Wysokie koszty obniżki cen paliw. "Pieniądze będzie trzeba znaleźć"
Ze względu na paraliż rynku surowcowego spowodowanego wojną z Iranem, polski rząd zdecydował się na obniżkę cen paliw. - Budżet na rok 2026 jest bardzo trudny, jest w nim duża dziura i niewątpliwie gdzieś będzie trzeba te pieniądze znaleźć, zwłaszcza że nie ma szans na podwyżkę innych podatków - powiedział w Polskim Radiu 24 Roman Imielski ("Gazeta Wyborcza").
2026-03-30, 22:30
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Od wtorku każda stacja benzynowa w Polsce ma obowiązek dostosować swoje cenniki do nowych limitów wprowadzonych przez rząd
- Zgodnie z zapowiedziami należy spodziewać się obniżek wynoszących około 1,20 złotych
- Jak podkreślił Imielski, to rozwiązanie będzie kosztowne dla polskiego budżetu, który już jest obciążony
Od wtorku na wszystkich stacjach benzynowych w Polsce będą niższe ceny za benzynę i olej napędowy. Za benzynę bezołowiową 95 kierowcy zapłacą maksymalnie 6,16 złotych za litr, a za olej napędowy 7,60 złotych za litr. To wynik decyzji rządu, który w odpowiedzi na konflikt na Bliskim Wschodzie oraz na kryzys rynku surowcowego z nim związany, wprowadził pakiet CPN. - Europa jest bardzo dotknięta skutkami tej nieprzemyślanej operacji izraelsko-amerykańskiej - ocenił gość Polskiego Radia 24.
Imielski przyznał, że Polacy płacą za wojnę Donalda Trumpa i podkreślił, że nie wszystkie państwa europejskie zdecydowały się na podobne rozwiązania. - Wiemy, że to będzie kosztować nasz budżet miliard 600 milionów złotych miesięcznie. Na razie ustawa, która w błyskawicznym tempie przeszła przez parlament i podpisał ją prezydent, przewiduje rozwiązania dotyczące obniżki VAT-u z 23 do 8 procent, obniżki akcyzy i wprowadzenia cen maksymalnych na trzy miesiące, więc to jest 4,8 miliarda złotych. Budżet na rok 2026 jest bardzo trudny, jest w nim duża dziura i niewątpliwie gdzieś będzie trzeba te pieniądze znaleźć, zwłaszcza że nie ma szans na podwyżkę innych podatków, bo Karol Nawrocki zapowiedział wetowanie każdej tego typu propozycji - tłumaczył.
Posłuchaj
"Rynki będą zdestabilizowane"
Publicysta stwierdził, że ceny surowców najprawdopodobniej nadal będą rosnąć, a kierowcy poczują różnicę przede wszystkim na początku działania mechanizmu CPN. - Oczywiście to będzie duża ulga dla kierowców i też dla konsumentów, bo pamiętajmy, że tak skokowy wzrost cen paliw musiałby się przełożyć w niedługim czasie również na wzrost wszystkich cen, od usług po ceny żywności, a nie wiemy, ile potrwa ta operacja w Iranie. Ona może trwać tydzień, dwa tygodnie, a równie dobrze może trwać kilka miesięcy, więc te rynki będą zdestabilizowane - wyjaśniał.
Gość audycji dodał, że posunięcie ekipy rządzącej jest związane ze zbliżającymi się wyborami. - W naszym kraju właściwie trwa nieustająca kampania wyborcza, więc rząd Donalda Tuska, chociaż to zagranie populistyczne, musiał się na takie zdecydować - wskazał. - Gdyby to się stało w pierwszym roku rządów Koalicji Obywatelskiej i szerzej - koalicji 15 października - to być może taka decyzja by nie zapadła albo zapadłaby później - podsumował.
- Maksymalne ceny paliw. "Zawsze krytykują i zawsze jest źle"
- Sędziowie TK wciąż bez ślubowania. "Pan prezydent ma czas"
- Udział prezydenta w konferencji CPAC w Dallas. Szczerba: to był stracony czas
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Jarema Jamrożek
Opracowanie: Dominika Główka