Paliwo po 7 zł? Donald Trump daje Iranowi dwa tygodnie

Rosnące napięcie w relacjach USA i Iranu odbija się na cenach ropy. Dla kierowców będzie to niedługo oznaczać podwyżki na stacjach. Ale na razie nie ma sygnałów, by miały to być skoki cen. 

2026-02-20, 14:38

Paliwo po 7 zł? Donald Trump daje Iranowi dwa tygodnie
Tankowanie auta (zdjęcie ilustracyjne). Foto: Eryk Stawinski/REPORTER

Najważniejsze informacje w skrócie: 

  • Ceny ropy są na poziomie najwyższym od pół roku. Baryłka ropy WTI kosztuje już 67 dolarów, a Brent 72,18 dolarów
  • Wzrost cen na rynkach to efekt napięć między USA a Iranem. Ale do tego dochodzą też nadal malejące zapasy surowca w USA
  • Analitycy sądzą, że może przełożyć się to na podwyżki cen na stacjach. Nie powinny one być duże

Ropa znów w górę

Ceny ropy naftowej są na najwyższym poziomie od 6 miesięcy w reakcji na eskalację napięcia w relacjach USA-Iran. Baryłka ropy West Texas Intermediate w dostawach na marzec kosztuje na NYMEX w Nowym Jorku 67,00 USD, wyżej o 0,86%. Brent na ICE na kwiecień jest wyceniana po 72,18 USD za baryłkę, w górę o 0,73%, po zwyżce od początku tego tygodnia już o ponad 6%.

Inwestorzy z niepokojem obserwują narastające napięcie w relacjach USA-Iran. Zdaniem "Wall Street Journal" prezydent USA ma rozważać przeprowadzenie ograniczonego ataku na Iran, by zmusić ten kraj do zawarcia porozumienia nuklearnego. Decyzja jednak jeszcze nie zapadła. 

Donald Trump ma myśleć o różnych opcjach: od trwającej tydzień kampanii ataków mających na celu wymuszenie zmiany reżimu po mniejszą falę ataków na irański rząd i obiekty wojskowe.

Ostrzeżenia przed irańskim odwetem

Niektórzy amerykańscy urzędnicy i analitycy ostrzegają jednak, że takie ataki zachęciłyby Iran do odwetu, co potencjalnie mogłoby poskutkować wciągnięciem USA w szerszą wojnę na Bliskim Wschodzie i co mogłoby zagrozić regionalnym sojusznikom.

W przypadku zatwierdzenia wstępnego ataku, uderzenie może zostać przeprowadzone w najbliższych dniach - utrzymują źródła WSJ. Celem uderzenia miałoby być kilka obiektów wojskowych lub rządowych.

Jeśli Iran nadal będzie odmawiał zastosowania się do polecenia Trumpa dotyczącego zakończenia wzbogacania uranu, USA mają przeprowadzić szeroko zakrojoną kampanię przeciwko obiektom reżimu, potencjalnie mającą nawet na celu obalenie władz w Teheranie.

W czwartek Donald Trump zapowiedział, że podejmie decyzję w sprawie Iranu w ciągu 10 dni. Później przekazał dziennikarzom, że wyznaczony przez niego termin to maksymalnie około dwóch tygodni.

Ultimatum w 10 dni:
Co planuje Donald Trump?

Światowe rynki zamarły po deklaracji prezydenta USA.

Trump, stosując swoją strategię „maksymalnej presji”, wyznaczył Teheranowi okno czasowe na powrót do rokowań nuklearnych.

Ataki Punktowe

Opcja "chirurgiczna", ograniczona do celów strategicznych.

Uderzenie precyzyjne w infrastrukturę wzbogacania uranu.

Minimalny wpływ na ropę
Brak bezpośredniego uderzenia w instalacje wydobywcze i eksportowe.

Kampania „Zmiany Reżimu”

Pełnoskalowy konflikt zbrojny i destabilizacja całego regionu.

