30 sekund od katastrofy w Pradze. Lecieli "na zderzenie z ziemią"
Czeski Instytut Badania Wypadków Lotniczych wyjaśnia incydent z udziałem samolotu portugalskiego przewoźnika. Maszyna lecąca z Lizbony do Pragi wykonała niebezpieczny manewr podczas podejścia do lądowania. Według ustaleń mediów piloci w ostatniej chwili mieli uniknąć zderzenia z ziemią.
2026-02-12, 21:00
Czechy. Samolot mógł rozbić się w Pradze, brakowało 30 sekund
Zdarzenie, do którego doszło w połowie stycznia, dopiero teraz zostało nagłośnione przez czeskie media. Jak informuje dziennik "Mladá Fronta Dnes", do katastrofy zabrakło trzydziestu sekund. Zbliżający się do Pragi Airbus A320neo zaczął gwałtownie się obniżać, jednocześnie przyspieszając.
Samolot zszedł znacznie poniżej minimalnej dopuszczalnej wysokości, lecąc z prędkością prawie sześciuset kilometrów na godzinę. Zdaniem ekspertów cytowanych przez media, w kokpicie musiało wówczas uruchomić się ostrzeżenie o ryzyku zderzenia z ziemią, po czym załoga poderwała maszynę.
Czescy specjaliści analizują teraz, co dokładnie wydarzyło się na pokładzie samolotu portugalskich linii lotniczych. Otrzymali już dane z rejestratorów pokładowych, które porównują z informacjami od kontroli ruchu lotniczego. Do czasu zakończenia śledztwa nie komentują sprawy. Jedna z hipotez pojawiających się w mediach jako przyczynę wskazuje ustawienie przez pilotów błędnej wysokości przy podejściu do lądowania.
- Awaria ciepłownicza w Sosnowcu. 15 bloków pozbawionych ogrzewania
- Awaria policyjnych systemów. Nowy komunikat
- Uszkodzony kolejny kabel na dnie Bałtyku. Nowe informacje
Źródło: Polskie Radio/hjzrmb