Darmowy prąd w południe? 7 kwietnia przez OZE ceny spadły poniżej zera

OZE odgrywają w polskim miksie energetycznym coraz większą rolę. Poranek 7 kwietnia stał pod znakiem dominacji energii z wiatru. W południe, mimo pochmurnego dnia, blisko połowa produkcji energii pochodziła z fotowoltaiki. Niebilansowane ceny energii były przez moment ujemne. 

2026-04-07, 13:41

Darmowy prąd w południe? 7 kwietnia przez OZE ceny spadły poniżej zera
Elektrownia wiatrowa na wyspie Wolin. Foto: PAP/Marcin Bielecki

Najważniejsze informacje w skrócie: 

  • Rankiem 7 kwietnia ponad 54% produkcji energii pochodziło ze źródeł OZE. W południe udział OZE sięgnął już 64%
  • O 9 rano najwięcej energii pochodziło z wiatru. W południe, mimo częściowego zachmurzenia, ze słońca
  • Ceny niezbilansowania przez moment były ujemne. Ceny zbilansowane były zauważalnie niższe od tych w taryfach regulowanych

OZE coraz ważniejszym źródłem energii

7 kwietnia jest dniem o kapryśnej pogodzie. Wiatr jest umiarkowany, chwilami porywisty, ale ogólnie rzecz biorąc nie najsilniejszy. Słońce natomiast jest często ukryte za chmurami. Wydawałoby się, że nie jest to dobry dzień dla energii z wiatru czy słońca. 

Tymczasem, jak na razie, przez większość dnia w miksie energetycznym dominują właśnie OZE. O 9 rano najwięcej energii dostarczały wiatraki, zaraz za nimi były farmy fotowoltaiczne, a dopiero za nimi elektrownie cieplne (węglowe, gazowe czy spalarnie energetyczne). W południe dominowało już słońce. 

W efekcie rankiem z OZE pochodziło 54% energii, a w południe już 64%. Słońce dostarczało w południe ponad 9,4 GW mocy, wiatraki dostarczały 4,5 GW, a elektrownie cieplne 8,8 GW. Całe zapotrzebowanie Polski na energię elektryczną wynosiło w południe ok. 20,6 GW. Produkcja przekraczała zapotrzebowanie o 2 GW i nadwyżki były eksportowane. 

Więcej energii z OZE to niższe ceny

Chwilowa nadprodukcja sprawiła, że momentami cena niezbilansowania była ujemna. Między 10:45 a 11 wynosiła ona nawet blisko -2 tys. zł/MWh. Jednak żaden konsument nie miałby szansy na taką ujemną cenę - cena energii jest bowiem bilansowana kosztami jej wytwarzania w elektrowniach bilansujących system, czyli elektrowniach cieplnych. Dodatkowo, taka cena niezbilansowania to sygnał dla elektrowni, by ograniczyły produkcję. 

Niemniej nawet cena bilansowania wynosząca 430,89 zł/MWh była zauważalnie niższa od cen w przeciętnej taryfie regulowanej. W popularnej taryfie G11 wynosi ona 503,2 zł/MWh netto. Tymczasem w taryfie dynamicznej stawka na godzinę 10-11 wynosiła 355,51 zł/MWh, na 11-12 już tylko 230,82 zł/MWh. 

Ujemne ceny energii: Mit dopłat

Czy naprawdę zarobisz na włączeniu pralki? Wyjaśniamy ekstremalne zjawiska na rynku energii.

7 kwietnia 2026 r. -2000 zł/MWh

Rekordowa cena niezbilansowania na polskim rynku.

Sygnał alarmowy dla systemu

Ujemna cena to nie prezent, ale głośny okrzyk systemu elektroenergetycznego:

„Mamy za dużo prądu! Natychmiast przestańcie produkować!”

To sygnał głównie dla wielkich elektrowni węglowych. Ich proces wygaszania jest tak kosztowny, że czasem wolą dopłacić za odbiór prądu, niż wyłączyć kocioł na kilka godzin.

Twoje oszczędności w 2026 r.

Nawet przy ujemnych cenach giełdowych, Ty jako klient rzadko zobaczysz "minus" na rachunku. Powodem są stałe opłaty:

Zwykła taryfa 50 – 80 gr/kWh
Okienko ujemnych cen ~23 gr/kWh

W taryfie dynamicznej energia była 7 kwietnia ponad dwa razy tańsza niż zwykle, ale wciąż powyżej zera.

Co "trzyma" cenę nad zerem?

Ostateczny rachunek dla konsumenta składa się z trzech części, z których tylko jedna może być ujemna:

• Cena energii: Może być ujemna (np. -10 gr/kWh).
• Koszty dystrybucji: Zawsze dodatnie (opłata za rury i kable).
• Podatki i akcyza: Stałe obciążenia państwowe.

Suma tych składników sprawia, że prąd jest niemal darmowy, ale rzadko "płatny dla Ciebie".

Cena energii przez większość doby jest jednak zazwyczaj bliższa cenie, którą płacą konsumenci. Najniższa jest w momencie, w którym zbiegną się, jak we wtorek 7 kwietnia, dwa czynniki - czyli wysoka generacja (produkcja) z elektrowni słonecznych i wiatrowych. 

W obecnym momencie polski system energetyczny nie może się obyć bez elektrowni węglowych, czy też szerzej, cieplnych. Stanowią one zabezpieczenie na wypadek flauty (braku wiatru) czy też potrzebne są w nocy i w momentach, w których zachmurzenie jest tak duże, że generacja energii słonecznej jest niska. 

Alternatywą mogą być magazyny energii. Takimi magazynami mogą być przydomowe akumulatory (zwane bateriami) ładujące się, gdy energia jest tania, a oddające energię gdy jest droga. Na większą skalę mogą to być elektrownie szczytowo-pompowe. 

Docelowo polski system energetyczny ma być bilansowany dzięki elektrowniom jądrowym i magazynom energii. 

Czytaj także: 

Źródło: PSE/X-Marek Józefiak/Andrzej Mandel


Polecane

Wróć do strony głównej