Polski SAFE 0% będzie na 3,75%? Tak wychodzi z obliczeń

Wojsko Polskie czeka na pieniądze. Środki na zakup uzbrojenia mają pochodzić między innymi z unijnego programu SAFE, który ma zapewnić niskooprocentowane kredyty na kwotę 185 mld zł. Prezes NBP Adam Glapiński wraz z prezydentem Karolem Nawrockim zapowiedzieli program Polski SAFE 0% - niestety, bez podania bliższych szczegółów. Co wiemy, czego możemy się domyślać?

2026-03-06, 06:14

Polski SAFE 0% będzie na 3,75%? Tak wychodzi z obliczeń
Adam Glapiński i Karol Nawrocki na wspólnej konferencji prasowej. Foto: Andrzej Iwanczuk/REPORTER/East News

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Alternatywa dla unijnego SAFE: Polski SAFE 0% to ogłoszona 4 marca 2026 r. przez Prezydenta RP i Prezesa NBP suwerenna inicjatywa finansowania armii kwotą 185 mld zł, mająca stanowić bezodsetkową odpowiedź na europejskie mechanizmy dłużne.
  • Oficjalne założenia: Program zakłada przekazanie wojsku w ciągu 5 lat środków pochodzących z zysków inwestycyjnych NBP oraz rezerw złota, bez generowania kosztów odsetkowych dla budżetu państwa i bez unijnych ograniczeń co do kierunków zakupów.
  • Paradoks oprocentowania: Podczas gdy unijny SAFE oferuje koszt na poziomie 3,17%, realny koszt Polskiego SAFE 0% wynosi obecnie 3,75% – wynika to z konieczności sterylizacji nadpłynności przez NBP, czyli wyemitowania obligacji o wartości równej wprowadzanym od obiegu środkom, by uniknąć gwałtownego wzrostu inflacji.


Polski SAFE 0%. Co wiemy?

Zgodnie z informacjami przekazanymi 4 marca 2026 roku, projekt nazwany Polskim SAFE 0% jest wspólną inicjatywą Prezydenta RP Karola Nawrockiego oraz Prezesa Narodowego Banku Polskiego, profesora Adama Glapińskiego. Został on przedstawiony opinii publicznej jako w pełni suwerenna, pozbawiona ryzyka politycznego i bezodsetkowa alternatywa dla europejskich mechanizmów dłużnych. Twórcy programu zadeklarowali gotowość uruchomienia krajowego rozwiązania, które ma zagwarantować wojsku kwotę około 185 miliardów złotych, co stanowi równowartość niemal 44 miliardów euro, w kluczowej dla modernizacji perspektywie najbliższych pięciu lat.

Ten kapitał ma być przekazany na rzecz Sił Zbrojnych RP bez generowania jakichkolwiek kosztów odsetkowych dla budżetu państwa, bez konieczności zaciągania nowych kredytów i bez narażania podatników na wieloletnie spłaty. Inicjatorzy podkreślają, że program ma zapewnić pełną suwerenność wyboru dostawców, umożliwiając swobodne zakupy na rynkach pozaeuropejskich i uniezależniając polską armię od unijnych mechanizmów warunkowości (w domyśle: przestrzegania praworządności).

Wobec narastającej fali krytyki ze strony analityków finansowych, prezes NBP podczas wystąpienia o sytuacji makroekonomicznej Polski odniósł się do pierwszy reakcji medialnych na enigmatyczną prezentację programu Polski SAFE 0%. - Gdyby nie to, że sprawa dotyczy rzeczy poważnych, to bym powiedział, że to jest niezła lektura kabaretowa. Właściwie nic przecież konkretnego jeszcze nie przedstawiłem - zadeklarował Adam Glapiński. 

Szef NBP podkreślił wyraźnie, że ostateczne, szczegółowe ramy prawne i techniczne mechanizmu nie zostały jeszcze oficjalnie zaprezentowane, a w pierwszej kolejności, dla zachowania ładu konstytucyjnego, muszą zostać skonsultowane z rządem, w tym z ministrem finansów oraz ministrem obrony narodowej. Prezes Glapiński kategorycznie wykluczył jednak kilka scenariuszy, które pojawiały się w domysłach ekspertów.

