50 groszy na kaucyjnym szlaku. Co się dzieje z twoimi pieniędzmi?
50 groszy kaucji wywołuje wciąż w Polsce ogromne emocje – od kolejek do automatów po bony zamiast gotówki. Ekologiczny przełom czy biznes na nieodebranych środkach? O kulisach "kaucyjnego szlaku" i narosłych mitach rozmawiamy z Aleksandrem Traple, prezesem operatora systemu kaucyjnego Zwrotka SA.
Michał Tomaszkiewicz
2026-04-03, 16:22
50 groszy kaucji, wpłacane za każdą butelkę lub puszkę, ma status nienaruszalnego depozytu. Gdy te pieniądze trafią do operatora, lądują na specjalnym koncie. Przez cały rok służą wyłącznie jednemu celowi: zwrotom. Operator nie ma prawa tknąć ich na pokrycie kosztów swojej działalności, dopóki nie zamknie rocznego bilansu. Skąd w takim razie biorą się pieniądze na działanie systemu? Kto zarabia na nieodebranych kaucjach i przede wszystkim: kto za to wszystko płaci? Żeby się tego dowiedzieć, zapytaliśmy o szczegóły i szczególiki wprost u źródła.
Michał Tomaszkiewicz: Co tak naprawdę dzieje z 50 groszami zapłaconej w sklepie kaucji? Kto dostaje te pieniądze?
Aleksander Traple: Na początek kaucja pobierana jest przez producentów od hurtowni lub sklepu, w którym ci producenci te wyroby sprzedają. W związku z tym sklep, nabywając jakiś napój, nabywa go nie tylko za cenę samego napoju, ale w tę cenę wliczona jest również kaucja. Jeżeli mamy napój na półce, to w nim znajduje się już dla sklepu koszt kaucji. Kiedy sklep sprzedaje wyrób, to sprzedaje go z kaucją i pobiera ją od konsumenta. Tym samym de facto dopiero w tym momencie wychodzi na zero, bo tę kaucję już wcześniej był zobowiązany zapłacić producentowi.
MT: Czyli tak naprawdę ta przygoda kupującego z kaucją to nie jest początek kaucji, tylko połowa drogi?
AT: Na pewno dołączą w trakcie tej podróży. W momencie, kiedy producent napojów – fachowo mówiąc: wprowadzający napój – sprzedaje go do hurtowni czy do sklepu, to on już w momencie sprzedaży pobiera tę kaucję. Jest zobowiązany sprzedać produkt z kaucją i kiedy te 50 groszy pobierze, to zgodnie z ustawą ma obowiązek dwa razy w miesiącu, w terminie do siedmiu dni, przekazać te środki do tak zwanego podmiotu reprezentującego, czyli potocznie: do operatora kaucyjnego.
MT: Dwa razy w miesiącu i w ciągu siedmiu dni? Czytelnicy zapewne patrzą teraz z niedowierzaniem, jak te dwa stwierdzenia mogą być prawdziwe.
AT: Nie chodzi o siedem dni od zaksięgowania wpłaty kaucji. Jest ona rozliczana w dwóch transzach: od 1. do 15. dnia miesiąca oraz od 16. dnia miesiąca do jego końca. Na wpłatę kwot wynikających z tych rozliczeń jest 7 dni. Chodziło o to, żeby lepiej zorganizować przekazywanie tych środków i trochę to usystematyzować. W przeciwnym razie byłoby to organizacyjnie dużo bardziej wymagające dla producentów.
Kiedy kaucja trafi do operatora systemu kaucyjnego, to powinna znaleźć się na specjalnym koncie kaucji. Trafia tam po to, by w sytuacji, gdy konsument zechce oddać opakowanie i odzyskać kaucję, środki te mogły do niego wrócić. Oczywiście nie bezpośrednio – najpierw konsument zwraca opakowanie w sklepie. Sklep wypłaca mu kaucję, a następnie zwraca się do operatora o refundację.
