Kryzys w cieśninie Ormuz możemy odczuć wszyscy. To już się zdarzało

Cieśnina Ormuz odgrywa strategiczną rolę w rejonie Zatoki Perskiej od kilkuset lat, ale prawdziwe napięcie pojawiło się tam w drugiej połowie XX wieku. Wraz z kolejnym kryzysem w tym miejscu warto przypomnieć, że to, co dzieje się w cieśninie, ma realny wpływ na nasze codzienne życie.

2026-03-12, 06:15

Kryzys w cieśninie Ormuz możemy odczuć wszyscy. To już się zdarzało
Po lewej: mapa regionu Zatoki Perskiej z zaznaczoną cieśniną Ormuz. Po prawej: stacja benzynowa w Polsce w marcu 2026 roku. Foto: OpenStreetMap/CC BY-SA 2.0 / PAP/Leszek Szymański

Klejnot Bliskiego Wschodu

Cieśnina Ormuz to bardzo wąski kanał łączący zatokę Perską z Zatoką Omańską prowadzącą wprost na otwarte wody Oceanu Indyjskiego. W najwęższym miejscu ma niespełna 40 kilometrów szerokości. Od północy ogranicza ją wybrzeże irańskie, a od południa Musandam, półwysep należący częściowo do Omanu, a częściowo Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Przed wiekami nad cieśniną leżało Królestwo Ormuz, które długo cieszyło się autonomią pod zwierzchnictwem królów Iranu. W XVI wieku państwo podbite zostało przez Portugalczyków, ale po stu latach Persowie je odzyskali. W kolejnym stuleciu na chwilę znalazło się w rękach Omanu. Szybko odbite przez Persję, pozostało jej własnością na zawsze - wyjąwszy ziemie królestwa położone po drugiej stronie cieśniny.

Położony w kluczowym dla szlaków handlowych miejscu Ormuz był w średniowieczu symbolem bogactwa, luksusu, a także... rozpusty budzącej grozę cnotliwych przybyszów. O obyczajach mieszkańców królestwa opowiadano legendy. Mieszali się tu ludzie rozmaitych narodowości i wyznań - wszystkich łączył kupiecki talent oraz zamiłowanie do pieniędzy.

Z dawnej świetności pozostały dziś tylko ruiny, ale cieśnina, nad którą władali królowie Ormuzu, wcale nie straciła na znaczeniu. Wręcz przeciwnie - wraz z rozwojem przemysłu naftowego stała się jednym z kluczowych punktów na mapie globalnej gospodarki. A wraz z pogorszeniem relacji Iranu z Zachodem zamieniła się w narzędzie międzynarodowego nacisku i arenę wojennej agresji.

2026 - kryzys w cieśninie Ormuz

Po rozpoczęciu ataku Izraela i Stanów Zjednoczonych na Iran pod koniec lutego 2026 roku sytuacja w cieśninie Ormuz ponownie się zaogniła. Już 1 marca Iran zaczął atakować przepływające tankowce, a 2 marca urzędnik Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej oficjalnie stwierdził, że cieśnina została zamknięta.

Choć według międzynarodowych przepisów takie ogłoszenie nie ma mocy prawnej, większość statków handlowych w Zatoce Perskiej wstrzymała żeglugę. Nieliczne okręty nadal wypływały lub próbowały wypłynąć do Zatoki Omańskiej. Część z nich została uszkodzona przez irańską armię.

10 marca 2026 roku Iran zaczął minować wody cieśniny Ormuz. Amerykańskie wojsko zareagowało natychmiast, niszcząc 16 irańskich stawiaczy min. 11 marca doszło do kolejnych ataków Iranu na co najmniej trzy jednostki handlowe. Jedna z nich - tajlandzki frachtowiec Mayuree Naree - stanął w płomieniach; niektórym marynarzom nie udało się uciec.

Irańskie groźby zamknięcia cieśniny

To nie pierwszy w dziejach kryzys w cieśninie Ormuz i Zatoce Perskiej wywołany przez Irańczyków w odpowiedzi na realne bądź zakładane działania innych państw. Niepokój na tych wodach zaczął narastać od wybuchu rewolucji islamskiej i przejęcia władzy w Iranie przez Ruhollaha Chomejniego.

Już w latach 80. XX wieku reżim zaminował wody międzynarodowe w Zatoce podczas wojny iracko-irańskiej, co skończyło się interwencją wojsk amerykańskich. Zamknięciem cieśniny Ormuz Iran groził w latach 2008, 2011, 2012, 2018, 2019 oraz 2025.

Ponadto od lat Iran przygotowuje się do zaminowania rejonu cieśniny i Zatoki Perskiej. W 2025 roku wywiad amerykański wykrył, że miny zostały załadowane na statki, co odczytano jako wstęp do blokady Ormuzu. Do rozmieszczenia ładunków jednak nie doszło.

Sytuacja w cieśninie Ormuz a ceny ropy

Wszystkie konflikty, niepokoje i kryzysy w roponośnych regionach Bliskiego Wschodu stanowią potencjalne źródło zawirowań na globalnym rynku paliw. Cieśnina Ormuz zajmuje szczególne miejsce w tej grze polityczno-gospodarczej, bo przez jej wody odbywa się transport aż 20 procent ropy naftowej wydobywanej na świecie.

Trzy czwarte tej sumy trafia do czterech azjatyckich krajów: Chin, Indii, Japonii i Korei Południowej (ponadto kupują one ponad połowę skroplonego gazu ziemnego z regionu Zatoki Perskiej). I to właśnie te państwa są najbardziej zaniepokojone każdą próbą zamknięcia cieśniny Ormuz. Odcięcie od dopływu surowca grozi paraliżem tamtejszych gospodarek.

W krajach, które sprowadzają ropę nie tylko przez Ormuz, panika nie jest tak duża, ale już samo rozpoczęcie konfliktu w Iranie spowodowało wzrost cen paliw na świecie. Wcześniejsze groźby Iranu dotyczące blokady cieśniny spotykały się z różnymi reakcjami rynku naftowego. Niektóre były umiarkowane. Jednak gdy w 2012 roku na informację o działaniu Iranu nałożyły się sankcje gospodarcze i nerwowa reakcja Chin, które ograniczyły import irańskiej ropy o 50 procent, znalazło to szybko odbicie w wyższej cenie surowca.

W przypadku poprzednich kryzysów w cieśninie Ormuz amerykańscy politycy starali się uspokajać sytuację i tak jest również w przypadku obecnego konfliktu. Od początku marca obserwuje się jednak duże wahania cen. Najbardziej wzrosły one w pierwszych dniach ataku USA i Izraela, później zaczęły spadać.

Analitycy ostrzegają, że gdyby spełnił się czarny scenariusz fizycznej blokady tego szlaku handlowego i gdyby kryzys został spotęgowany nieprzewidzianymi czynnikami, rynki mogą zareagować jeszcze bardziej gwałtownie, nie tylko wskutek podrożenia ropy, lecz także gazu ziemnego, którego ceny w pewnym momencie w Europie podniosły się prawie dwukrotnie.

Jak realne jest to zagrożenie? Jego ocena zapewne będzie się jeszcze zmieniać, ale Saad ibn Szerida al-Kaabi, minister energii Kataru, ostrzegł, że wstrzymanie produkcji ropy w Zatoce Perskiej może "doprowadzić do załamania gospodarek na całym świecie".

Źródło: Polskie Radio/mc

Polecane

Wróć do strony głównej