Krytyka Unii Europejskiej. Prof. Nowak-Far: systemowe codzienne obrzydzanie
W przestrzeni publicznej pojawia się temat polexitu. Co Polska zyskuje na członkostwie w Unii Europejskiej? Czy europejska wspólnota działa pod dyktando Berlina? - UE dowartościowuje w szczególności państwa małe - powiedział prof. Artur Nowak-Far, SGH.
2026-03-26, 21:40
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Politycy opozycji krytykują mechanizmy funkcjonowanie Unii Europejskiej
- Opowiedzieli się przeciwko przepisom wdrażającym program SAFE, a wywodzący się z tego środowiska prezydent zawetował ustawę
- Artur Nowak-Far mówił w Polskim Radiu 24, że przyzwyczailiśmy się do bonusów, które daje UE i już ich nie dostrzegamy
Blisko połowa Polaków uważa, że po wyborach w 2027 r. nie jest realny scenariusz opuszczenia przez Polskę Unii Europejskiej - wynika z najnowszego sondażu SW Research na zlecenie Onetu. Pretekstem do dyskusji o groźbie polexitu jest weto prezydenta do ustawy wdrażającej unijny program SAFE oraz zaostrzająca się retoryka polityków Prawa i Sprawiedliwości na temat obecności Polski w Unii Europejskiej. Politycy opozycji wskazują m.in. na dominującą pozycję Niemiec we wspólnocie. Zgodnie z obowiązującymi przepisami do opuszczenia UE przez Polskę wystarczy ustawa uchwaloną zwykłą większością głosów. Politycy Polski 2050 przygotowali projekt nowelizacji ustawy o umowach międzynarodowych, zgodnie z którym polexit byłby możliwy po przeprowadzeniu referendum.
Gość Polskiego Radia 24 wyjaśnił, że Unia Europejska - co może niektórych zdziwić - dowartościowuje w szczególności państwa małe. - Polska jest państwem średnim, więc ona jest dowartościowana tak jak w zasadzie powinna być. Mniej więcej jak Hiszpania - dodał. Wskazał, że w Unii wiadomo, że "tego mniejszego, słabszego trzeba nieco wesprzeć, a tego silniejszego trzeba troszkę zredukować, dlatego że on właśnie jest za silny".
Posłuchaj
Niemcy zredukowani w UE
- Niemcy mają największą gospodarkę i największą populację w tej chwili w Unii Europejskiej, toteż muszą za własną zgodą być nieco zredukowani - powiedział prof. Artur Nowak-Far. Zaznaczył, że jest to w ich interesie. - Skoro chcą być członkiem Unii Europejskiej, to chcą być w tej Unii Europejskiej akceptowani i nie chcą wychodzić na takiego, który przytłacza tę Unię Europejską swoją masą - opisał.
Odnosząc się do obaw o odebranie suwerenności, ekspert ocenił, że UE "raczej zwiększa suwerenność", bo jej państwa mogą więcej w świecie. Wyliczał, że członek UE jest silniejszy wewnętrznie, ma lepszą sytuację gospodarczą, a jego przedsiębiorstwa mogą handlować z całą wspólnotą bez szczególnych barier. - To jest bardzo ważne. Tego się nie dostrzega, bo to jest "dane". My się do tego przyzwyczailiśmy - dodał.
Systemowe obrzydzanie UE
Ekspert wyjaśnił też motywację stojącą za unijnymi ścisłymi regulacjami. - Unia Europejska reguluje rzeczywiście to, jak ma wyglądać ogórek, jajko, różne owoce. Tylko ona to robi dlatego, żeby chronić interesy rolników - zaznaczył. Tłumaczył, że dokładne przepisy pozwalają rolnikom uzyskać lepsze ceny za wartościowe produkty i skup nie może oszukać, że "marchew nie jest pierwszej jakości". - To prawo jest bardzo dobrze rozwinięte w Unii Europejskiej, gdzie każda ze stron transakcji może się do tego odwołać - dodał.
Jego zdaniem, za komunikatami, że biurokraci z Unii Europejskiej narzucają definicję ogórka, stoi gra o dużą stawkę. Przyznał, że takie półprawdy mogą być mocno zniechęcające. Dodał, że w ostatnich latach UE jest "systemowo obrzydzana".
- Umowa handlowa UE-Australia. "Większa presja na szukanie alternatywnych rynków"
- Rewizja systemu ETS. Wojciech Jakóbik: zmieniły się priorytety
- Nowy zakaz UE. Od maja te produkty znikną ze sklepów
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Paweł Wojewódka
Opracowanie: Filip Ciszewski