Zdawalność na prawo jazdy. Gdzie najtrudniej, gdzie najłatwiej?
O prawo jazdy nie jest w Polsce prosto: średnia zdawalność egzaminu praktycznego wynosi zaledwie około 30-40%. Zajrzeliśmy głębiej w statystyki i policzyliśmy, jaką zdawalność mają poszczególne województwa. Sprawdziliśmy też, w których miastach o prawo jazdy jest najłatwiej, a w których najtrudniej.
Michał Tomaszkiewicz
2026-03-31, 13:55
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Loteria egzaminacyjna: Średnia zdawalność egzaminu praktycznego w Polsce to zaledwie 31%, ale szanse na sukces drastycznie się różnią w zależności od wybranego miasta – od imponujących 58,6% w Ostrołęce po zaledwie 22,77% w Szczecinie.
- Przepaść między teorią a praktyką: Kursanci doskonale znają przepisy "na papierze", co widać w Bydgoszczy czy Opolu, gdzie teorię zdawało odpowiednio 88% i 71% kandydatów, podczas gdy z częścią praktyczną w tych samych miastach radzi sobie zaledwie około 24-31% z nich.
- Biznes na błędach i "rekordziści": Każdy niezdany egzamin to dla ośrodków przychód rzędu 200-250 złotych, a system dopuszcza ogromną uznaniowość, co potwierdzają przypadki egzaminatorów z Łodzi i Piotrkowa Trybunalskiego, u których zdaje zaledwie od 3,5% do 8% osób.
- Turystyka egzaminacyjna: Aby uniknąć oblanych egzaminów i wielotygodniowych kolejek, kursanci masowo wyjeżdżają do mniejszych ośrodków, uciekając przed rygorystycznym polskim systemem, który wypada fatalnie na tle Niemiec (do 76% zdawalności) czy Czech (90%).
Gdzie najłatwiej zdać prawo jazdy? Duże różnice w województwach
Prześwietliliśmy dokładnie dane z Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego za lata 2016-2025 i na ich podstawie wyliczyliśmy średnią zdawalność dla województw. Okazało się, że prawdopodobieństwo zdania egzaminu na prawo jazdy kategorii B jest w dużym stopniu determinowane przez geografię.
Na miano najbardziej przyjaznych kierowcom zasługują regiony wschodnie. Absolutnym liderem jest województwo podlaskie ze średnią zdawalnością praktyczną na poziomie około 48% oraz podkarpackie, osiągające pułap 45,5%. Bardzo solidnie na mapie kraju prezentuje się również województwo dolnośląskie i wielkopolskie, gdzie uśrednione wskaźniki oscylują wokół bezpiecznych 45-47%.
Na przeciwległym biegunie znajduje się ściana płaczu dla kursantów. Statystyki drastycznie pikują w dół w silnie zurbanizowanych i skomplikowanych infrastrukturalnie regionach. Województwo łódzkie to obecnie najsurowszy obszar w państwie, z dramatyczną średnią praktyczną rzędu zaledwie 25-28%. Niewiele lepiej jest na północnym zachodzie – województwo zachodniopomorskie zamyka tabelę z wynikiem około 26,2%. Kujawsko-pomorskie, śląskie czy małopolskie utrzymują się na poziomie zaledwie 31-33%, co czyni proces weryfikacji kompetencji niezwykle bolesnym i kosztownym dla tamtejszych mieszkańców.
Polaryzacja wyników występuje również wewnątrz samych regionów, czego doskonałym przykładem jest województwo mazowieckie. Chociaż wyliczona średnia regionalna dla części praktycznej wynosi tam około 44%, ukrywa ona potężną, ponad 24-procentową rozpiętość między rygorystyczną Warszawą (34%), a przyjazną Ostrołęką (nawet do 58,6%). System oceniania penalizuje kursantów z metropolii, zmuszając ich do konfrontacji z nieporównywalnie trudniejszymi warunkami drogowymi niż ich rówieśników z ośrodków powiatowych.
