Ceny ropy spadły o 14%. Kiedy i o ile obniżki na stacjach?
Zawieszenie broni na Bliskim Wschodzie wywołało natychmiastową reakcję rynków finansowych, obniżając giełdowe notowania ropy naftowej. Polscy kierowcy zadają dziś jedno kluczowe pytanie: kiedy te zmiany obniżą rachunki za tankowanie? Ministerstwo Energii uspokaja i zapowiada pierwsze spadki cen na pylonach w ciągu najbliższych dni.
2026-04-08, 10:34
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Zapowiadane obniżki na stacjach: Ministerstwo Energii szacuje, że w ciągu najbliższych dni ceny spadną o kilkanaście groszy, osiągając pułapy 6,05–6,10 zł za litr benzyny Pb95 oraz 7,70–7,75 zł za litr oleju napędowego.
- Nadciągający klif podatkowy: Utrzymanie niższych cen zależy od szybkich decyzji rządu, ponieważ 15 kwietnia 2026 roku wygasa rozporządzenie o zredukowanej akcyzie, a 30 kwietnia kończy się preferencyjna, 8-procentowa stawka VAT.
- Skokowe ceny bez tarczy: Gdyby rządowe mechanizmy osłonowe zniknęły całkowicie, dzisiejsza rynkowa cena litra benzyny Pb95 poszybowałaby do 7,68 zł (podwyżka o 1,47 zł), a litra diesla osiągnęłaby aż 9,45 zł (podwyżka o 1,58 zł).
Ropa tanieje po rozejmie: Jak szybko obniżka dotrze na dystrybutory?
W następstwie ogłoszenia dwutygodniowego zawieszenia broni, ceny ropy naftowej na światowych giełdach spadły o około 14%, a za baryłkę ropy Brent płaci się 94 dolary. Z powodu konfliktu USA-Iran koszt baryłki utrzymywał się ponad pułapem 100 dolarów, co przełożyło się na wysokie podwyżki na stacjach.
Czy teraz, skoro ropa potaniała, należy spodziewać się obniżek na stacjach? Zapytany o to w Radiu ZET minister energii Miłosz Motyka zapowiedział, że rzeczywiście jego resort powinien móc wyznaczać niższe ceny maksymalne w najbliższym czasie.
- Jeśli nie do końca tygodnia, to na początku przyszłego. W ciągu najbliższych dni. Jeśli nie dojdzie znów do eskalacji, to ceny w hurcie powinny spaść, ceny na stacjach także. O kilkanaście groszy przynajmniej - zapowiedział szef resortu energii.
Zanim jednak do tego dojdzie, zanotowaliśmy podwyżki cen paliw. PKN Orlen podniósł hurtową cenę benzyny Pb95 o 55 złotych na metr sześcienny do poziomu 5505 złotych, obniżając jednocześnie o 38 złotych cenę oleju napędowego, który kosztuje teraz 6950 złotych za metr sześcienny. Biorąc to pod uwagę, najpierw należy spodziewać się lekkiego wzrostu cen benzyny oraz minimalnego spadku cen diesla. A ile konkretnie będziemy płacić?
Kiedy odczujemy ulgę? Tańsza ropa a ceny na stacjach
- Chyba wszyscy się cieszymy, że mamy to zawieszenie broni. Rynki zareagowały pozytywnie. Spadki, które widzimy na rynkach, znajdą przełożenie na ceny na stacjach paliw, ale to zajmie kilka dni – bo najpierw spada cena ropy, potem cena w hurcie, a potem ceny na stacjach paliw - wyjaśnił mechanizm kształtowania cen minister finansów Andrzej Domański w rozmowie z Polsat News.
Biorąc pod uwagę zapowiedzi obniżek o kilkanaście groszy, można dość precyzyjnie oszacować, jak będą wyglądać nowe cenniki w ramach wciąż obowiązującego Pakietu „Ceny Paliwa Niżej”. Dla najpopularniejszej benzyny bezołowiowej Pb95, której maksymalna urzędowa cena wynosi obecnie 6,21 złotych za litr, zapowiadane spadki osadziłyby nową stawkę w przedziale od 6,05 do 6,10 złotych za litr. Z kolei w przypadku oleju napędowego, wycenianego aktualnie przy dystrybutorach na 7,87 złotych za litr, prognozowane przez ministerstwo korekty powinny sprowadzić cenę do poziomu od około 7,70 do 7,75 złotych za litr.
Trzeba jednak pamiętać, że obecnie te uatrakcyjnione stawki są prawnie zagwarantowane wyłącznie do połowy miesiąca. Rozporządzenie wprowadzające zredukowaną akcyzę na paliwa wygasa formalnie z dniem 15 kwietnia 2026 roku. Jeśli rząd nie podejmie nowej decyzji o przedłużeniu mechanizmów osłonowych, wyceny hurtowe automatycznie wzrosną z dnia na dzień. Powrót do standardowych stawek podatkowych będzie bowiem oznaczał rynkową konieczność doliczenia do każdego litra surowca około 28-29 groszy.