50 groszy na kaucyjnym szlaku
Gdzie tak naprawdę wędruje twoja kaucja w łańcuchu dostaw? Zobacz obieg pieniądza krok po kroku.
Start (produkcja)
Producent wpłaca 50 gr na specjalne konto Operatora za każdą wyprodukowaną butelkę/puszkę w systemie.
Dystrybucja (hurtownia)
Hurtownik (lub dystrybutor) kupuje partie napojów od Producenta i płaci mu 50 gr kaucji za każdą sztukę.
Dostawa do sklepu
Sklep detaliczny kupuje napój w hurtowni i płaci 50 gr kaucji doliczonej do faktury zakupowej.
Zakup napoju
Konsument kupuje napój i przy kasie płaci 50 gr kaucji doliczonej do paragonu.
Zwrot butelki
Konsument oddaje butelkę w butelkomacie lub kasie, a sklep wypłaca mu 50 gr zwrotu ze swojej własnej kasy.
Wielkie rozliczenie
Sklep przekazuje zebrane puste butelki Operatorowi. W zamian Operator zwraca mu 50 gr ze swojego zabezpieczonego konta.
MT: Jak ten system naprawdę działa? Gdy sklep pobierze kaucję podczas sprzedaży napoju, to potem z tych pieniędzy, które pobrał, oddaje kaucję klientom?
AT: Należy na to spojrzeć przez pryzmat mechanizmów operacyjnych sklepu. Zapewne istnieje coś takiego jak saldo – jeżeli w danym dniu sklep sprzeda określoną liczbę napojów i tę kaucję pobierze, to z tej samej puli może ją zwrócić. Ale formalnie rzecz biorąc, tak nie jest. Jak już wspomniałem, sklep zapłacił kaucję za wszystkie napoje producentowi w momencie ich zakupu.
MT Czyli pobierając kaucję od klienta, sklep odzyskuje to, co już sam zapłacił?
AT: Zapłacił i odzyskał. W momencie, kiedy przychodzi do niego konsument, w sklepie powstaje znowu saldo ujemne, taki debet. Sklep wypłaca konsumentowi kaucję ze swoich środków, a następnie wnioskuje o jej zwrot do podmiotu reprezentującego. Wracamy tu do środków, które wpłynęły od producentów na konta operatorów systemów kaucyjnych, bo z tych środków zwracamy kaucję sklepom. Warto zwrócić uwagę, że te konta kaucji powinny być wyodrębnione i zgromadzone na nich środki nie powinny służyć innym celom niż zwrot kaucji. W tym zakresie system działa absolutnie prawidłowo. Są to zupełnie odrębne pieniądze niż te służące do finansowania systemu.
MT: Skąd biorą się środki na funkcjonowanie systemu, skoro kaucja jest neutralna i ile się jej wpłaci, tyle się dostaje?
AT: Środki na funkcjonowanie systemu biorą się co do zasady z trzech źródeł. Jednym z głównych są wpłaty producentów napojów. To oni muszą pokryć koszty operacyjne: koszty logistyki, opłat dla sklepów – bo sklepy za swoje czynności pobierają tak zwane handling fee – oraz koszty ewidencji i przygotowania opakowań do recyklingu. Częściowo system jest również finansowany ze sprzedaży surowców wtórnych, bo zebrane butelki i puszki stają się surowcem o określonej wartości, zależnej od aktualnych notowań giełdowych. Trzeci strumień to tak zwana nieodebrana kaucja.
MT: Ta ostatnia kwestia budzi dużo kontrowersji, więc zapytam wprost: kto zarabia na nieodebranej kaucji?