Zapewnił, że działania banku centralnego będą realizowane ściśle i wyłącznie w granicach obowiązującego prawa oraz Konstytucji RP. Co kluczowe, szef NBP zdecydowanie odciął się od możliwości fizycznej wyprzedaży zgromadzonych przez Polskę rezerw walutowych i 700 ton złota, argumentując, że zostały one zgromadzone w innym, nadrzędnym celu budowania stabilności państwa.

Oficjalnie wykluczono również powrót do znanej z czasów pandemii niekonwencjonalnej polityki pieniężnej, czyli programu skupu obligacji z rynku wtórnego (Quantitative Easing), wprost przyznając, że przy obecnych, dodatnich stopach procentowych i szybkim wzroście gospodarczym takie działanie byłoby niezgodne z prawem.

Zamiast tego prezes NBP zadeklarował, że operacja zasilenia zbrojeniówki będzie miała charakter absolutnie jednorazowego, nadzwyczajnego działania, podyktowanego historycznym zagrożeniem bezpieczeństwa. Szef banku centralnego argumentuje tę decyzję bieżącymi projekcjami makroekonomicznymi. Według jego słów, skoro najnowsze prognozy NBP gwarantują utrzymanie inflacji w granicach celu (2,5% plus minus 1 punkt procentowy), instytucja ta ma ustawowe prawo i obowiązek zaangażować się w swój cel poboczny, jakim jest wspieranie polityki gospodarczej rządu.

Zgodnie z przekazem Kancelarii Prezydenta, finansowym fundamentem tego jednorazowego zastrzyku kapitału ma być deklarowany przychód na poziomie przekraczającym 180 miliardów złotych, który NBP rzekomo wygenerował w ciągu ostatnich trzydziestu miesięcy dzięki trafnym operacjom inwestycyjnym. Formalna dystrybucja tych wirtualnych środków miałaby ostatecznie odbywać się z wykorzystaniem istniejącego reżimu prawnego, na mocy którego NBP jest zobowiązany wpłacać 95% swojego wypracowanego rocznego zysku bezpośrednio do budżetu państwa.

Zobacz koniecznie: SAFE kontra inne kredyty na wojsko. Czy to na pewno się opłaca?

Polski SAFE 0%. Co powinniśmy wiedzieć?

- Będziemy działać ściśle i wyłącznie w granicach mandatu i obowiązujących nas przepisów prawa, w tym Konstytucji i ustaw - zapowiedział Adam Glapiński. Aby obiektywnie ocenić możliwość funkcjonowania programu Polski SAFE 0%, należy w pierwszej kolejności zrozumieć te rygorystyczne uwarunkowania teoretyczne i prawne, w jakich porusza się bank centralny. Konstytucyjny porządek prawny w Polsce stanowczo zabrania bezpośredniego finansowania wydatków państwa przez tę instytucję.

Artykuł 220 Konstytucji RP explicite stanowi, że ustawa budżetowa nie może przewidywać pokrywania deficytu budżetowego przez zaciąganie zobowiązań w centralnym banku państwa. Skoro prezes NBP zadeklarował pełną zgodność z ustawą zasadniczą i wykluczył rynkowy skup obligacji, mechanizm operacyjny narodowej propozycji musi opierać się na jedynym legalnym kanale zasilenia budżetu. Jest nim ustawa o NBP, która zobowiązuje bank do przekazywania 95 procent swojego wypracowanego rocznego zysku do kasy państwa. To właśnie na tym wąskim, księgowym fundamencie opiera się cała teoretyczna konstrukcja finansowania zbrojeń z krajowych rezerw.