Dlaczego płacimy więcej, skoro mamy własne rafinerie?
Wojna na Bliskim Wschodzie a cena na polskiej stacji. Zobacz, dlaczego własne zakłady w Płocku i Gdańsku nie chronią nas przed globalną paniką.
Produkcja ≠ Wydobycie
To najczęstsza pomyłka. Posiadanie nowoczesnych rafinerii w Płocku i Gdańsku oznacza jedynie, że potrafimy przetworzyć surowiec.
Polska prawie nie posiada własnych złóż – niemal każdą kroplę ropy musimy kupić za granicą na wolnym rynku.
Dyktat giełd światowych
Cena baryłki nie jest ustalana w Polsce. Kupujemy ropę na globalnych giełdach (np. Brent w Londynie).
Nawet jeśli Orlen kupuje surowiec z Morza Północnego czy USA, płaci za niego cenę rynkową, która jest "zakażona" globalną paniką. Spekulanci reagują na wojnę natychmiast, windując stawki dla całego świata.
Ubezpieczenie i logistyka
Gdy na Bliskim Wschodzie wybuchają bomby, koszty fizycznego transportu ropy skaczą w górę.
Szokowe stawki ubezpieczeńTankowce wpływające w rejony zapalne muszą płacić gigantyczne składki za ubezpieczenie ładunku. Ten koszt jest automatycznie wliczany w cenę ropy, którą ostatecznie kupują nasze rafinerie.
Wszystko w dolarach
Ropa jest towarem rozliczanym wyłącznie w USD. Wojna na świecie zazwyczaj umacnia dolara (traktowanego jako bezpieczna przystań).
Efekt: Nawet przy stabilnej cenie ropy, osłabienie złotego sprawia, że każda tona surowca dla polskich rafinerii staje się droższa.
Rachunek prawdy. Ile płacilibyśmy bez interwencji rządu?
Wdrożony przez rząd Pakiet "Ceny Paliwa Niżej" (CPN) głęboko ingeruje w wolny rynek, ponieważ z jednej strony sztucznie zamraża i obniża maksymalną marżę stacji do 30 groszy na litrze, a z drugiej redukuje podatek od towarów i usług (VAT) do poziomu 8% oraz ogranicza akcyzę do najniższej możliwej stawki.
Przeprowadzając symulację ceny detalicznej na dzień 8 kwietnia 2026 roku przy założeniu braku obowiązywania Pakietu CPN, musimy odwrócić powyższe mechanizmy. W pierwszej kolejności konieczne jest przywrócenie standardowej akcyzy, co oznacza dodanie do kwoty bazowej około 29 groszy na każdym litrze benzyny oraz 28 groszy na litrze oleju napędowego. Następnie należałoby uwolnić zamrożoną marżę detaliczną, co skutkowałoby jej rynkowym wzrostem z odgórnych 30 groszy do poziomu około 45 groszy. Ostatnim krokiem tej kalkulacji jest powrót do podstawowej, 23-procentowej stawki VAT narzucanej na ostateczną kwotę netto, zamiast ulgowych 8%.
Z naszych wyliczeń wynika, że benzyna Pb95 bez funkcjonującej tarczy osłonowej kosztowałaby aż 7,68 złotych za litr. Oznacza to, że płacilibyśmy o 1,47 złotych więcej, niż wynosi obecny urzędowy limit. Jeszcze mocniej wyglądałaby sytuacja z olejem napędowym. Bez państwowej interwencji rynkowa cena litra diesla dotarłaby do pułapu 9,45 złotych, a więc byłaby wyższa aż o 1,58 złotych od stawek widocznych dzisiaj na stacjach.
Jeśli pakiety pomocowe nie zostaną przedłużone, Polaków czeka skokowy i bardzo bolesny wzrost cen tankowania. Przyszłość naszych portfeli zależy w tym momencie od nadchodzących decyzji politycznych.
- Będziemy w ramach rządu rozmawiać o sytuacjach. Wiemy, że rozporządzenia obniżające VAT i akcyzę mają charakter czasowy i będziemy analizować sytuacje, czy należy wydłużać daty rozporządzeń - zapowiedział Andrzej Domański.
Czasu na ostateczne rozstrzygnięcia jest jednak niewiele. Jak zasugerował minister energii Miłosz Motyka, decyzja w sprawie przyszłości obniżonej akcyzy i podatku VAT powinna zapaść już na początku przyszłego tygodnia.
- Singiel na cenowej huśtawce. Po tanim styczniu rekord drożyzny w lutym
- +100 zł w miesiąc. Tak zdrożało utrzymanie rodziny 2+2
- Luty najdłuższym miesiącem w roku dla emeryta. Cenowa burza przed waloryzacją
Źródło: PolskieRadio24.pl/Michał Tomaszkiewicz