AT: Sformułowanie "zarabia na nieodebranej kaucji" jest nieadekwatne, dlatego że cały system w zamyśle jest not for profit. Operatorzy systemu to spółki nienastawione na zysk. System jest bardzo kosztowny, wymaga dużych nakładów na ewidencję, logistykę i liczenie butelek. Ta ewentualna nieodebrana kaucja, w zależności od tego, jak duża jest nasza skłonność do zwrotu opakowań, tylko w pewnym procencie uzupełnia to, co wpłacają producenci. Szacuje się, że w pierwszym roku funkcjonowania poziom zwrotów nie będzie jeszcze optymalny – wyniesie pewnie między 60 a 70 procent. Docelowo w ciągu dwóch lat, jak pokazują przykłady innych krajów, przekroczy 80 procent. Wartość nieodebranej kaucji nie będzie na tyle duża, by pokryć koszty systemu. Według naszych szacunków pokryje ona około 20 procent kosztów. Resztę będą musieli dopłacić producenci.
MT: Zrobiłem obliczenia, zakładając zwrot w okolicach 75-77 procent - wyszło, że ta nieodebrana w ciągu roku kaucja to okrągły miliard złotych.
AT: Tak, tylko należy uzmysłowić sobie, że koszty funkcjonowania systemu docelowo wyniosą około 3-4 miliardów złotych rocznie. Ten miliard, o którym pan mówi, będzie stanowił od 15 do 30 procent ogółu kosztów.
MT: Czyli w takim razie nieodebrana kaucja to po prostu rabat dla producentów wprowadzających opakowania, jeżeli chodzi o opłaty na system? Bo jak rozumiem, wy – jako operatorzy utrzymujący logistykę – wystawiacie rachunek podmiotom wprowadzającym.
AT: Tak jest. Należy jednak wyraźnie zaznaczyć, że zgodnie z ustawą o nieodebranej kaucji możemy mówić dopiero po zakończeniu danego roku. Formalnie dopiero wtedy operator może przeznaczyć te środki na finansowanie działań operacyjnych. W trakcie roku pieniądze znajdujące się na koncie kaucji są cały czas środkami powierzonymi. Trzeba je tam przechowywać i zabezpieczać, bo konsumenci w każdej chwili mogą chcieć się po nie zgłosić.
Ile kosztuje system kaucyjny?
Finansowe kulisy funkcjonowania systemu kaucyjnego w Polsce krok po kroku. Kto za to wszystko płaci?
Koszt działania systemu
Utrzymanie całej ogólnopolskiej machiny logistycznej to potężny wydatek, który trzeba sfinansować każdego roku.
Tyle według analityków będzie kosztować pełne wdrożenie i bieżąca obsługa systemu (odbiór, transport, sortowanie).
Kto zarządza budżetem?
Zarządzaniem logistyką zajmują się powołani operatorzy systemu (jak np. Zwrotka SA).
Są to spółki nienastawione na zysk (not-for-profit), których zadaniem jest wyłącznie spięcie całego procesu w jedną, samofinansującą się całość.
Kto i za co dostaje pieniądze?
Pieniądze z budżetu operatorów trafiają na bieżąco do podwykonawców i partnerów.
Sklepy detaliczne: Otrzymują tzw. handling fee (ok. 10 groszy za każde przyjęte opakowanie) na pokrycie pracy personelu i utrzymania butelkomatów.
Firmy logistyczne i centra: Otrzymują zapłatę za fizyczny transport butelek ze sklepów oraz ich sortowanie i ewidencję.
Skąd operatorzy mają budżet?
Miliardy na wypłaty dla sklepów i kierowców nie biorą się znikąd. Pochodzą z dwóch źródeł.
Opłaty systemowe: Pieniądze bezpośrednio wpłacane przez producentów napojów.
Sprzedaż surowców: Odzyskany, czysty plastik (PET), szkło i metal (aluminium) trafiają na giełdę surowców wtórnych.
Co z kaucją (50 gr)?
Wpłacona w sklepie kaucja jest nietykalna. Przez cały rok służy wyłącznie do zwrotów dla klientów.
Dopiero po zamknięciu roku oblicza się, ile kaucji zniknęło w zwykłych śmietnikach (prognozy mówią o ok. 1 mld zł rocznie). Ta kwota nie jest zarobkiem operatora – działa jak rabat, który pomniejsza opłaty ponoszone przez producentów.