Kolejnym kluczowym elementem, który należy wziąć pod uwagę, jest fundamentalna różnica w reżimach podatkowych. Konstrukcja europejskiego instrumentu SAFE opiera się na specjalnym mechanizmie zwalniającym z podatku od towarów i usług (VAT) dostawy sprzętu wojskowego. W polskim porządku prawnym oznacza to w praktyce zastosowanie stawki 0% z pełnym prawem do odliczenia naliczonego podatku, co pozwala Wojsku Polskiemu na wykorzystanie całej pożyczonej kwoty jako wartości roboczej netto na fizyczny zakup uzbrojenia.

W przeciwieństwie do tego, krajowa inicjatywa pozbawiona jest instrumentarium prawa unijnego i nie może zostać objęta tym specyficznym zwolnieniem. Z punktu widzenia obowiązujących przepisów wszystkie transakcje zbrojeniowe realizowane w obrębie Polskiego SAFE 0% podlegałyby standardowemu obciążeniu podatkiem VAT w wysokości 23%.

Dla pełnego obrazu uwarunkowań makroekenomicznych warto również przypomnieć, w jaki sposób pozyskiwany jest kapitał w obu modelach, co determinuje ich wpływ na rynki. Unijny program dłużny opiera się na strategii inżynierii finansowej określanej mianem back-to-back lending. Unia Europejska wykorzystuje swój najwyższy z możliwych ratingów kredytowych (AAA) do emisji wspólnotowych obligacji na globalnych rynkach oszczędności, a następnie przekazuje pozyskane, już istniejące na zewnętrznym rynku środki państwom członkowskim.

Dzięki temu Polska uzyskuje dostęp do stabilnego kapitału zewnętrznego z niespotykanym 45-letnim horyzontem spłaty oraz 10-letnią karencją. Propozycja NBP, oparta prawdopodobnie wyłącznie na wewnętrznych mechanizmach transferu księgowego banku centralnego, stanowiłaby model skrajnie odmienny, polegający na wpuszczeniu do obiegu środków wykreowanych wewnątrz kraju. To diametralnie zmienia strukturę bazy monetarnej i otwiera drogę do rozważań o zjawisku szoku popytowego w gospodarce.

Skąd NBP ma zyski,
a dlaczego notuje straty?

Krótki przewodnik po finansach banku centralnego.

Misja ponad zysk Bank centralny nie jest firmą. Jego głównym celem jest ochrona wartości złotego (walka z inflacją). Wynik finansowy to jedynie efekt uboczny tych działań.

Na czym NBP zarabia?

Głównym źródłem dodatniego wyniku są aktywa zagraniczne.

Złoto i waluty: Gdy wartość złota na świecie rośnie lub gdy dolar i euro drożeją względem złotego, NBP księguje zysk.

Odsetki: Dochody z zagranicznych obligacji i lokat, w których bank trzyma polskie rezerwy.

Haczyk: To często zysk wyłącznie „papierowy” (księgowy), dopóki bank faktycznie nie sprzeda tych aktywów.

Dlaczego NBP traci?

Straty wynikają zazwyczaj z sukcesów w realizacji celów statutowych.

Sterylizacja nadpłynności: Aby dusić inflację, NBP musi pożyczać pieniądze od banków komercyjnych (bony pieniężne), płacąc im odsetki (obecnie 3,75%).

Silny złoty: Gdy polska gospodarka kwitnie, a złoty się umacnia, rezerwy (w USD/EUR) tracą na wartości w przeliczeniu na PLN. To generuje „papierową” stratę.

Paradoks: Dobra kondycja złotego pogarsza wynik finansowy banku centralnego.

Polski SAFE 0%. Czego możemy się domyślać?

- Takie działania nie będą prowadzić do uszczuplenia posiadanych przez nas rezerw dewizowych. Zarząd podjął decyzję, żeby 700 ton złota zgromadzić, do tego będziemy dążyć - stwierdził prezes Narodowego Banku Polskiego na konferencji.