Zdawalność egzaminu praktycznego (Kat. B)
Szacunkowa średnia zdawalność w województwach przygotowana na podstawie danych z ośrodków WORD.
podkarpackie
44,5% - 46,0%małopolskie
~33,5%śląskie
~33,4%opolskie
~33,3%dolnośląskie
45,0% - 47,0%świętokrzyskie
33,6%lubelskie
35,0% - 36,0%*łódzkie
25,0% - 28,0%mazowieckie
~44,0%wielkopolskie
45,0% - 46,0%lubuskie
36,7%kujawsko-pomorskie
31,6%podlaskie
~48,0%zachodniopomorskie
~26,2%warmińsko-mazurskie
38,0%pomorskie
~33,8%Jazda jak po sznurku kontra miejski tor przeszkód. Zdawalność w miastach
Wybór konkretnego miasta do zdawania egzaminu praktycznego przypomina często strategiczną grę, a statystyki pokazują, że kursanci mają ku temu solidne podstawy. Na szczycie ogólnopolskiego rankingu zdawalności króluje Ostrołęka z wynikiem 58,6%. Tuż za nią plasuje się Kamienna Góra ze skutecznością rzędu 57,7%. Z drugiej strony barykady znajdują się ośrodki, które dla wielu stają się barierą nie do przejścia – w Szczecinie prawo jazdy zdobywa zaledwie 22,77% kursantów, a w Łodzi równe 23%.
Bywa, że miasta oddalone od siebie o stosunkowo niewielki dystans prezentują skrajnie odmienne wyniki. Doskonałym przykładem jest województwo zachodniopomorskie: podczas gdy w stolicy regionu oblanych zostaje niemal 80% egzaminów, wystarczy przejechać 80 kilometrów do Barlinka, by szansa na sukces wzrosła o ponad 10 punktów procentowych. Podobny dysonans widać na Mazowszu. W Warszawie zdawalność oscyluje wokół 31-34%, ale w oddalonym o niecałą godzinę drogi Sochaczewie rośnie już do 54,9%.
Skąd biorą się tak drastyczne różnice? Sukces mniejszych miast nie wynika z taryfy ulgowej egzaminatorów, lecz z faktu, że ich infrastruktura jest znacznie bardziej intuicyjna dla początkującego kierowcy. Mniejsza liczba pojazdów komunikacji miejskiej, brak skomplikowanych torowisk tramwajowych oraz ograniczona liczba wielopasmowych rond sprawiają, że poziom stresu jest tam o wiele niższy.
W kontrze stoją metropolie z ich drogowymi "pułapkami". Systematyczna niska zdawalność w Szczecinie to efekt specyficznej, wzorowanej na paryskiej architektury z gwiaździstymi skrzyżowaniami, z których odchodzi po pięć lub sześć ulic, co w połączeniu z ruchem tramwajowym bywa dla kursantów paraliżujące. Z kolei w Łodzi zmorą zdających są skomplikowane lewoskręty z torowiskami, niekończące się remonty wprowadzające tymczasową organizację ruchu, a także owiane złą sławą skrzyżowanie w Nowosolnej, gdzie przecina się aż osiem dróg.
Gdzie zdać najłatwiej, gdzie najtrudniej?
Ranking zdawalności egzaminu praktycznego na prawo jazdy w miastach
Zaglądając głębiej w liczby, natrafiamy na kolejny interesujący fenomen polskiego systemu certyfikacji kierowców: gigantyczną przepaść między znajomością przepisów a umiejętnością ich zastosowania. Podczas gdy ogólnopolska zdawalność testów teoretycznych wynosi bezpieczne 50-60%, a w części miast zbliża się do 90%, wyjazd na miasto weryfikuje wszystko.
