowiedziała, że "na pewno do takich sytuacji dochodzi". - Osobną kwestią jest rolnictwo. Pamiętajmy, ze 30 lat temu w Polsce dzieci też pracowały w rolnictwie, jednocześnie chodząc do szkoły. Mam wrażenie, że u nas podejście się zmieniło, ale w Indiach to jest oczywiste, że dzieci "pomagają" w gospodarstwie - stwierdziła. Zapytana o fabryki odzieży przyznała, że "może dochodzić do łamania prawa". - Tak jak w wielu innych krajach. Indie i Bangladesz mają podobne podejście do wieku, od którego można rozpocząć pracę. I jak najbardziej: jeśli polski przedsiębiorca będzie chciał szyć t-shirty czy dżinsy w Indiach, to będzie działał w ramach legalnego systemu prawa, w którym w fabryce będzie można zatrudniać 15-latków - przekazała indolożka i politolożka.
Dr Weronika Rokicka podkreśliła, że mimo próby kontrolowania rynku pracy, to niektóre fabryki i tak łamią prawo zatrudniając dzieci. - Widzimy to wyraźnie w sąsiednim Bangladeszu, który jest potęgą tekstylną i kojarzy się z wyzyskiem, gdzie zagraniczni inwestorzy naciskają na terminy realizacji. W związku z tym fabryki, które działają legalnie i legalnie zatrudniają pracowników, jednocześnie "na czarno" znajdują sobie podwykonawców. Niestety ci podwykonawcy to często są działające "na czarno" przedsięwzięcia i tam rzeczywiście może dochodzić do zatrudnienia dzieci - podkreśliła ekspertka. - Jest to jak najbardziej problem. Warto podkreślić z czym to jeszcze się wiąże. W Indiach są duże różnice regionalne, a w niektórych częściach kraju jest dość słaba kontrola realizacji obowiązku edukacji podstawowej - przekazała.
Rozmówczyni Agaty Kowalskiej przyznała, że w miejscach, gdzie władze bardziej pilnują przestrzegania prawa, kontrola jest "dwustronna". - Przede wszystkim trzeba kontrolować, czy dzieci chodzą do szkoły, bo jest to gwarant, że wtedy nie są zatrudnione w fabryce. Ten system właśnie ma tak działać: zapewniamy obowiązek szkolny do 14 roku życia, bezpłatną, obowiązkową edukację, a później zależy to już od rodziców i oczywiście od sytuacji. Proszę zauważyć, że to że dzieci mogą pracować w Indiach od 14 roku życia nie oznacza, że Hindusi są nieczuli wobec dzieci i mają złą wolę, ale po prostu jest to kraj, który wciąż jest krajem rozwijającym się. W krajach rozwijających się, nie tylko w Indiach, funkcjonuje podejście, że osoby od pewnego wieku powinny same na siebie zarobić - podsumowała.
Czytaj także:
- Umowa UE-Indie. Polska skorzysta, czy straci?
- Nowy sondaż. USA czy UE? Kto naprawdę ochroni Polskę w kryzysie?
- Ambasador USA na dywaniku w MSZ? Niemczycki: pewien akt symboliczny
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Agata Kowalska
Opracowanie: Aleksandra Krawczyk