Putin odpowiedział na "wielkanocną" propozycję Ukrainy
Ukraina złożyła propozycję zawieszenia broni w konflikcie z Rosją. Miała ona obejmować ataki na infrastrukturę energetyczną w okresie wielkanocnym. Moskwa odrzuciła ofertę, nazywając ją "PR-ową zagrywką" prezydenta Wołodymyra Zełenskiego.
2026-04-01, 15:22
Nie będzie zawieszenia broni
Rzeczniczka Kremla Maria Zacharowa poinformowała w środę, że Rosja nie zgodzi się na zawieszenie broni w okresie wielkanocnym. W rozmowie z reporterami zasugerowała, że intencje Ukrainy, która złożyła propozycję, nie były szczere.
Zacharowa stwierdziła, że według niej Wołodymyrowi Zełenskiemu chodziło przede wszystkim o "uzupełnienie strat, przegrupowanie i przygotowanie ukraińskich sił zbrojnych do dalszej walki".
Co proponował Zełenski?
Sam Zełenski o zawieszeniu broni mówił we wtorek. Wskazał wówczas, że zwróci się do mediatorów ze Stanów Zjednoczonych, aby przekazali ofertę stronie rosyjskiej. Miała ona obejmować przede wszystkim wstrzymanie ataków na infrastrukturę energetyczną.
Później Kreml odnosił się do całej sprawy, wskazując, że ukraiński prezydent nie przedstawił "żadnych konkretów". - Jeśli nas zaatakują, odpowiemy. Jeśli zgodzą się zaprzestać ataków na naszą infrastrukturę energetyczną, odwzajemnimy się - tłumaczył Zełenski.
Rosja już łamała obietnice
Dotychczasowa praktyka pokazuje, że Rosja nie dotrzymuje ustaleń dotyczących zawieszenia broni. Podczas siarczystych mrozów, które tej zimy panowały w Europie, Rosja miała wstrzymać na określony czas ataki na infrastrukturę energetyczną.
Kreml przestrzegał ustaleń zaledwie kilka dni. W tym okresie Moskwa intensywnie ostrzeliwała inną infrastrukturę - m.in. cywilną, czy kolejową. Celem Kremla było pozostawienie Kijowa i innych dużych miast bez ogrzewania w czasie najdotkliwszych mrozów, które często przekraczały -20 st. C.
- Sensacyjne doniesienia ws. Zełenskiego. W grze dwa scenariusze
- Co planuje wiosną Ukraina? "Słowa kontrofensywa oficjalnie się unika"
- Wizyta Sikorskiego w Kijowie. "Ukraina walczy nie tylko o siebie"
Źródła: Polskie Radio/Reuters/egz