Najbardziej jaskrawym dowodem na tę systemową anomalię jest Bydgoszcz, raportująca rekordową w skali kraju zdawalność teorii na poziomie 88%, przy jednoczesnym dramatycznie niskim wyniku egzaminów praktycznych rzędu 29-31%. Bliźniaczy paradoks występuje w Opolu – teorię zdaje tam 71% kandydatów, a praktykę zaledwie 24-25%. Dane te dowodzą, że choć kursanci doskonale znają kodeks drogowy "na papierze", to ustandaryzowana teoria boleśnie zderza się z dynamiką ruchu drogowego, stresem oraz subiektywną oceną egzaminatora na placu manewrowym.
Biznes na błędach. Czy system zachęca do oblewania kursantów?
Niska zdawalność w Polsce rodzi naturalne pytania o obiektywizm systemu oraz potencjalny konflikt interesów. Z perspektywy finansowej każdy niezdany egzamin praktyczny to dla Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego przychód rzędu 200-250 złotych, do którego często należy doliczyć koszty dodatkowych godzin jazdy doszkalającej ponoszone w szkołach jazdy. Statystyki pokazują, że przeciętny kursant zdający w Szczecinie, gdzie zdawalność wynosi około 23%, zapłaci za uzyskanie uprawnień niemal dwukrotnie więcej niż osoba przystępująca do egzaminu w Ostrołęce, która może pochwalić się skutecznością na poziomie 58%.
Wątpliwości kursantów potęguje dodatkowo czynnik ludzki i niezwykle szerokie pole do interpretacji przepisów. Choć zasady przerywania egzaminu są uregulowane prawnie, wiele sytuacji na drodze, takich jak ocena "dynamicznej jazdy" czy domniemane utrudnianie ruchu, zależy wyłącznie od subiektywnej oceny egzaminatora. Zjawisko to staje się szczególnie niepokojące, gdy spojrzymy na dane zebrane przez instruktorów nauki jazdy, które demaskują tak zwanych "rekordzistów niezdawalności".
W ośrodkach w Łodzi oraz Piotrkowie Trybunalskim udokumentowano skrajne przypadki egzaminatorów, u których pozytywnym wynikiem kończyło się zaledwie od 3,5% do 8% wszystkich przeprowadzonych prób. Tak gigantyczne dysproporcje w wynikach poszczególnych pracowników tego samego ośrodka jasno sugerują, że to nie tylko umiejętności kursanta, ale również osobowość i nastawienie egzaminującego mogą decydować o ostatecznym sukcesie lub porażce.
⚖️ Subiektywizm egzaminatora
Egzaminatorzy o niskiej zdawalności (poniżej 10%) często stosują rygorystyczną interpretację pojęcia "stworzenie zagrożenia". Poznaj swoje prawa.
🚗 Dynamika jazdy
Częsty punkt sporny. Egzaminator uznaje, że kandydat rusza zbyt wolno lub nieadekwatnie do sytuacji na drodze, co interpretuje jako tamowanie lub utrudnianie ruchu innym uczestnikom.
🛑 Wymuszenie pierwszeństwa
Sytuacja, w której auto z pierwszeństwem musiało zdjąć nogę z gazu. Nawet jeśli fizycznie nie doszło do niebezpiecznej sytuacji, rygorystyczny egzaminator może zakończyć egzamin wynikiem negatywnym.
Pamiętaj, że każdy egzamin państwowy jest obowiązkowo nagrywany. Jeśli czujesz, że decyzja o wyniku negatywnym była niesprawiedliwa lub zbyt surowa, masz prawo do obrony.
Masz prawo do wglądu w nagranie ze swojego egzaminu.
Możesz złożyć oficjalne odwołanie do Marszałka Województwa.
Termin na złożenie dokumentów to dokładnie 14 dni.
