Śmiertelne potrącenie 10-latka na pasach w Redzie. Jest wyrok
Sąd Okręgowy w Gdańsku utrzymał w mocy wyrok wobec Anny Sz., skazanej w I instancji na 7 lat więzienia za śmiertelne potrącenie 10-latka na przejściu dla pieszych w Redzie. W chwili wypadku kobieta była pod wpływem leków o działaniu podobnym do alkoholu. Apelacje od wyroku złożyli zarówno obrońca oskarżonej, jak i rodzice zmarłego chłopca, występujący w sprawie jako oskarżyciele posiłkowi. Podczas ogłoszenia wyroku w Sądzie Okręgowym 65-letniej Anny Sz. nie było na sali rozpraw.
2026-03-11, 13:15
Siedem lat więzienia za śmiertelne potrącenie 10‑latka. Sąd podtrzymał wyrok
W środę Sąd Okręgowy w Gdańsku utrzymał w mocy wyrok sądu I instancji, w którym kobieta została skazana na siedem lat więzienia oraz dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Kobieta została także zobowiązana do zapłaty po 50 tys. zł zadośćuczynienia rodzicom chłopca oraz do pokrycia kosztów postępowania. Jednocześnie sąd zwolnił strony z kosztów postępowania apelacyjnego.
W uzasadnieniu sędzia Joanna Studzienna powiedziała, że sąd uznał apelacje wywiedzione w tej sprawie, iż nie są zasadne i nie zasługują na uwzględnienie. Zdaniem SO, Sąd Rejonowy w Wejherowie prawidłowo przeprowadził postępowanie sądowe, uwzględnił wszystkie dowody i na ich podstawie poczynił prawidłowe ustalenia i należycie wykazał winę oskarżonej.
- Orzeczona wobec oskarżonej kara nie nosi cech rażącej niewspółmierności - dodała sędzia Studzienna i zaznaczyła, że apelujący nie kwestionują spowodowania przez oskarżoną przedmiotowego wypadku drogowego, którego następstwem była śmierć 10-letniego Filipa.
Zdaniem sądu wątpliwości nie budziło ocena sądu rejonowego dotycząca stanu podsądnej podczas spowodowania wypadku - zwłaszcza kluczowy dowód - opinia biegłych z zakresu toksykologii i psychiatrii oraz przyjęcie, że podsądna prowadziła samochód będąc pod wpływem środków psychoaktywnych i złamała art. 178a par. 1 kodeksu karnego.
- Wypływające z nich wnioski, co do rodzaju stwierdzonych u oskarżonej środków, ich stężeń i ich wpływu na zdolności psychomotoryczne w powiązaniu z okolicznościami i zachowaniem oskarżonej w trakcie wypadku i po wypadku, nie pozostawiają wątpliwości, że oskarżona znajdowała się pod wpływem środków, o których mowa w przywołanym przepisie - mówiła sędzia Studzienna. Dodała też, ze z wyjaśnień podsądnej wynika, że ta zdawała sobie sprawę z działania substancji, które brała. Tłumaczyła, że miała świadomość, iż po lekach nie powinna prowadzić samochodu.
Sąd zdecydował też, że nie ma podstaw wzruszenia wysokości kary, a czyn oskarżonej cechował bardzo wysoki stopień społecznej szkodliwości.
"Trzeba pozostać człowiekiem"
Matka 10-letniego Filipa - Anna powiedziała po wyroku, że dla niej jest przykre, że osoba, która spowodowała wypadek i zabiła jej dziecko na pasach drogowych, nie miała odwagi ludzkiej i cywilnej, by do niej przyjść do szpitala, gdy chłopiec jeszcze żył, by zapytać jak się czuje jej syn i ją przeprosić.
- Rozumiem, że nikt nie wie, jakby się zachował po drugie stronie, ale przed wszystkim trzeba zostać człowiekiem - stwierdziła i dodała, że ma świadomość, iż strata dziecka zostanie z nią do końca życia. Zaznaczyła, że zależało jej, aby uzyskać jak najwyższy wyrok, żeby to była też przestroga dla innych, szalejących na polskich drogach kierowców.
10-latek zginął na pasach w Redzie. Sąd wydał wyrok
Do wypadku doszło 20 grudnia 2022 r. w Redzie. Kierująca Oplem Mokka kobieta ominęła pojazdy zatrzymane przed oznakowanym przejściem dla pieszych i uderzyła w 10-latka prawidłowo przechodzącego przez pasy. Chłopiec zmarł kilkanaście dni później w wyniku rozległych obrażeń, m.in. czaszki.
Jak ustalili śledczy, w chwili wypadku Anna Sz. była pod wpływem leków działających podobnie do alkoholu. We jej krwi wykryto m.in. estazolam, tramadol, diazepam w dużych stężeniach.
Prokuratura zarzuciła jej niemyślne spowodowanie wypadku drogowego poprzez umyślne naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym oraz prowadzenie pojazdu pod wpływem środków działających podobnie do alkoholu.
We wrześniu ubiegłego roku Sąd Rejonowy w Wejherowie wydał w tej sprawie nieprawomocny wyrok. Uznał winę Anny Sz. i skazał ją na siedem lat więzienia oraz orzekł dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Kobieta została także zobowiązana do zapłaty po 50 tys. zł zadośćuczynienia rodzicom chłopca oraz do pokrycia kosztów postępowania.
Przed sądem pierwszej instancji kobieta przyznała się do spowodowania wypadku, nie przyznała się jednak do prowadzenia pojazdu pod wpływem środków działających podobnie do alkoholu.
Wyrok SO w Gdańsku jest prawomocny.
- Chaos w sądownictwie. Bodnar: dwa zasadnicze kłopoty
- Spór wokół KRS. "Uchwała jest sposobem, żeby obejść prezydenckie weto"
- Tusk ujawnia: prezydent zdecydował ws. SAFE, szykujemy plan B
Źródła: Polskie Radio/PAP/mg