Kto pokrywa główny rachunek?
Pomimo zysków ze sprzedaży surowca, w budżecie zawsze brakuje miliardów na pokrycie wszystkich kosztów.
To oni w pierwszej kolejności ponoszą ciężar opłat systemowych, które finansują całą logistykę i wypłaty dla sklepów.
A kto płaci TAK NAPRAWDĘ?
Finał całego łańcucha zawsze odbywa się przy półce sklepowej.
Producenci wliczają koszty obsługi systemu kaucyjnego w końcową cenę napoju.
Nawet jeśli sumiennie oddasz butelkę i odzyskasz swoje 50 groszy, i tak w pełni sfinansowałeś funkcjonowanie całego systemu, kupując sam napój po wyższej, zaktualizowanej o te koszty cenie.
MT: Ile czasu mija od fizycznego wpłynięcia opłaty kaucyjnej na wasze konto do chwili, kiedy ktoś, kto kupił ten produkt, może odzyskać kaucję? Z danych wynika, że na rynek trafiło już około 500 milionów takich opakowań, a zwrócono tylko 20 mln.
AT: Szacuje się, że docelowo w systemie znajdzie się rocznie około 13, 14, a nawet 15 miliardów opakowań. Przy równej statystyce to ponad miliard sztuk miesięcznie. Jeśli zaś chodzi o czas zwrotu – konsument może po kaucję zgłosić się w zasadzie zawsze. Może zwrócić opakowanie tego samego dnia, a może za rok czy dwa. Pamiętajmy, że rejestrujemy pobraną kaucję już na etapie sprzedaży do dystrybutora. Zanim opakowanie trafi na półkę, a ostatecznie do konsumenta, mija trochę czasu. Potem konsument też nie wraca po kaucję od razu. Jeśli dodamy te wszystkie przesunięcia czasowe, różnica między wprowadzonymi a zwróconymi butelkami może sięgać kilku miesięcy.
MT: Sklepy operują kaucją, ale też pobierają opłatę za to, że maszyny czy pracownicy przyjmują opakowania, przechowują je i przekazują wam.
AT: Sklepy mogą oczekiwać refundacji kosztów obsługi systemu od operatorów. Z punktu widzenia konsumenta istotne jest to, że sklep jest zobowiązany do zwrotu nam kaucji niezależnie od tego, czy robimy w nim zakupy. Obowiązkowo objęte są tym placówki powyżej 200 metrów kwadratowych. Sklep nie powinien zwracać nam kaucji wyłącznie w formie bonu zakupowego – powinien oddać gotówkę. Może oczywiście odliczyć tę kwotę od zakupów, ale mamy prawo odzyskać samą kaucję i wyjść ze sklepu. Kwota 50 groszy jest nienaruszalna i stanowi krążący depozyt. Opłaty dla sklepów różnią się w zależności od tego, czy sklep korzysta z automatów, czy prowadzi zbiórkę ręczną, a także od szczegółów współpracy np. formy udostępnienia maszyny. Co do zasady są to stawki liczone w groszach za każde przyjęte opakowanie.
MT: Zapytam teraz o najbardziej irytujący z punktu widzenia użytkowników element sytemu kaucyjnego: konieczność przynoszenia butelek w stanie nienaruszonym. Z czego to wynika?
AT: Opakowania są nośnikiem stosunkowo dużej wartości – właśnie tej kaucji. Przekracza ona znacznie wartość samego materiału, z którego wykonano butelkę. Żeby maszyna mogła zarejestrować zwrot, oprócz kodu kreskowego skanuje kształt, wagę, rozmiar, rodzaj materiału, a nawet to, czy butelka jest transparentna. Wszystkie te parametry są przypisane do danego kodu i maszyna weryfikuje je z bazą danych, aby zapobiegać oszustwom i wyłudzeniom. To zabezpieczenie wprowadzane z powodu ryzyka oszustw przy zwracaniu opakowań.