Przechodząc od tych oficjalnych deklaracji do rynkowej praktyki, zderzamy się z fundamentalnym paradoksem księgowym dotyczącym źródła obiecanego kapitału. Skoro prezes NBP kategorycznie wykluczył fizyczną wyprzedaż rezerw złota, odciął się od możliwości skupu obligacji na rynku wtórnym i jednocześnie zapewnił, że operacja odbędzie się ściśle w granicach obecnych przepisów bez konieczności zmian ustawowych, mechanizm pozyskania blisko 185 miliardów złotych staje się intrygującą zagadką.

Odpowiedź może kryć się w powoływaniu się na przychody z operacji inwestycyjnych z ostatnich miesięcy, szacowane na 180 miliardów złotych. Problem polega na tym, że znaczna część tej kwoty nie jest realnym strumieniem gotówkowym, lecz efektem wahań kursowych, osłabienia złotego oraz aprecjacji kruszców na rynkach światowych.

Zgodnie z restrykcyjnymi zasadami rachunkowości banków centralnych, wzorowanymi na wytycznych Europejskiego Banku Centralnego, niezrealizowane zyski z wyceny kursowej czy wzrostu wartości złota nie stanowią zysku operacyjnego. Są one księgowane po stronie pasywów na specjalnym koncie tak zwanej rezerwy rewaluacyjnej, która pełni funkcję poduszki bezpieczeństwa. Skoro obecne przepisy – których prezes, jak sam deklaruje, nie zamierza modyfikować – nie pozwalają na potraktowanie tej rezerwy jako gotówki do podziału, możemy domyślać się specyficznego scenariusza.

NBP musiałby zastosować bezprecedensową, wewnątrzbankową inżynierię finansową lub wykorzystać nieznaną lukę interpretacyjną, aby potraktować papierowe zapisy jako żywy kapitał. W ujęciu makroekonomicznym takie działanie, niemające pokrycia w pożyczkach zewnętrznych ani w sprzedaży aktywów, sprowadza się do jednego: wykreowania bazy nowego pieniądza rezerwowego dosłownie z powietrza.

Przelanie takich wirtualnie stworzonych środków na konta rządu lub Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych byłoby w praktyce oznaczało wpuszczenie do polskiego krwiobiegu gospodarczego dziesiątek miliardów złotych czystego dodruku, ubranego jedynie w szaty księgowego transferu "zysków".

Zobacz koniecznie: Zakupy uzbrojenia w Korei. Miliardy złotych trafiły do USA, Niemiec i Izraela

Polski SAFE 0%. Co się tu nie zgadza?

Najpoważniejszym problemem takiej koncepcji Polskiego SAFE 0%, opierającej się na przekazaniu rządowi zysku Narodowego Banku Polskiego, jest fakt, że instytucja ta od dłuższego czasu nie generuje w ujęciu operacyjnym żadnego zysku, który mógłby podlegać takiej dystrybucji. Analiza twardych danych finansowych wskazuje, że w 2024 roku NBP zamknął swoje księgi ze stratą w wysokości 13,3 miliarda złotych. Sytuacja ta uległa pogorszeniu: według informacji podanych przez sam bank w grudniu 2025 roku, strata osiągnęła poziom około 100 miliardów złotych.

Oznacza to, że wpłata operacyjna do budżetu państwa za ubiegły rok z samej definicji będzie zerowa. W obliczu takich realiów księgowych, obietnica wyciągnięcia 185 miliardów złotych gotówki do dyspozycji wojska zderza się z matematyczną niemożliwością bez uciekania się do drastycznej kreatywnej rachunkowości, albo przyznania, że taką kreatywną księgowością były wykazywane przez NBP straty.

Kolejnym fundamentalnym problemem jest kwestia podatku od towarów i usług (VAT) w kontekście zakamuflowanego finansowania budżetu. Kluczową zaletą unijnego instrumentu SAFE jest zwolnienie transakcji z VAT, dzięki czemu cała pożyczona kwota 185 miliardów złotych stanowi wartość netto. W przypadku Polskiego SAFE 0% zakupy będą obciążone 23-procentowym podatkiem. Jeśli NBP udostępni armii limit 185 miliardów złotych brutto, wartość podatku, czyli kwota 34,6 miliarda złotych, zostanie automatycznie odprowadzona przez kontrahentów do fiskusa.

