Wir polarny rozerwany. Meteorolodzy: Europa znów zamarznie
Rekordowe fale mrozów i śnieżyce, jakich doświadczyliśmy w tym roku, rodzą pytanie: czy w warunkach postępującego ocieplenia klimatu tak surowa zima może się powtórzyć? Naukowcy szukają odpowiedzi, analizując związek między słabnącym wirem polarnym - który w tym roku był "rozrywany" i wpuszczał do Europy i Ameryki Północnej arktyczne powietrze - a szybko topniejącą Arktyką. Zjawisko wciąż jest badane, ale meteorolodzy już wiedzą: epizody silnych mrozów będą powracać, choć wraz ze wzrostem globalnych temperatur staną się rzadsze.
2026-02-19, 07:40
- Wielka śnieżyca zasypie Polskę w weekend. Meteorolodzy pokazali animację
- Kaczyński: podjąłem decyzję, kto będzie kandydatem na premiera
- Samoloty USA krążą nad Europą. "Nie widziano tego od inwazji na Irak"
- Będzie film o Adamie Małyszu. Kiedy premiera?
Ocieplenie Arktyki a zmiany w wirze polarnym
Choć tej zimy przez wiele tygodni w różnych częściach świata utrzymywały się temperatury poniżej normy, eksperci podkreślają, że globalne ocieplenie nadal postępuje. Atmosfera to system połączony: zmiany w jednym obszarze mogą wpływać na inne. Zjawisko to określane jest mianem "arktycznego wzmocnienia" (arctic amplification).
W związku z tym naukowcy analizują, czy szybko ocieplająca się Arktyka wpływa na zachowanie wiru polarnego - naturalnego zjawiska atmosferycznego, które odpowiada za fale silnego mrozu m.in. w Ameryce Północnej i Europie. Badacze sprawdzają, czy rosnące temperatury w rejonie bieguna północnego zaburzają stabilność wiru i umożliwiają arktycznemu powietrzu przemieszczanie się na niższe szerokości geograficzne.
Coraz rzadsze, lecz wciąż możliwe fale mrozów
Jak wyjaśnił Frank Nocera z National Weather Service oraz National Oceanic and Atmospheric Administration, Arktyka ociepla się trzy-cztery razy szybciej niż reszta globu. Topniejący lód morski, który normalnie odbija promieniowanie słoneczne, odsłania ciemną powierzchnię oceanu pochłaniającą więcej ciepła, co dodatkowo przyspiesza wzrost temperatur.
Zimą różnica temperatur między Arktyką a tropikami jest zazwyczaj największa. Jednak gdy biegun północny nagrzewa się szybciej niż niższe szerokości geograficzne, kontrast ten jest mniejszy, co może osłabiać wir polarny - barierę utrzymującą zimne powietrze na północy. Tworzy się więc klimatyczne domino - od ocieplenia, przez topniejącą Arktykę do destabilizacji wiru - na którego końcu są epizody bardzo mroźnej zimy, z jaką mamy do czynienia obecnie w Europie.
Zdaniem Andrei Lang z University of Wisconsin mimo postępującego ocieplenia planety jest mało prawdopodobne, by fale mrozów występowały rok po roku z taką samą intensywnością. Zmiany w cyrkulacji atmosferycznej zachodzą równolegle z ogólnym wzrostem globalnych temperatur. Przypomnijmy, że w 2024 r. średnia temperatura na świecie wyniosła ok. 15 st. C. To o ok. 1,3 st. C powyżej średniej z XX w. i mniej więcej 1,5 st. C powyżej poziomu sprzed rewolucji przemysłowej.
- Rosja wysyła potężne okręty. Tajemnicze ruchy w Zatoce Omańskiej
- Ekstremalny zwrot dotknie nas wszystkich. Meteorolodzy: El Niño zniknął
- Sensacyjne odkrycie w jaskini. Bakteria odporna na antybiotyki
Źródło: WWLP Springfield/tw