Turystyka egzaminacyjna, czyli jak kursanci głosują portfelami
W obliczu tak nierównych szans, przyszli kierowcy nie pozostają bierni. Brak rejonizacji w polskim systemie egzaminacyjnym sprawił, że kursanci zaczęli zachowywać się jak w pełni świadomi konsumenci, aktywnie poszukując ośrodków oferujących najbardziej sprzyjające warunki. Tak narodziło się zjawisko "turystyki egzaminacyjnej", które jest niezwykle racjonalną odpowiedzią rynkową na systemowe anomalie. Wybór miejsca zdawania stał się obecnie najsilniejszym instrumentem w rękach kandydata na kierowcę.
Migracje kursantów napędzane są nie tylko chęcią ucieczki przed trudną infrastrukturą i rygorystycznymi egzaminatorami, ale również walką o cenny czas. W największych metropoliach na wyznaczenie terminu egzaminu trzeba czekać od 6 do nawet 12 tygodni. Tak długa przerwa w jazdach często skutkuje wyjściem z wprawy, co drastycznie obniża szanse na pozytywny wynik. Alternatywą stają się mniejsze, oddalone od wielkich aglomeracji ośrodki, takie jak Łomża czy Suwałki, gdzie nie dość, że statystyczna szansa na zdanie oscyluje wokół 50%, to jeszcze czas oczekiwania na egzamin wynosi zaledwie od 2 do 4 tygodni.
Źródło: PolskieRadio24.pl/Michał Tomaszkiewicz
Skąd to wiemy? Jak to wyliczyliśmy?
Wszystkie statystyki, rankingi oraz wnioski przedstawione w powyższym artykule opierają się na twardych danych i publikacjach. Informacje zaczerpnęliśmy z następujących źródeł:
Dane instytucjonalne: Bazy danych Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego (WORD) oraz oficjalne raporty Najwyższej Izby Kontroli (NIK).
Zestawienia ubezpieczycieli i porównywarek: Raporty i rankingi zdawalności przygotowane przez czołowych rynkowych graczy, takich jak Rankomat, Redclick, LINK4 oraz Mubi.
Opracowania branżowe i materiały szkół jazdy: Statystyki oraz analizy "pułapek" infrastrukturalnych (m.in. w Łodzi i Szczecinie) udostępnione przez lokalne Ośrodki Szkolenia Kierowców: OSK Mnisza, Nauka Jazdy Rawo Szczecin, lauto.pl, Auto Szkoła Małkowska, OSK GAZeLka oraz platformę FirstDrive.
Materiały prasowe i dziennikarskie: Publikacje ogólnopolskich serwisów informacyjnych, w tym Gazety Prawnej, Polsat News, TVN Turbo czy Pravda.
Dane o "rekordzistach niezdawalności": Przypadki skrajnie rygorystycznych egzaminatorów i kontrowersji wokół samych ośrodków zostały nagłośnione m.in. przez serwisy Interia Motoryzacja oraz Moto.pl.
Specjalistyczne portale motoryzacyjne: Zestawienia dotyczące najtrudniejszych miejsc w Polsce, wsparte m.in. publikacjami portalu LPG SYSTEM i analizami wideo infrastruktury drogowej.
Metodologia obliczeń i analizy danych
Agregacja regionalna: Średnie wojewódzkie zostały wyliczone poprzez zebranie surowych wyników z poszczególnych Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego (WORD) oraz ich placówek terenowych, a następnie wyciągnięcie z nich regionalnych średnich arytmetycznych.
Porównawcza analiza historyczna: Uzyskane wyniki z przełomu lat 2024 i 2025 zostały skonfrontowane z wieloletnimi danymi obejmującymi interwał 2016–2021, co pozwoliło na wyeliminowanie przypadkowych wahań statystycznych i potwierdzenie trwałych trendów regionalnych.
Szacowanie dla brakujących jednostek: W sytuacjach niespójności zbiorczych danych regionalnych (przypadek województwa lubelskiego), zastosowano metodę estymacji punktowej na podstawie statystyk głównego ośrodka wojewódzkiego jako najbardziej reprezentatywnego wskaźnika dla danego terytorium.