Niemcy reagują po odwołaniu skoków. Poszło o Tomasiaka
Decyzja o odwołaniu finałowej serii konkursu duetów w Predazzo wywołała prawdziwą burzę, a w centrum zamieszania znaleźli się Niemcy. Tamtejszy portal T-Online nie odpuszczał Sandro Pertile, domagając się wyjaśnień po utracie szansy na medal. Dyrektor Pucharu Świata nie zasłaniał się milczeniem i odpowiedział na zarzuty, wyciągając niespodziewany argument: skok Kacpra Tomasiaka. To właśnie ten moment miał być jednym z kluczowych dla losów całych zawodów.
2026-02-18, 07:37
- Igrzyska 2026: terminarz 18 lutego. O której startują dzisiaj Polacy?
- Jest reakcja na decyzję Świątek. WTA szykuje rewolucję
- Rekord sezonu! Tym występem Kurakowa zapewniła sobie finał [WIDEO]
Niemcy piszą do Pertile po konkursie
To był pierwszy konkurs duetów w skokach narciarskich na zimowych igrzyskach i już zapisał się w historii jako szalone zawody. Rywalizacja miała swoją dramaturgię, gdy w trzeciej serii Japonia, ale i Niemcy, mając stratę do podium, przypuściły atak medalowy. Pech chciał, że przed decydującymi próbami pozostałych zawodników nad Predazzo rozpętała się śnieżyca.
Ostatecznie Sandro Pertile postanowił anulować wyniki serii finałowej, a o klasyfikacji zdecydowały wyniki z pierwszych dwóch. Włoch zachowując się fair play, tłumaczył, że powstałe warunki byłyby niesprawiedliwe pod względem końcowych rezultatów. Mimo to niemieckie media wciąż nie odpuszczają. Serwis T-Online poprosił o dodatkowe wyjaśnienia.
Kacper Tomasiak pomógł w podjęciu decyzji?
Dyrektor Pucharu Świata udzielił im odpowiedzi, a jednym z argumentów była utrata prędkości w torach najazdowych, zwłaszcza po skoku Kacpra Tomasiaka. - Było jasne, że nie wszyscy skoczkowie mogli osiągnąć podobną prędkość na skoczni. Podczas śnieżycy nie mieliśmy możliwości stworzyć takich samych warunków dla wszystkich. To było kompletnie niesprawiedliwe - przekazał Pertile.
Chociaż 19-latek był w bardzo dobrej formie, wówczas uzyskał zaledwie 124,5 metra. Drugim czynnikiem był mokry śnieg, który stworzył niebezpieczeństwo przy lądowaniu zawodników. - Strefa lądowania, promień i strefa wybiegu stawały się coraz bardziej lepkie, a to sprawia, że ryzyko upadku jest większe - kontynuował.
Ostatnim elementem był wiatr. Przez cały konkurs skoczkowie musieli mierzyć się z lekkim wiatrem "w plecy", ale w trakcie śnieżycy podmuchy "pod narty" dochodziły do 4 metrów na sekundę. Koniec końców Niemcy przegrali walkę o medal, tracąc do trzecich Norwegów zaledwie 0,3 punktu.
ZIO Mediolan-Cortina 2026 w Polskim Radiu
Polskie Radio jest oficjalnym nadawcą radiowym Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan-Cortina 2026. Na naszych antenach można śledzić transmisje i relacje z olimpijskich aren. Informacje pojawiają się także na stronie PolskieRadio24.pl.
Źródło: PolskieRadio24.pl/t-online.de/mw