Przekazanie do Ministerstwa Finansów dziesiątek miliardów złotych z nowo wykreowanej przez NBP bazy monetarnej pod postacią podatku VAT mogłoby zostać uznane jako nielegalna monetyzacja długu. Taki zabieg pozwala rządowi tylnymi drzwiami pozyskać z banku centralnego żywą gotówkę na zasypanie własnej dziury budżetowej, co stanowi bezpośrednie ominięcie Artykułu 220 Konstytucji RP, zakazującego finansowania deficytu przez NBP.

Trzecim kluczowym mankamentem jest sama zmyłka semantyczna w nazwie Polskiego SAFE 0%, ukrywająca faktyczne koszty makroekonomiczne. Należy obiektywnie przyznać, że każdy tak potężny program zbrojeniowy, w którym kilkadziesiąt miliardów złotych trafia bezpośrednio do krajowych fabryk (80% środków ma być wydane w polskim przemyśle zbrojeniowym), wywoła punktową inflację popytową poprzez wzrost cen materiałów i presję płacową.

Przewagą funduszy unijnych jest jednak to, że jako kapitał zewnętrzny nie powiększają one trwale bazy monetarnej polskiego systemu bankowego. Z kolei wpuszczenie na rynek 185 miliardów złotych nowo wykreowanych przez NBP zatruje sektor bankowy strukturalną nadpłynnością.  Aby zapobiec utrwaleniu tej nadpłynności i całkowitemu dekotwiczeniu oczekiwań inflacyjnych, NBP byłby matematycznie zmuszony do natychmiastowego ściągania tego nadmiaru pieniądza w drodze sterylizacji.

Emitując w tym celu krótkoterminowe bony pieniężne, bank centralny musi płacić bankom komercyjnym odsetki równe stopie referencyjnej, która wynosi obecnie 3,75%. Koszt rzekomo darmowego programu narodowego wynosi więc w rzeczywistości równowartość stopy referencyjnej banku centralnego, co czyni go potencjalnie rozwiązaniem znacznie droższym i bardziej obciążającym dla państwa niż gwarantowany kredyt unijny, szacowany na 3,17%.

Sterylizacja pieniądza

Dlaczego NBP musi „odsysać” gotówkę, którą sam wlewa do systemu?

Gospodarka jako basen
💧 Poziom wody

Ilość pieniądza w obiegu

🔥 Temperatura

Wskaźnik Inflacji

❄️ Chłodziarka

Sterylizacja NBP

1. Gigantyczna kroplówka

Gdy państwo realizuje programy takie jak dozbrajanie armii, NBP musi fizycznie dostarczyć te środki do systemu.

Wpisanie do systemu: + 185 mld zł

2. Ryzyko „zagotowania”

Tak gwałtowny dopływ gotówki sprawia, że w basenie robi się ciasno. Zbyt duża ilość pieniądza goni zbyt małą ilość towarów.

Woda zaczyna wrzeć: ceny rosną, a siła nabywcza twoich oszczędności spada.

3. Akcja sterylizacji

Aby nie dopuścić do wybuchu inflacji, NBP musi uruchomić „chłodziarkę”. Bank centralny pożycza te pieniądze z powrotem od banków komercyjnych.

Banki nie oddają pieniędzy za darmo. NBP emituje tzw. bony pieniężne i płaci bankom komercyjnym odsetki za to, że te „trzymają gotówkę w sejfie” zamiast wpuszczać ją na rynek.

Aktualny koszt chłodzenia: 3,75% rocznie
Ukryty koszt: „Darmowy” program zbrojeń staje się w rzeczywistości kredytem, za którego obsługę płaci NBP (czyli my wszyscy). Koszt sterylizacji miliardowych kwot uszczupla narodowy majątek, by ratować nas przed jeszcze większą drożyzną.

