Zanim pojawił się Epstein, była wyspa Ormuz. "Ohydne niegodziwości"
Bogactwo i władza od wieków szły w parze z zepsuciem i rozpustą. O ile jednak dziś zdemoralizowani krezusi działają w ukryciu w obawie przed policją, o tyle pięć wieków temu majętni mieszkańcy wyspy Ormuz nie kryli się ze swymi występkami, wprawiając przybyszów w osłupienie.
2026-03-13, 08:00
Wszystkie drogi prowadzą na wyspę
"Ziemia tu jest zupełnie jałowa, nie widać tu ani jednej gałęzi drzewa czy zielonej trawy. Większa część wyspy to kopalnie soli i siarki (...).
Samo miasto pyszni się nadzwyczaj okazałymi budowlami i bogaci się dzięki handlowi, bo jest przystanią, w której zbiegają się szlaki wszystkich towarów ze Wschodu i z Zachodu, a także z Persji, Armenii i Tartarii, które leżą na północ od niego. Dzięki temu to, czego nie rodzi tutejsza ziemia, dostarczane jest okrętami z całego świata wraz z innymi skarbami (...).
Miasto jest tak bujne i bogate, że jego mieszkańcy zwykli mawiać, że świat jest pierścieniem, a Ormuz klejnotem, który w nim osadzono".
Powyższy opis pochodzi z dzieła "Décadas da Ásia" autorstwa João de Barrosa (ok. 1496-1570), prekursora portugalskiej historiografii. To właśnie Portugalczycy zostawili najwięcej opisów wyspy Ormuz. Musiała wywrzeć na nich ogromne wrażenie, gdy w XVI wieku, rozszerzając swoje imperium handlowe, podbili ziemie położone nad Zatoką Perską, Zatoką Omańską i łączącą je cieśniną Ormuz, której nazwa pochodzi od bogatej wyspy.
Mapa cieśniny Ormuz obejmująca półwysep Musandam na południu i wybrzeże perskie na północy. Ormuz to najmniejsza wyspa położona najbliżej kontynentalnej Persji. Fot. Europeana/Bibliothèque nationale de France/domena publiczna Bogacze uciekają
Jeszcze wcześniej nad tymi wodami przez kilka wieków istniało Królestwo Ormuz, obejmujące południowe wybrzeża Persji (Iranu), a także spore połacie współczesnych terenów Omanu, Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Arabii Saudyjskiej. W latach świetności państwo sięgać miało aż do położonego na zachodzie Bahrajnu.
Dzierżąc pieczę nad kluczowym węzłem komunikacyjnym Bliskiego Wschodu (tę strategiczną rolę cieśnina pełni do dziś, co wciąż jest zarzewiem niepokojów i kryzysów), Królestwo Ormuz było łakomym kąskiem dla obcych władców, którzy pragnęli czerpać zyski z handlowego dobrobytu. Przez większość swej historii Ormuz był zależny od kolejnych władców Iranu - m.in. Seldżukidów Kermańskich i mongolskich Ilchanidów.
W owym czasie miasto Ormuz - stolica Królestwa i najważniejszy ośrodek handlowy - było portem położonym na wybrzeżu kontynentalnej części Iranu. Wieści o jego bogactwie przyciągały jednak kolejne armie, piratów i innych chciwych ludzi. Najazdy tak dały się we znaki Ormuzowi, że podjęto decyzję o przeniesieniu miasta i jego skarbów na jedną z wysp w cieśninie.
Gdy "stary" Ormuz popadł w ruinę, nowe miasto przejęło jego nazwę, a w ślad za tym "Ormuzem" zaczęto nazywać całą wyspę. Oddalenie od reszty irańskiego lądu rzeczywiście poskutkowało. Napaści było mniej, a Ormuz stał się jeszcze bogatszy. Być może także z powodu tej izolacji doszło do pewnego rozprzężenia w społeczności miasta. Być może to wtedy rozpoczęła się na wyspie epoka obyczajów, które zaszokowały portugalskich kolonizatorów na początku XVI wieku.