Wyłączenie Iranu z rynku (kraj odpowiada za ok. 3% światowych dostaw ropy).

Ogromne ryzyko odwetu militarnego w Cieśninie Ormuz (blokada szlaków handlowych).

Szok podażowy
Natychmiastowe uderzenie w globalny łańcuch dostaw energii.
📈 Jak reagują rynki?

Rynki paliw wyceniają obecnie ten pierwszy, „chirurgiczny” scenariusz, dlatego ceny ropy rosną w sposób kontrolowany.

Uwaga: Każda eskalacja i przejście do scenariusza nr 2 oznaczać będzie natychmiastową panikę na giełdach towarowych w Londynie i Nowym Jorku.



- Zawrzemy porozumienie lub je osiągniemy w ten albo inny sposób - oznajmił prezydent USA.

W ostatnich tygodniach prezydent USA wielokrotnie groził Iranowi interwencją, w tym atakiem militarnym, jeśli nie uda się osiągnąć porozumienia w sprawie ograniczenia programu jądrowego tego kraju.

USA wzmocniły w tym czasie obecność militarną na Bliskim Wschodzie. A Pentagon przenosi tymczasowo do Europy i USA część personelu z tego regionu w związku z możliwym amerykańskim atakiem na Iran i potencjalnym odwetem ze strony Teheranu.

Donald Trump daje Iranowi 10-15 dni i w zasadzie jest to jego zdaniem "maksymalny czas", jaki pozwoli na kontynuację negocjacji USA z Iranem, a to budzi na rynkach obawy o otwarty konflikt i potencjalne zakłócenia w dostawach ropy naftowej.

Iran dostarcza dziennie na rynki ok. 3 proc. globalnych dostaw ropy, a surowiec ten trafia głównie do Chin.

Wąskie gardło dostaw ropy

Jednak głównym ryzykiem dla notowań ropy na świecie może być - zdaniem analityków - ewentualna decyzja Iranu o zablokowaniu Cieśniny Ormuz, kluczowego kanału eksportu ropy naftowej od producentów surowca w Zatoce Perskiej. Cieśnina ta jest wąska i łatwa do zaminowania czy ostrzału. 

Kolejną niedobrą wiadomością jest fakt, że w USA mocno spadły zapasy ropy. Tak wynika z oficjalnych danych amerykańskiego Departamentu Energii (DoE).DoE podał w najnowszym wyliczeniu, że zapasy ropy w USA spadły w ub. tygodniu aż o 9 mln baryłek.To najmocniejszy spadek tych zapasów w Stanach Zjednoczonych od początku września 2025 r.

DoE podał też, że spadły także amerykańskie zapasy produktów naftowych. Co oznacza, że mniej jest gotowych paliw.

Co rosnące ceny znaczą dla kierowców? 

Zdaniem analityków serwisu e-petrol polscy kierowcy muszą liczyć się ze wzrostami cen. Przy czym, o ile nie będzie "szoku podażowego", nie powinny być one bardzo duże. Szacowana skala podwyżek do końca lutego, to ok. 5-10 groszy na litrze benzyny czy diesla. Również autogaz powinien drożeć w podobnym stopniu. 

Sytuacja może się zmienić, jeżeli dojdzie do wspomnianego szoku podażowego, czyli zablokowania Cieśniny Ormuz. Choć udział surowca z rejonu Zatoki Perskiej jest w Polsce niewielki, to wpływ na ceny paliw ma sytuacja na całym światowym rynku. Oznacza to, że spadek dostaw i związany z tym wzrost cen przełoży się na gwałtowne podwyżki na stacjach. Przy czym ceny paliw będą rosnąć z niewielkim opóźnieniem w stosunku do cen ropy na światowych rynkach. 

Nadziei na złagodzenie podwyżek można upatrywać ewentualnie w osłabieniu dolara w stosunku do złotówki. 

Czytaj także: 

Źródło: PAP/Andrzej Mandel

Polecane

Wróć do strony głównej