Takie przypadki oczywiście zdarzały się w innych krajach i na pewno w Polsce również pojawiają się próby wyłudzenia kaucji, szczególnie w maszynach. Stąd sprawdzanie tych wszystkich parametrów. Jeżeli ktoś chciałby takiego oszustwa dokonać, musiałby uczynić znaczny wysiłek, żeby to opakowanie maksymalnie zbliżyło się do oryginału i spełniało wszystkie parametry przypisane do danego kodu kreskowego.
MT: Niebezpieczeństwo, że ktoś będzie fałszował opakowania kaucyjne, jest realne?
AT: Tak, z pewnością z takim niebezpieczeństwem mamy do czynienia i pewnie takie zjawiska będą zachodzić. Najważniejszą rzeczą jest dla nas to, aby poziom tych nadużyć był możliwie najniższy. Za te nadużycia zapłacą wszyscy: konsumenci, producenci, sklepy. W Niemczech na przykład wprowadzono dodatkowe elementy zabezpieczające opakowania objęte systemem kaucyjnym. Na etykiety nanoszona jest specjalna farba, która jest rejestrowana w maszynach przy zwrocie. Opakowania, które nie posiadają tej farby, nie mogą zostać zaewidencjonowane do zwrotu kaucji. To zabezpieczenie niemal jak na banknotach.
U nas producenci nie zdecydowali się na dodatkowe zabezpieczenia, pamiętajmy, że to musi być standard rynkowy ustalony ponad podziałami dla wszystkich, którzy wprowadzają opakowania objęte systemem kaucyjnym. To oczywiście łączy się z określonym dodatkowym kosztem produkcji opakowań i przygotowaniem organizacyjnym. Sami producenci opakowań, działający na zlecenie producentów napojów, też muszą mieć możliwość dostosowania się do tych wymagań. Jest to pewne wyzwanie organizacyjne i finansowe, które być może na dalszym etapie zostanie u nas wdrożone.
MT: Gdy system ruszał, mówiono, że zaczynamy od opakowań plastikowych i metalowych, czyli od butelek i puszek, a potem od stycznia ruszamy z butelkami szklanymi. Co poszło nie tak? Dlaczego tych butelek szklanych jeszcze nie ma?
AT: Butelki szklane, które w zamyśle miały być objęte systemem kaucyjnym, to były butelki wielorazowego użytku. Ten początkowy plan nie obejmował butelek szklanych jednorazowego użytku, w tym na przykład popularnych małpek. Ustawodawca wycofał się na ten moment z włączenia do systemu butelek zwrotnych, ponieważ one już z powodzeniem funkcjonują w prywatnych systemach kaucyjnych. Głównie są to systemy dużych producentów piwa, które cechują się stosunkowo istotnym poziomem zwrotu.
W toku dyskusji postanowiono, że włączenie ich do ogólnopolskiego systemu wywołałoby sporo zamieszania, więcej kosztów i szkód niż pożytku. Wymagałoby to sortowania butelek na zapleczach i transportu ciężkiego szkła w odpowiednich kontenerach. Jeżeli chodzi o opakowania szklane jednorazowego użytku, to słyszy się w przestrzeni publicznej, że być może będzie to następny krok ustawodawcy. Na dzień dzisiejszy stosunkowo dobrze zbierane są one w ramach selektywnej zbiórki odpadów.
Dlaczego nie mogę zgnieść butelki?
To nie złośliwość, to zabezpieczenie przed fałszowaniem butelek i puszek
Kaucja > Plastik
Kaucja, którą płacisz w sklepie (50 gr), znacznie przekracza realną wartość rynkową materiału, z którego wykonano opakowanie.
Pusta butelka PET: (ok. 25 g) to zaledwie 4–5 groszy.
Pusta puszka alu: (ok. 15 g) to w skupie około 6–7 groszy.
Kaucja jest 10-krotnie wyższa!Opakowanie jak banknot
Tak potężna przebitka finansowa sprawia, że butelki i puszki stają się łakomym kąskiem dla oszustów.