Polski SAFE 0%. Co może pójść nie tak?

- Do końca roku mamy zapewnioną stabilność cen, jesteśmy w celu inflacyjnym. Naszym zadaniem jest również wspieranie polityki gospodarczej rządu - wyjaśnił szef NBP.

Wdrożenie mechanizmu opartego na wykreowanym przez Narodowy Bank Polski pieniądzu, nawet jeśli prezes Glapiński określa je mianem "jednorazowego działania" w warunkach rzekomo opanowanej inflacji, mogłoby zostać odebrane przez sektor jako ekspansywne zalanie rynku kapitałem bez rynkowego pokrycia.

Wobec braku wolnych mocy przerobowych na rynku pracy i w polskim przemyśle, wpompowanie dziesiątek miliardów złotych mogłoby przełożyć się bezpośrednio na spiralę cenowo-płacową w zbrojeniówce oraz w całej sieci jej cywilnych kooperantów, niosąc drastyczne ryzyko dekotwiczenia oczekiwań inflacyjnych. To nie jest problem dotyczący tylko propozycji NBP: impulsem proinflacyjnym będzie także wprowadzenie do Polski środków z SAFE.

Raport wiodącej agencji Fitch z przełomu 2025 i 2026 roku wprost ostrzega przed powrotem presji cenowych, prognozując, że na koniec 2026 roku inflacja CPI w Polsce odbije do poziomu 3,2%, a na koniec 2027 roku wyniesie 3,1%. Jeśli te prognozy zostaną zdestabilizowane, NBP może utracić mandat do pomagania w prowadzeniu polityki gospodarczej i wrócić do obowiązku walki o wartość polskiego pieniądza.

Dodatkowo, jeśli zbrojeniówka przekaże te kwoty na konta banków komercyjnych, sektor ten zostanie zmuszony do ucieczki przed podatkiem bankowym w polskie obligacje skarbowe. Taki proces wygenerowałby całkowicie sztuczny, zasilany dodrukiem z NBP popyt na instrumenty Skarbu Państwa, co zniekształci naturalną krzywą dochodowości i odizoluje polski rynek długu od realiów ekonomicznych.

Kolejnym dewastującym skutkiem ominięcia reguł budżetowych na rzecz transferu wirtualnych zysków z banku centralnego byłby bezpośredni cios w międzynarodową wiarygodność państwa. Rynki międzynarodowe zidentyfikowałyby te działania jako zakamuflowaną, pozakonstytucyjną monetyzację długu przez podatek VAT, co uderza w fundamenty niezależności NBP. Stanowiłoby to idealny pretekst do urzeczywistnienia gróźb agencji ratingowych.

W marcu 2026 roku agencja Fitch wydała już oficjalny, ostrzegawczy werdykt, utrzymując długoterminowy rating Polski na poziomie „A-”, lecz jednocześnie zmieniając jego perspektywę na negatywną ze względu na obniżone zaufanie do zdolności rządu do stabilizacji długu. Obniżka suwerennego ratingu sprowokowałaby natychmiastową wyprzedaż polskich aktywów i podbiłaby rentowności obligacji, przynosząc Polsce potężne straty w zaufaniu inwestorów i miliardy złotych dodatkowych kosztów na kapitale. Dla kontrastu, europejski instrument SAFE opiera się na oficjalnych ramach Unii Europejskiej, co całkowicie uwiarygadnia w oczach agencji bezpieczny model spłaty.

Konsekwencje odrzucenia programu unijnego okazałyby się równie dotkliwe dla koncepcji budowy krajowej suwerenności przemysłowej. Krytykowany przez inicjatorów krajowego programu wymóg 65% europejskiego pochodzenia dostarczanych systemów jest w pełni spójny z naszymi strategicznymi planami zbrojeniowymi. Filary polskiej modernizacji możliwej do sfinansowania dzięki SAFE to krajowe projekty, takie jak bojowe wozy piechoty Borsuk, kołowe transportery opancerzone Rosomak, systemy radiolokacyjne z radarami Bystra na czele, zestawy przeciwlotnicze Piorun czy światowej klasy bezzałogowce od Grupy WB.

