Ceny paliw wciąż rosną. "To zdecydowanie nie koniec"
Ze względu na wojnę między USA, Izraelem i Iranem ceny paliw wciąż idą w górę. Ekonomista przekazał, że to nie koniec wzrostu cen. - Teraz mamy przednówek, więc większość produktów rolnych do nas przyjeżdża. To oznacza, że koszty transportu odgrywają tutaj dużą rolę i automatycznie to przełoży się na ceny produktów rolnych. I to na święta - powiedział dr Iwo Augustyński.
2026-03-23, 11:33
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Konflikt na Bliskim Wschodzie sprawił, że ceny paliw są bardzo wysokie
- Sytuacja wciąż pozostaje nieunormowana, a eksperci przewidują jeszcze wyższe ceny
- Koszty transportu odgrywają tutaj dużą rolę i automatycznie to przełoży się na ceny produktów rolnych - powiedział dr Iwo Augustyński
Konflikt na Bliskim Wschodzie i blokada cieśniny Ormuz sprawiły, że ceny paliw poszybowały w górę. Na temat zapasów, jakimi dysponuje Polska, wypowiedział się ekonomista z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu dr Iwo Augustyński.
- Nie jesteśmy aż tak uzależnieni, jak na przykład kraje azjatyckie od gazu z Kataru. My także dostajemy gaz ze Stanów Zjednoczonych, które zwiększyły wydobycie więc wzrost nie uderzył w nas aż tak - powiedział.
Ekspert przekazał, że Polska dysponuje jeszcze zapasami gazu i ropy. - Mamy całkiem spore możliwości. Zazwyczaj było tak, że na wiosnę odbudowywaliśmy zapasy. Sezon grzewczy był w zimie, wtedy te magazyny były częściowo opróżniane. Natomiast kiedy gaz raczej taniał, to wszyscy odbudowywali zapasy. Problem polega na tym, że konflikt wybuchł w takim momencie, kiedy zapasy nie zostały uzupełnione. To dodatkowy problem, który nas dotyczy - stwierdził.
- Sytuacja na razie nie jest podbramkowa i krytyczna. Ale najgorsze jest to, że wszystko zmierza w tę złą stronę - podkreślił.
Posłuchaj
Wyższe ceny paliwa to wyższe ceny żywności
Dr Iwo Augustyński podkreślił, że to, co widzimy obecnie na stajach benzynowych, to "to zdecydowanie nie koniec". - Kiedy pójdziemy do sklepu i spojrzymy na półki, to widzimy skąd te towary pochodzą. Teraz mamy przednówek, więc większość produktów rolnych do nas przyjeżdża. To oznacza, że koszty transportu odgrywają tutaj dużą rolę i automatycznie to przełoży się na ceny produktów rolnych. I to na święta - przekazał gość Małgorzaty Żochowskiej.
Zwrócił uwagę także na inny aspekt. Poruszył temat produkcji tego typu żywności, gdzie producenci mają znikomą konkurencję. Jako przykład podał zakłady mięsne. - Jeśli kontrolują dużą część rynku, to są w stanie przerzucić w większym stopniu koszty na konsumenta. Jeśli jest duża konkurencja, to wówczas część kosztów bierze na siebie producent. Czasami jeśli jest mała konkurencja, to producenci w całości obarczają kosztami konsumentów, a w skrajnych przypadkach są w stanie uzasadnić zwiększenie własnej marży, mówiąc, że ceny światowe są wysokie - tłumaczył.
Dr Iwo Augustyński wspomniał także o sektorach, które w mniejszym lub większym stopniu kontrolowane są przez państwo i zaznaczył, że rząd powinien postarać się wpływać na ich ceny. - Rządzący powinni też tworzyć możliwości dla osób najuboższych, żeby nie musiały tyle wydawać - podsumował.
- Iran śmieje się z Trumpa? "Jesteś zwolniony"
- Wojna w Iranie nie słabnie. "Konflikt ma potężny potencjał eskalacji"
- Coraz drożej na stacjach paliw. Gawkowski: nie widać zakończenia wojny
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca: Małgorzata Żochowska
Opracowanie: Aleksandra Krawczyk