Szczere wystąpienie Netanjahu. "Obrazuje, co Izrael ugrał"

Od piątku 17 kwietnia do wtorku 23 kwietnia ma obowiązywać rozejm, który to przerwał ataki Izraela na Liban i działającą tam organizację Hezbollah. - Ten rozejm jest bardzo nie na rękę Benjaminowi Netanjahu - stwierdziła w Polskim Radiu 24 Agnieszka Zagner, tygodnik "Polityka".

2026-04-18, 15:00

Szczere wystąpienie Netanjahu. "Obrazuje, co Izrael ugrał"
Siły Izraela po libańskiej stronie granicy. Foto: EPA/ATEF SAFADI

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Izrael wstrzymał ataki na Liban po ogłoszeniu 10-dniowego rozejmu
  • Agnieszka Zagner wskazała, że rozejm został wymuszony przez Teheran i nie jest na rękę Benjaminowi Netanjahu
  • Prezydent Libanu jest trochę między młotem a kowadłem - stwierdziła

Wszedł w życie 10-dniowy rozejm między Izraelem a Libanem, który według Stanów Zjednoczonych może zostać przedłużony za zgodą obu stron. Według danych libańskich, zginęło ponad 2 tysiące osób, a około miliona musiało opuścić swoje domy. Izrael wstrzymał ofensywę, ale utrzymuje wojska do 10 kilometrów w głąb południowego Libanu. Porozumienie nie przewiduje rozbrojenia Hezbollahu, a sam Hezbollah rozejmu publicznie nie poparł. Z drugiej strony w Izraelu rośnie polityczna presja na premiera Benjamina Netanjahu, którego notowania spadają. Tymczasem Netanjahu dał do zrozumienia, że działania Izraela w południowym Libanie są dalekie od zakończenia. 


Posłuchaj

Agnieszka Zagner gościnią Wojciecha Cegielskiego (Świat 24) 25:34
+
Dodaj do playlisty

 

Powtórka z Gazy w Libanie?

- Wczoraj było niesamowite wystąpienie Netanjahu. Niesamowitość tego wystąpienia polegała na tym, że on dwukrotnie użył słowa szczerze - powiedziała Agnieszka Zagner. Wskazała, że premier Izraela przyznał, że cele Izraela nie zostały osiągnięte w Libanie, a zniszczenie potencjału rakietowego i dronowego Hezbollahu nie stanie się jutro. - I to właściwie obrazuje to, co Izrael ugrał, a właściwie, czego nie ugrał w Libanie - oceniła. 

- W Izraelu całkiem na serio i całkiem wprost wygłaszane są poglądy, na przykład ustami Becalela Smotricza czy nawet ministra obrony Izraela, którzy uważają, że w Libanie powinien być zrealizowany scenariusz z Gazy - powiedziała Zagner, komentując zajęcie przez izraelskie wojska przygranicznego pasa w Libanie. Wskazała, że w pierwszych deklaracjach była mowa o granicy na rzece Litani, czyli około 40 km od granicy z Izraelem. - To wydaje się mało możliwe do utrzymania - oceniła. 

Hezbollah, czyli państwo w państwie

Wskazała, że Izrael nie negocjuje z wprost z Hezbollahem, a z libańskim rządem, który podobnie jak prezydent tego kraju, jest w bardzo trudnym położeniu. Przypomniała, że miało dojść do szumnie zapowiadanej przez Trumpa rozmowy między prezydentem Libanu a premierem Netanjahu. - Tylko prezydent Libanu odmówił sięgnięcia po telefon i wykonania tego historycznego i symbolicznego gestu - zauważyła. Jak wyjaśniła, stało się tak po konsultacjach z przewodniczącym libańskiego parlamentu, który jest szyitą i który reprezentuje ugrupowanie Amal, bardzo ściśle współpracujące z Hezbollahem. - Prezydent Libanu jest trochę między młotem a kowadłem. On by w sumie może bardzo chciał zawrzeć pokój czy jakieś bardziej trwałe porozumienie z Izraelem, natomiast on wie, że gdzieś za jego plecami są siły, które mogą wywołać rzeczy dramatyczne w samym kraju, włącznie z wojną domową - analizowała.

Przypomniała, że Hezbollah to "państwo w państwie" z własną armią, w liczebności przewyższającą armię libańską. Dodatkowo 1/3 libańskiej armii to szyici. Podkreśliła, że to są liczby, z o są liczby, z którymi musi się liczyć prezydent kraju, któremu zależy przede wszystkim na stabilności i zachowaniu integralności kraju. 

Netanjahu musiał posłuchać Iranu

Zdaniem ekspertki z komunikatów izraelskiej armii można wywnioskować, że wycofanie się z Libanu "jest ostatnią rzeczą, na którą oni mają ochotę". - Ten rozejm jest bardzo nie na rękę Benjaminowi Netanjahu - dodała. Wskazała, że wszyscy wiedzą, że został do niego zmuszony przez Trumpa. - Tak naprawdę nie został zmuszony przez Trumpa, tylko został zmuszony przez reżim ajatollahów w Teheranie, którzy naciskali na Trumpa, aby porozumienie z Iranem i porozumienie z Libanem, były jedną częścią - wyjaśniła w Polskim Radiu 24. 

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Wojciech Cegielski
Opracowanie: Filip Ciszewski

Polecane

Wróć do strony głównej