Unijny instrument wymusiłby na zagranicznych dostawcach technologii natychmiastową inwestycję kapitału z powrotem w łańcuchy dostawców zlokalizowane nad Wisłą. Narodowy projekt SAFE 0%, reklamowany jako wariant pozbawiony terytorialnych rygorów zakupowych, uwolniłby ten kapitał, pozwalając mu uciec czystym kanałem importowym wprost do dostawców zewnętrznych. W efekcie polskie zasoby przemysłowe, zamiast doświadczyć skokowego wzrostu potencjału produkcji masowej, pozostałyby głęboko niedokapitalizowane.

Źródło: PolskieRadio24.pl/Michał Tomaszkiewicz

Skąd to wiemy? Jak to policzyliśmy?

Analiza opiera się na korelacji oficjalnych dokumentów legislacyjnych, komunikatów instytucji finansowych oraz rygorystycznych modeli matematycznych stosowanych w finansach publicznych. Poniżej przedstawiamy kluczowe fundamenty danych oraz metodologię wyliczeń.


Oficjalne źródła danych i informacji.


Parametry unijnego programu SAFE: Dane dotyczące kwoty 150 mld euro, alokacji dla Polski (43,7 mld euro) oraz mechanizmu zwolnienia z VAT pochodzą bezpośrednio z rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2025/1106 z dnia 27 maja 2025 roku.

Założenia Polskiego SAFE 0%: Informacje o narodowej alternatywie, rzekomych przychodach z rezerw (180 mld zł) oraz mechanizmie wpłaty zysku oparto na oficjalnych komunikatach Kancelarii Prezydenta RP oraz wystąpieniu Prezesa NBP z dnia 4 marca 2026 roku.

Wyniki finansowe i stopy procentowe: Dane o stratach NBP (13,3 mld zł za 2024 r. oraz prognozowane 100 mld zł za 2025 r.) pochodzą ze sprawozdań finansowych banku centralnego oraz informacji po posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej z marca 2026 roku. Aktualny koszt sterylizacji pieniądza (3,75%) odpowiada oficjalnej stopie referencyjnej ogłoszonej przez RPP.

Rating i wiarygodność kredytowa: Informacje o negatywnej perspektywie ratingu „A-” oraz ryzyku monetyzacji długu pochodzą z raportów agencji Fitch Ratings oraz Moody’s z przełomu 2025 i 2026 roku.

Metodologia wyliczeń kosztów i siły nabywczej.

Kalkulacja realnego kosztu pieniądza: Porównanie kosztu unijnego (3,17%) z narodowym (3,75%) oparto na modelu sterylizacji nadpłynności. Wprowadzenie do obiegu 185 mld zł „nowego” pieniądza wymusza na NBP emisję bonów pieniężnych o tej samej wartości, od których bank musi zapłacić rynkowe odsetki (stopa referencyjna), co stanowi realny koszt operacyjny mechanizmu.

Obliczenie luki podatkowej VAT: Zastosowano modelowanie brutto-netto. Ponieważ program unijny jest zwolniony z VAT, jego wartość netto to pełne 185 mld zł. W przypadku programu krajowego, kwota 185 mld zł jest traktowana jako limit brutto. Zgodnie ze wzorem 185 mld zł/1,23, realna siła nabywcza (wartość sprzętu) spada do 150,4 mld zł, co generuje stratę 34,6 mld zł.

Wycena oszczędności odsetkowych: Kwota 30–60 mld zł oszczędności przy wariancie unijnym wynika z symulacji Ministerstwa Finansów dotyczącej różnicy między kosztem kapitału UE a alternatywnym kosztem emisji krajowych obligacji skarbowych lub kredytów eksportowych w horyzoncie 45 lat.

Źródło: PolskieRadio24.pl/Michał Tomaszkiewicz


Polecane

Wróć do strony głównej