Znikną ze sklepów z dnia na dzień? "Prezent dla przestępców"
Rządowy plan zakazania jednorazowych e-papierosów i saszetek z nikotyną spotkał się z reakcją przedsiębiorców. Ich zdaniem wprowadzenie zakazu powiększy szarą strefę i nie przyczyni się do ograniczenia rynku używek.
2026-03-24, 14:22
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Rządowy projekt zakłada wprowadzenie zakazu sprzedaży jednorazowych e-papierosów, także tych bez nikotyny
- Projekt przewiduje także wprowadzenie zakazu sprzedaży woreczków nikotynowych (tzw. snus) o smaku innym niż tytoniowy
- Związek Przedsiębiorców i Pracodawców uważa, że przepisy nie ograniczą dostępu do używek i będą "prezentem dla przestępców"
Jednorazowe e-papierosy do kosza
Nowy projekt ustawy zakłada, że w Polsce zostanie wprowadzony zakaz sprzedaży wszelkich jednorazowych e-papierosów. Niezależnie od tego czy są one z nikotyną czy bez. Zgodnie z uzasadnieniem projektu ma to ograniczyć ryzyko, że młodzi ludzie uzależnią się od nikotyny.
Podobny zakaz ma dotyczyć woreczków nikotynowych, tzw. snusów. W tym przypadku zakaz objąłby tylko wyroby o innym smaku niż tytoniowy. Oznacza to, że popularne woreczki o smakach np. wiśni, mięty i wielu innych do wyboru przestałyby być dostępne na rynku.
"To prezent dla przestępców"
Proponowana ustawa nie podoba się Związkowi Przedsiębiorców i Pracodawców. Zdaniem ZPP projekt będzie miał poważne konsekwencje gospodarcze i fiskalne.
Gwałtowne wycofanie z rynku jednorazowych e-papierosów i woreczków nikotynowych przyczyniłoby się do dużych strat finansowych. Samo wycofanie snusów z rynku oznaczałoby ubytek wpływów budżetowych w wysokości 520 mln zł w pierwszym roku obowiązywania nowego prawa. W przypadku e-papierosów w perspektywie 5 lat państwo mogłoby stracić nawet 7 mld złotych.
Jednak głównym problemem, według ZPP, będzie rozrost szarej strefy. W przypadku woreczków z nikotyną ok. 90% sprzedaży to te o smaku innym niż tytoniowy. A to, jak uważa ZPP, doprowadzi do przerzucenia się konsumentów na wyroby z przemytu.
💸 Paradoks Prohibicji
Związek Przedsiębiorców i Pracodawców ostrzega: Zakaz nie usuwa popytu, lecz oddaje go przestępcom.
Rynek pod kontrolą Sanepidu i fiskusa.
Utrata wpływów z akcyzy i VAT.
Ucieczka do cyfrowego podziemia
Zamknięcie legalnych punktów sprzedaży (vape shopów) spowoduje natychmiastowe przeniesienie milionów konsumentów do strefy niekontrolowanej.
Handel bez weryfikacji wieku nabywcy.
Brak możliwości egzekwowania prawa przez polskie służby.
Nieznany skład, brak kontroli
W legalnym obrocie płyny są badane, a ich skład zgłaszany do Biura ds. Substancji Chemicznych. W szarej strefie zasady nie istnieją.
Napływ podrabianych produktów z Chin o toksycznym składzie.
Ryzyko powtórki kryzysu EVALI (uszkodzenia płuc przez nielegalne dodatki).
Państwo traci wgląd w to, co miliony Polaków wdychają do swoich płuc.
- Historia regulacji używek uczy, że natura nie znosi próżni. Polska już teraz boryka się z dynamicznym wzrostem nielegalnego rynku (prognozowany skok z 4% do ponad 7% w 2025 r.). Pozbawienie legalnych przedsiębiorców możliwości handlu produktami spełniającymi normy jakościowe to "prezent" dla grup przestępczych. Państwo traci wtedy podwójnie: raz na podatkach, drugi raz na kosztach walki z przestępczością i leczeniu skutków spożycia produktów z nieznanego źródła, nad którymi nikt nie sprawuje nadzoru sanitarnego - twierdzi ZPP w swoim komunikacie.
Przedsiębiorcy podkreślili, że choć uzasadnienie zdrowotne jest zasadne, to projekt nie powinien być realizowany bez uwzględnienia realiów gospodarczych.
Czytaj także:
- Zakaz jednorazowych e-papierosów i smakowych "snusów". Będzie weto?
- Co z obniżką marż na paliwa? Ekonomiści tłumaczą
- Korzystasz z InPost? Takie paczki od 16 marca są zakazane
Źródło: DlaHandlu/Andrzej Mandel