Aby zapobiec masowym wyłudzeniom, opakowania objęte systemem muszą być traktowane niemal jak środki płatnicze i podlegają bardzo ścisłej weryfikacji na wejściu do automatu.
Co skanuje maszyna?
Aby kaucjomat mógł potwierdzić oryginalność opakowania i wypłacić Ci pieniądze, musi je precyzyjnie "prześwietlić" w ułamku sekundy.
Kod kreskowy: Sprawdza, czy produkt widnieje w polskiej bazie systemu.
Kształt i rozmiar: Fizyczne zgniecenie opakowania całkowicie zmienia te parametry, blokując odczyt.
Waga: Upewnia się, że butelka/puszka jest pusta.
Materiał: Analizuje rodzaj tworzywa i jego przezroczystość.
Zgnieciona butelka oblałaby ten test i zostanie odrzucona.Kto i kiedy zgniata butelkę?
Opakowanie ostatecznie i tak zostanie skompresowane. Robi to sama maszyna, ale dopiero na samym końcu całego procesu!
Gdy automat pozytywnie zweryfikuje opakowanie i naliczy twoje 50 groszy, bezlitośnie zgniata i kompresuje butelkę w swoim wnętrzu. Dzięki temu fizycznie nikt nie jest w stanie wyjąć tego samego opakowania z pojemnika i zeskanować go po raz drugi.
MT: Mija pół roku od czasu, gdy system kaucyjny został wdrożony w Polsce. Co się udało, co można poprawić?
AT: Pół roku mija tylko teoretycznie. Praktycznie minęły zaledwie trzy miesiące. Pierwsze trzy miesiące tak zwanego okresu przejściowego to w zasadzie brak opakowań objętych systemem w obrocie konsumenckim. Producenci dążyli do tego, żeby opóźnić koszty ponoszone w ramach systemu kaucyjnego możliwie najbardziej. Oczywiście to jest pewnie w jakimś stopniu również korzystne dla konsumentów, bo później zaczęliśmy ponosić te opłaty i później zaczęliśmy mieć obowiązki związane ze zwrotem opakowań. Z drugiej strony później zaczęliśmy chronić środowisko. Jest to zawsze wynik jakiegoś kompromisu.
Formalnie system ruszył 1 października 2025 roku, a tak naprawdę zaczął działać dopiero od stycznia 2026. Więc te pół roku to czas, bym powiedział, trochę symboliczny. Raczej możemy tu mówić o trzech miesiącach. Funkcjonowanie systemu bez opakowań to w zasadzie nie jest funkcjonowanie. Dopiero narastający wolumen weryfikuje jego działanie. System powodował bardzo duże kontrowersje i podziały wśród obywateli. Jedni byli za i mówili, że bardzo chcieliby systemu kaucyjnego, bo to realny wkład w ochronę klimatu, a inni twierdzili, że to tylko niepotrzebne obowiązki i ktoś na tym na pewno zarobi. Ze względu na tę dużą polaryzację, politycy bardzo długo wahali się nad datą wdrożenia systemu i ostatecznym kształtem prawa.
MT: Rozmowy o kształcie systemu kaucyjnego trwały latami.
AT: Poprzedni rząd, Prawa i Sprawiedliwości, jeszcze przed wyborami parlamentarnymi, wprowadzał system kaucyjny i uchwalił tę ustawę, natomiast rząd Koalicji Obywatelskiej musiał ją wdrożyć. Na tym etapie dokonywano pewnych korekt prawodawstwa i funkcjonalności systemu. Były też próby odroczenia wejścia w życie tego projektu, ponieważ dla jednych – na przykład dla producentów napojów – oznacza on realizację obowiązków środowiskowych, ale dla drugich, chociażby dla sklepów, oznacza dodatkowe koszty i uciążliwości.
Wielu konsumentom również się to nie podoba. Z kolei dla samorządów i zakładów komunalnych oznacza to uszczuplenie strumienia surowców wtórnych, a zatem pewnego źródła dochodów z domowej segregacji. Powodowało to ogromne spory i brak przekonania uczestników rynku co do daty wejścia w życie systemu. To było brzemienne w skutkach.