Miasto Ormuz na rysunku Georga Brauna i Fransa Hogenberga (XVI/XVII w.). Fot. Europeana/Bibliothèque nationale de France/domena publiczna Niesława perskich kupców-muzyków
Duarte Barbosa (ok. 1480-1521), podróżnik, nawigator i jeden z pierwszych portugalskich autorów książek podróżniczych, dotarł na Ormuz wraz z pierwszymi najeźdźcami ze swego kraju około 1516 roku. Jego opis jest dość oszczędny i przychylny mieszkańcom wyspy, a zarazem niespójny. Jedno bulwersujące zdanie skaziło cały obraz:
"Kupcami na wyspie i w mieście są Persowie i Arabowie. Persowie są wysocy i przystojni; są to też ludzie szlachetni i prawi, zarówno mężczyźni, jak i kobiety. Są silni i zamożni. Bardzo szanują wiarę Mahometa. Wielce sobie dogadzają, do tego stopnia, że trzymają przy sobie młodzież w celu popełniania ohydnych niegodziwości. Są muzykami i posiadają różnego rodzaju instrumenty".
Ormuz na wiele wieków stał się legendą "wzniosłego, lecz przewrotnego Orientu". Europejczycy zresztą doskonale odnaleźli się w tym handlowym tyglu, w którym zaczęli mieszać się ludzie najrozmaitszych narodowości i wyznań. Jak muchy do miodu garnęli się tu wszyscy, których charakteryzował talent kupiecki, zamiłowanie do pieniędzy, wreszcie - pragnienie zaspokojenia mrocznych żądz.
Marco Polo przybywa do portu Ormuz w XIII wieku. Nie jest pewne, czy był to już "Nowy Ormuz", czy "Stary", ale w swojej relacji podróżnik nie wspomina niczego o niemoralnych obyczajach. Fot. Gallica Digital Library/domena publiczna "Stan moralny haniebnie zły"
Kilka wieków po Barbosie pisarz i kaznodzieja Henry James Coleridge (1822-1893), stryjeczny wnuk słynnego Samuela Taylora Coleridge'a (1772-1834), prekursora angielskiego romantyzmu, napisał biografię św. Franciszka Ksawerego (1506-1552), który opłynął pół świata jako hiszpański misjonarz, ewangelizując mieszkańców Azji, a w drodze do Japonii wstąpił na wyspę Ormuz.
W swym dziele Coleridge barwnie przedstawia ów "klejnot Orientu" jako domenę grzechu. Zauważa, że "Ormuz był niczym wieża Babel ze względu na pomieszanie języków i moralne okropności".
"Jego stan moralny był ogromnie i haniebnie zły" – pisze Coleridge. – "Było to miejsce najgorszej zmysłowości i najbardziej zepsutych odmian każdej wschodniej religii. Chrześcijanie nie ustępowali reszcie w złu, prowadząc nad wyraz rozwiązłe życie. Było tam niewielu księży, ale nawet ci przynosili hańbę swej profesji. Arabowie i Persowie utrwalili najbardziej odrażające formy występków (...).
Legalne małżeństwo było rzadkim wyjątkiem. Obcokrajowcy, żołnierze i kupcy odrzucili wszelkie granice, oddając się swoim namiętnościom. Chciwość stała się nauką: studiowano ją i praktykowano nie dla zysku, ale dla samej siebie i dla przyjemności oszukiwania. Zło stało się dobrem; za dobry interes uważano łamanie obietnic i lekceważenie obowiązków".
Dawni autorzy nie zdradzają zbyt wielu szczegółów, ale nawet te ogólne uwagi o rozpuście panującej na Ormuzie brzmią dziwnie znajomo. Obrzydliwie bogaci i wpływowi ludzie oddający się "ohydnym niegodziwościom" na wyspie ukrytej przed wzrokiem kontynentu... Być może, gdyby przestępca seksualny Jeffrey Epstein (1953-2019) oraz jego przyjaciele, których zbrodnie wciąż poznajemy, zechcieli opowiedzieć o swoich mistrzach, wskazaliby właśnie na wyspę i dawne miasto Ormuz - miejsce, po którym pozostały dziś tyko ruiny.
Holenderska mapa wyspy Ormuz z połowy XVIII wieku. Fot. Wikimedia/Geographicus Rare Antique Maps/domena publiczna Źródło: Polskie Radio/Michał Czyżewski