Kolejne odejścia z Polski 2050. "Dostaliśmy w twarz"

W poniedziałek kolejni politycy ogłosili odejście z Polski 2050. Wśród nich jest były lider ugrupowania Michał Kobosko. - Jest wiele osób zawiedzionych oraz gotowych opuścić ugrupowanie, ale czekają na tych, którzy jeszcze się wahają. Mogę mieć nadzieję, że będzie to większa grupa i wyjdzie razem  - przyznała w Polskim Radiu 24 była posłanka Polski 2050 Żaneta Cwalina-Śliwowska.

2026-02-17, 19:27

Kolejne odejścia z Polski 2050. "Dostaliśmy w twarz"
Żaneta Cwalina-Śliwowska. Foto: Polskie Radio

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • W Polsce 2050 wrze od momentu, gdy stery ugrupowania objęła Katarzyna Pełczyńska Nałęcz, która w wyborach na przewodniczącą partii pokonała Paulinę Hennig-Kloskę
  • Część członków Polski 2050 coraz częściej mówi o ewentualnym opuszczeniu partii
  • Jak podkreśliła Cwalina-Śliwowska, istnieje możliwość utworzenia nowego politycznego ciała stworzonego z posłów, którzy zdecydują się na odejście z ugrupowania

OGLĄDAJ. Żaneta Cwalina-Śliwowska gościnią Pawła Pawłowskiego

Jako pierwsza o opuszczeniu Polski 2050 poinformowała Żaneta Cwalina-Śliwowska. Wcześniej partia przyjęła uchwałę, która ma zablokować zmiany w klubie parlamentarnym, co przez część członków ugrupowania jest określane, jako niedemokratyczne rozwiązanie.

W poniedziałek z członkostwa w partii zrezygnował również europoseł i były lider Polski 2050 Michał Kobosko. O odejściu poinformowała też Anna Radwan-Röhrenschef, wyjaśniając, że nie odnajduje się w miejscu, w którym "merytoryczną polityczną debatę zastąpiły niedemokratyczne i nietransparentne decyzje".

Chaos w Polsce 2050. "Wiele osób czuje się upokorzonych i oszukanych"

Cwalina-Śliwowska przyznała, że liczba osób, chcących pójść między innymi w jej ślady, nie jest do końca znana. - Wiele osób czuje się w jakiś sposób upokorzonych i oszukanych tym, co się wydarzyło. Mam na myśli przede wszystkim uchwałę na sobotniej Radzie Krajowej, ale też wcześniejszy okres, kiedy było dużo kontrowersji, co do kampanii wyborczej, nieudanej drugiej tury głosowania i ewentualnej w nią ingerencji, a także do zarządzania klubem oraz do niejasnych finansów, bo nasz zarząd nie do końca chciał odkryć karty, kiedy chcieliśmy poznać wydatki - tłumaczyła.

Posłuchaj

Żaneta Cwalina-Śliwowska o konflikcie w Polsce 2050 (Rozmowa Polskiego Radia 24) 13:52
+
Dodaj do playlisty

Zadecydował wyciek korespondencji

Gościni Polskiego Radia podkreśliła, że kluczowym powodem jej decyzji był wyciek prywatnych wiadomości wysyłanych przez członków Polski 2050, "gdzie planowano doprowadzić do unieważnienia wyborów".

- Paulina Hennig-Kloska, jako konstytucyjna ministra i wieloletni parlamentarzysta wydawała się najlepszą twarzą dla zmiany. Nie udało się i zaakceptowaliśmy ten demokratyczny wynik. Pojawiają się zarzuty wobec tej grupy, że go nie akceptujemy, ale Paulina Hennig-Kloska wystąpiła na konferencji prasowej tuż po wyborach razem z Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz, obydwie zobowiązały się do współpracy, tylko później nic, co mogłoby świadczyć, że jest do niej chęć, się nie wydarzyło - wskazała.

Posłanka odniosła się do swojej niedawnej wypowiedzi, w której stwierdziła, że demokracja w Polsce 2050, została zamieniona na autorytaryzm. - Po wyborach, kiedy ma być nowe otwarcie, a wynik wyborczy świadczył o podziale poglądów w ugrupowaniu pół na pół, liczyliśmy (…) na to, że Rada Krajowa będzie miejscem, w którym usiądziemy, będziemy debatować, obradować i wyznaczymy sobie odcinki odpowiedzialności, gdzie "grupa zmiany" też dostanie jakiś jego wycinek, aby czuła się opiniotwórcza - wyjaśniała. Cwalina-Śliwowska zaznaczyła, że stało się jednak inaczej. - Dostaliśmy w twarz uchwałą, która mówi: rozmawiajmy, nawiążmy dialog, ale najpierw założymy wam kajdanki - kontynuowała.

Pełczyńska-Nałęcz o demokracji w partii

Polityczka skomentowała również słowa nowej liderki ugrupowania Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, która zasugerowała, że członkowie Polski 2050 powinni zaakceptować wizję i wybór większości, a jeżeli jest inaczej, to oznacza, że "nie umieją w demokrację".

- Niedemokratyczna była uchwała, która kneblowała nam ręce i niedemokratyczne było niezwoływanie klubu w celu zmiany regulaminu, który sam na taką zmianę pozwala - oceniła. 

Ryszard Petru w TVN24 powiedział, że jest czas na zmiany, ale on ich nie będzie ogłaszał samodzielnie, tylko zrobi to z większą grupą koleżanek i kolegów. - Zrobiłam to wcześniej i jako pierwsza, bo uważam, że nie może być tak, że w przestrzeni publicznej pojawi się wyłącznie informacja o (…) pato-pokojowej uchwale. Wiedziałam, że nie przebije się informacja, jeżeli chodzi o kontrę i dlatego postanowiłam ogłosić swoje wyjście. Wiedziałam, że to przyciągnie uwagę opinii publicznej i mój komunikat będzie głośniejszy, natomiast wiem, że jest wiele zawiedzionych osób - podsumowała gościni audycji.

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Paweł Pawłowski
Opracowanie: Dominika Główka

Polecane

Wróć do strony głównej