Próg PIT powinien wynosić dziś ponad 160 tys. zł. Co na to MF?
Próg podatkowy pozostanie w miejscu. Ministerstwo Finansów, w odpowiedzi na interpelację poselską, podało, że "byłoby to nierozważne z punktu widzenia deficytu sektora finansów publicznych". Ustalony w 2022 na poziomie 120 tys. zł próg dochodowy przekracza coraz więcej Polaków.

Andrzej Mandel
2026-03-16, 13:57
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Ministerstwo Finansów nie widzi obecnie możliwości podwyższenia progu dochodowego PIT. Ma pozostać na poziomie 120 tys. zł
- Głównym argumentem jest fakt, że Polska jest w "procedurze nadmiernego deficytu", a podatek PIT stanowi "źródło dochodów publicznych"
- Od 2022, gdy podniesiono próg do 120 tys. zł, skumulowana inflacja wyniosła ponad 36%
Podwyżki progu nie będzie
Podwyższenie progu dochodowego PIT, z obecnych 120 tys. zł, właściwego dla stawki podatku 32%, byłoby nierozważne z punktu widzenia deficytu sektora finansów publicznych, a Ministerstwo Finansów nie planuje inicjować prac w tej kwestii - podał resort w odpowiedzi na interpelację poselską.
- Obecne zasady, dotyczące ustalania wysokości podatku, respektują orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego. Uwzględniają również stan finansów publicznych. Nie można bowiem zapominać, że podatek PIT stanowi źródło dochodów publicznych oraz, że Polska znajduje się w procedurze nadmiernego deficytu uruchomionej przez Radę UE w lipcu 2024 r. Wyjście z tej procedury wymaga od rządu realizacji planu naprawczego, którego celem jest sprowadzenie deficytu finansów publicznych poniżej 3% PKB oraz stabilizacja długu publicznego - napisało Ministerstwo Finansów.
- Rada UE zaleciła Polsce realizację tego planu do 2028 roku. Działaniem nierozważnym byłoby zatem podejmowanie inicjatyw ustawodawczych, które nie sprzyjają realizacji tego celu. Za takie działanie w chwili obecnej należy uznać podwyższenie progu dochodów z obecnych 120 000 zł, czyli obniżenie obciążenia z tytułu podatku PIT dla osób o dochodach wyższych, niż przeciętne - dodano.
Resort poinformował też, że w sprawie postulatów podwyższenia progu podatkowego właściwego dla stawki 32% nie prowadzi prac mających na celu realizację tego pomysłu, ani nie planuje ich zainicjowania w najbliższej przyszłości. Co oznacza, że próg podatkowy w wysokości 120 tys. zł pozostanie w najbliższych latach bez zmian.
Z danych statystycznych Ministerstwa Finansów wynika, że na przestrzeni lat 2009–24 o ok. 6 pkt proc. wzrosła liczba podatników, którzy płacą podatek według stawki 32% do 7,6% podatników z 1,59%, co średniorocznie daje przyrost o 0,4 pkt proc.
Od 2022 do dochodów osób fizycznych ma zastosowane skala podatkowa PIT ze stawkami podatku 12 i 32%, z jednym progiem dochodów w wysokości 120 tys. zł oraz roczną kwotą wolną wynoszącą 30 tys.
🧠 Iluzja pieniądza: 120 000 zł
Dlaczego ta sama kwota w 2022 i 2026 roku to zupełnie inne pieniądze?
Błąd wartości nominalnej
Iluzja pieniądza polega na tym, że nasz umysł przywiązuje się do cyfr na ekranie, ignorując ich rzeczywistą wartość rynkową.
W 2022 roku 120 tys. zł było synonimem wysokiego standardu życia. Dziś, po skumulowanej inflacji rzędu 36%, ta sama liczba pozwala na zakup o ponad 1/3 mniej towarów i usług.
Ukryty wzrost podatków
Państwo, nie podnosząc progu podatkowego (120 tys. zł), w rzeczywistości obciąża klasę średnią nowym, ukrytym kosztem.
Zatrzymanie się na starej kwocie oznacza, że coraz więcej osób wpada w wyższy próg podatkowy (32%) nie dlatego, że realnie się wzbogaciły, ale dlatego, że ich nominalne pensje goniły inflację.
Niepodnoszenie progów to de facto karanie obywateli za to, że próbują utrzymać swój standard życia z 2022 roku. To cyniczne wykorzystanie iluzji pieniądza do drenażu portfeli klasy średniej.
Ile mniej byłoby w budżecie, gdyby próg był waloryzowany?
Progi podatkowe w Polsce podnoszone są każdorazowo decyzją polityczną. Progi, bo faktycznie mamy dwa - kwotę wolną i próg zmiany podatku z 12 na 32%. Są jednak kraje, gdzie progi waloryzowane są automatycznie w zależności od inflacji. Taki system ma, na przykład Francja, gdzie są one indeksowane o wskaźnik inflacji roku poprzedniego.
Gdyby taki system miał zastosowanie w Polsce, to kwota wolna wynosiłaby obecnie 37 tys. zł, a próg podatkowy byłby w wysokości 158 500 zł. Dla obywateli oznaczałoby to znacznie więcej środków w portfelach, ale dla budżetu państwa i samorządów oznaczałoby wymierne straty.
W 2025 roku oznaczałoby to, że do budżetu i samorządów (znaczna część PIT idzie od 2025 roku bezpośrednio do budżetów gmin) wpłynęłoby od 30 do 35 mld złotych mniej. Tyle pieniędzy mniej byłoby na realizację zadań własnych samorządów, takich jak utrzymanie transportu publicznego, dróg czy mieszkań komunalnych.
Budżet, oczywiście, odzyskałby część tej kwoty z wyższych wpływów z VAT, ale nie pokryłoby to całości strat z tytułu mniejszych wpływów z podatku PIT. Podobnie większe wpływy z CIT (podatku dochodowego płaconego przez firmy) nie pokryłyby całości ubytku wpływów.
Czytaj także:
- Podatki i opłaty w 2026 roku. O ile więcej zapłacimy?
- 18 tysięcy nowych mieszkań od rządu. Sprawdź, kto może liczyć na wsparcie
- Koniec 13. i 14. emerytury? "To polityczny potworek i życie na kredyt"
Źródło: PAP/Andrzej Mandel