My, jako operatorzy, nie istniejemy bez uczestników, takich jak na przykład sklepy. Żeby prawidłowo obsługiwać system, musimy z nimi zawrzeć umowy. A wiele sklepów w ogóle nie chciało do systemu przystępować, ponieważ nie miało przekonania, że on faktycznie w danej dacie wejdzie w życie. Trudno sobie wyobrazić, że kilkadziesiąt tysięcy sklepów nagle przystąpi do systemu w cztery czy sześć tygodni. Personel trzeba wyedukować, a maszyny wyprodukować i zainstalować. Więc jeśli obserwujemy dzisiaj pewne zatory czy dysfunkcjonalność systemu, to są to naturalne trudności wdrożeniowe wynikające z braku pewności w okresie przygotowań.
MT: Czy polski model systemu kaucyjnego różni się od rozwiązań z innych krajów?
Aleksander Traple: System jako całość jest bardzo wymagający, ale ten polski model szczególnie, ponieważ opiera się na więcej niż jednym operatorze. Jak każde rozwiązanie, ma to swoje wady i zalety. Do wad należy konieczność podjęcia współpracy pomiędzy operatorami, co mocno komplikuje architekturę systemu. Zaletą jest jednak to, że system ma szansę być maksymalnie efektywny kosztowo. Rywalizacja między operatorami wymusza kontrolę kosztów, co będzie korzystne dla logistyki, sklepów i producentów. To wszystko powinno przełożyć się na niższe koszty dla nas jako konsumentów.
MT: Po co tak naprawdę jest nam ten system kaucyjny?
AT: W zasadniczym zamierzeniu system ma pozwolić na osiągnięcie wyższych poziomów zbiórki. W odniesieniu do tworzyw sztucznych poziomy osiągane bez systemu były bliższe 40 procent wprowadzonych opakowań, a teraz mają szansę zbliżyć się do 90 procent. Czy konieczność odnoszenia opakowań będzie stymulacją do zmiany sposobu konsumpcji? Na pewno pobudza do myślenia o naszych nawykach. Skuteczność odbioru opakowań kaucyjnych przekroczyła 50 procent. System kaucyjny jest skutecznym narzędziem, nie ma wątpliwości. Pamiętajmy, że ewentualne kary za niezrealizowane poziomy zbiórki płaci państwo, a co za tym idzie, my wszyscy. Rząd nie ma własnych pieniędzy. Musimy więc przeciwstawić koszty systemu karom, których unikamy. Zatem bilans finansowy tego projektu nie jest wyłącznie negatywny.
MT: Zbieramy więcej tworzyw sztucznych, ale na pewno generujemy większe emisje ze środków transportu. Ktoś nawet zauważył, że przecież każdy taki voucher drukowany przez maszynę kaucyjną to też jest papier, który nie jest poddawany recyklingowi.
AT: Myślę, że argument o papierze to już jakieś bardzo skrajne podejście. Nie wydaje mi się, żeby to mogło mieć realny wpływ środowiskowy, który można byłoby przeciwstawiać korzyściom z uzbierania znacznie większej masy tworzyw sztucznych – mówimy tu o dziesiątkach tysięcy ton. Natomiast jeżeli chodzi o emisję z transportu, to myślę, że jest to element jak najbardziej policzalny i zauważalny, ale wymaga to dosyć sporego wysiłku analitycznego. Niestety, wdrożenie innych narzędzi, które pozwalałyby osiągać zbliżone efekty bez tych kosztów, nie jest proste. Unia poszła na razie drogą systemów kaucyjnych.
Po co nam system kaucyjny?
Dlaczego system kaucyjny to konieczność? Zobacz, jak nowoczesna zbiórka chroni środowisko i budżet państwa.
Skok w recyklingu
System kaucyjny drastycznie zmienia statystyki zbiórki surowców, pozwalając im wrócić do obiegu zamkniętego.
