Kuba w latach 60. Ikonowicz: dwie rzeczy im się udały
Piotr Ikonowicz jako dziecko spędził na Kubie kilka lat. O swoich wspomnieniach opowiedział w Polskim Radiu 24. - Kiedy upadł Związek Radziecki i skończyły się dostawy ropy, skończyło się wsparcie ekonomiczne obozu socjalistycznego, to Kuba nie padła. To oznacza, że w tym społeczeństwie było coś ważnego - powiedział prawnik i działacz społeczny.
2026-02-09, 21:15
Najważniejsze informacje:
- Piotr Ikonowicz spędził część dzieciństwa na Kubie
- Przyznał, ze w połowie czuje się pół-Kubańczykiem
- To był najszczęśliwszy okres w moim życiu i to nie dlatego, że byłem dzieckiem - powiedział prawnik
Piotr Ikonowicz, który obecnie jest prawnikiem i i działaczem społecznym, część dzieciństwa spędził na Kubie. Przeprowadził się tam tuż po rewolucji, kiedy miał 7 lat. Został tam do 13. roku życia, a w przyszłości wielokrotnie wracał do miejsca, gdzie się wychował. Dzisiaj sam o sobie mówi, że w połowie czuje się Kubańczykiem.
- Kuba w dużej mierze mnie uformowała. To był najszczęśliwszy okres w moim życiu i to nie dlatego, że byłem dzieckiem. To był raj dla dzieci. Nawet jeśli pojawiały się kłopoty zaopatrzeniowe, to dzieci miały mleko i starsi ludzie także. Na Kubie dbano o dzieci i o osoby starsze - mówił w Polskim Radiu 24. Dodał, że czasem zdarzało się, że służby "zamykały ulice, by dzieci mogły się bawić".
Gość Pawła Wojewódki opowiedział o Świętach Bożego Narodzenia, które spędzał na Kubie. - Pamiętam statki, które przypływały z Hiszpanii na przykład z jabłkami. To było dla mnie wyjątkowe, bo pomarańczy było dużo. Jabłka przechowywaliśmy w lodówce do świąt niczym skarb - opowiadał. Przyznał, że wszystkie dzieci mieszkające na Kubie miały wysokiej klasy zabawki. - Jeden ze statków z zabawkami Amerykanie storpedowali. Wówczas Fidel Castro zarządził wystawę spalonych lalek, bez głów, bez rąk. To było niesamowite posunięcie propagandowe - opowiadał w Polskim Radiu 24.
Posłuchaj
"Dwie rzeczy im się udały"
Piotr Ikonowicz wspomniał też o swoim powrocie na wyspę w 2006 roku. - Pojechałem na konferencję ekonomistów. Jest różnica [między Kubą sprzed kilkudziesięciu lata a obecną - przyp. red.], chociaż Kubańczycy ciągle są Kubańczykami. To jest cudowny naród - mówił.
Gość wspomniał o tym, jak podczas spaceru zauważył czytającego żołnierza. - Kiedy podszedłem zobaczyłem, że czyta Dostojewskiego. Mówię o tym, ponieważ dwie rzeczy im [Kubańczykom - przyp. red.] się udały: edukacja i służba zdrowia. (…) To, co mnie najbardziej zdumiało to to, że kiedy upadł Związek Radziecki i skończyły się dostawy ropy, skończyło się wsparcie ekonomiczne obozu socjalistycznego, to Kuba nie padła. To oznacza, że w tym społeczeństwie było coś ważnego. Nawet przeciwnicy reżimu Fidela Castro mówią, że dwóch rzeczy nie chcą oddać: służby zdrowia i edukacji - podsumował prawnik.
- Polskie obozy pracy po 1945 roku. "Zbrodnia pochłonęła kilkadziesiąt tysięcy ofiar"
- Warszawa miała stać się małym niemieckim miastem
- Rosyjska propaganda tłumaczy świat. "Zła Europa przeszkadza"
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Paweł Wojewódka
Opracowanie: Aleksandra Krawczyk