Dzięki temu 9 na 10 butelek trafi do recyklingu zamiast na wysypisko lub do lasu.
Finansowa tarcza (Plastic Tax)
Unia Europejska nakłada surowe kary za plastik, którego nie udało się przetworzyć. Polska płaci za to miliardy.
Tyle Polska wpłaca do budżetu UE z tytułu Plastic Tax. Te pieniądze pochodzą z Twoich podatków, zamiast trafiać na szpitale czy drogi.
Surowiec zamiast śmieci
Dzięki systemowi kaucyjnemu butelki są czyste i posegregowane u źródła, co jest kluczem do nowoczesnego przemysłu.
Wysoka jakość odzyskanego plastiku pozwala na stworzenie zamkniętego obiegu – z Twojej butelki powstanie kolejna butelka, a nie niskowartościowy produkt.
Zasada „Zanieczyszczający płaci”
System kaucyjny zmienia niesprawiedliwy model finansowania sprzątania świata.
Ciężar logistyki przechodzi na tych, którzy wprowadzają opakowania na rynek i z nich korzystają.
Czysta przestrzeń publiczna
Kaucja nadaje opakowaniu realną wartość finansową, eliminując problem porzuconych śmieci.
Pusta butelka przestaje być odpadem, a staje się „depozytem”. Nawet jeśli ktoś ją wyrzuci w parku, wartość 50 groszy sprawi, że bardzo szybko ktoś inny odniesie ją do butelkomatu.
MT: Widziałem wyniki badań, z których wynikało, że 38% Polaków w ogóle nie zamierza brać udziału w systemie kaucyjnym ze względu na niewygodę związaną z opakowaniami. Czy to oznacza, że aby bardziej zachęcić Polaków, kaucja będzie musiała wzrosnąć?
AT: Myślę, że na dzień dzisiejszy do tych ocen trzeba podchodzić z rezerwą. Operacyjnie system działa ledwie trzy miesiące. Przyzwyczajenia konsumentów oraz oceny skuteczności i funkcjonalności będą się zmieniały. Dobrym momentem do oceny będzie pewnie koniec tego lub początek przyszłego roku. Wtedy większość placówek będzie odpowiednio wyposażona, a logistyka wypracuje ścieżki. Jestem przekonany, że wtedy ocena ulegnie poprawie, bo kolejek po prostu nie będzie. To też kwestia wiedzy – sam zwracałem opakowania bez jakichkolwiek kolejek, bo kaucję otrzymamy w dowolnym sklepie powyżej 200 metrów kwadratowych. Takich placówek jest wiele.
Jednocześnie jednak nasycenie rynku maszynami jest jeszcze stosunkowo nieduże. Zetknąłem się z sytuacjami, gdy dostawałem zdjęcia maszyn z napisem "chwilowo nieczynny". Trzeba pamiętać, że to nie zawsze wina maszyny czy operatora. Kaucjomat musi zostać zintegrowany z systemem kasowym sklepu, a czasem integrator informatyczny potrzebuje na to nawet trzech tygodni. Do tego czasu na sprawnym urządzeniu wisi kartka. Dajmy logistyce i personelowi sklepowemu trochę czasu na naukę i odpowiednie nasycenie maszynami.
MT: Czyli wszyscy tak naprawdę jeszcze się uczą?
AT: Wszyscy się uczą, ale w przypadku operatorów i sklepów brakuje przede wszystkim czasu na odpowiednie wdrożenie. System formalnie już działa, ale równolegle wciąż się wdraża. Powoduje to perturbacje i krytykę, ale za rok ocenimy go znacznie lepiej.
Jeśli już wdrożyliśmy to narzędzie do zwiększenia recyklingu, powinniśmy z niego korzystać. Z czasem wyrobimy w sobie nawyki, tak jak to miało miejsce z domową segregacją. Myślę, że to młodsze pokolenie, a szczególnie dzieci, będą bardzo pomagać starszym w nauce tych nowych zasad, a system okaże się wielkim sukcesem.