Rosja proponuje rozejm na 9 maja. "To pokazuje słabość i wręcz panikę"
Rosja sprecyzowała terminy jednostronnego zawieszenia broni. Ministerstwo Obrony podało, że wstrzyma działania zbrojne 8, 9 i 10 maja. - Chyba po raz pierwszy to Rosji zależy bardziej na tym rozejmie niż Ukrainie - powiedział dr Andrzej Szabaciuk, Katolicki Uniwersytet Lubelski i Instytut Europy Środkowej.
2026-05-07, 21:45
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Rosja przekazała że nie będzie prowadzić działań zbrojnych przez trzy dni na koniec tygodnia
- Na sobotę w Moskwie zaplanowana jest, skromniejsza niż zazwyczaj, parada z okazji Dnia Zwycięstwa
- To, że Rosjanie realnie obawiają się ataku, pokazuje, że Ukraińcy wygrali - powiedział Andrzej Szabaciuk
9 maja obchodzona będzie w Rosji 81. rocznica zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami. Tradycyjne uroczystości zostaną skrócone z ponad godziny do 20 minut. Kreml przyznał, że obawia się nalotu ukraińskich dronów, a Rosja przerzuca systemy przeciwlotnicze do Moskwy przez co obrona innych rosyjskich terytoriów jest osłabiona. Władze w Kijowie sugerują, że mogą to wykorzystać do wzmożenia ataków za pomocą swoich dronów. Ministerstwo Obrony Rosji podało, że wstrzyma działania zbrojne 8, 9 i 10 maja. Zdaniem Ukrainy, "to nie ma nic wspólnego z rzeczywistym rozejmem, ani chociażby z chęcią zakończenia aktywnej fazy wojny". Kreml grozi, że jeśli Ukraińcy nie powstrzymają się od ataków 9 maja, to ostrzela centrum Kijowa rakietami balistycznymi.
- Chyba po raz pierwszy od początku tej pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę dyskutujemy z taką powagą o rozejmie i to chyba po raz pierwszy tak naprawdę to Rosji bardziej zależy na tym rozejmie niż Ukrainie - zauważył dr Andrzej Szabaciuk. Wskazał, że świadczą o tym między innymi zachowanie obecnych władz Rosji. Jako przykład podał rzeczniczkę MSZ, która "wręcz straszy dyplomatów zachodnich, którzy przebywają obecnie w Kijowie", sugerując odwet po ewentualnym ataku Ukrainy na Moskwę 9 maja. - To to pokazuje słabość i wręcz panikę Federacji Rosyjskiej - ocenił. Szabaciuk mówił, że to coś niesamowitego, że Rosjanie obawiają się ataku na Moskwę i są tak słabi, że "Ukraińcy mogą im realnie przeszkodzić w obchodach Dnia Zwycięstwa".
Posłuchaj
Obchody nie tylko w Moskwie
Zwrócił uwagę, że choć obchody przy Kremlu są najważniejsze, to Dzień Zwycięstwa będzie świętowany nie tylko w Moskwie. - Większość miast rosyjskich tak czy inaczej będzie starało się świętować Dzień Zwycięstwa jakąś paradą albo innymi uroczystościami. To, że Ukraińcy mogą prowadzić ostrzał, ataki na cele w głębi terytorium Rosji, a nawet już sam fakt, że w poszczególnych obwodach Rosji będą ogłoszone alerty związane z atakami ukraińskimi, to uderza w pewność dnia codziennego obywateli rosyjskich, uderza w morale Rosjan, a przede wszystkim uderza w samego Władimira Putina - analizował. Jak wyjaśnił, "Władimir Putin nie jest osobą sprawczą" i nie jest w stanie realnie "obronić" Rosjan przed atakami Ukraińców. Ekspert zaznaczył, że taka sytuacja może wpływać nie tylko na postawy społeczeństwa, ale też na kierownictwa na Kremlu, bo "to świadczy ewidentnie o tym, że ta wojna nie idzie po myśli władz Rosji".
- Sam fakt, że my o tym w ogóle rozmawiamy, jest już de facto zwycięstwem Ukrainy - tłumaczył rozmówca Michała Strzałkowskiego. - To, że Rosjanie realnie obawiają się tego ataku, pokazuje, że Ukraińcy wygrali - kontynuował. Jak wyjaśnił, Kijów tak naprawdę nie musi przeprowadzać ataku, bo "już te obchody będą w cieniu groźby ukraińskiej". - Skoro Rosjanie de facto przyznają, że nie są w stanie obronić czy zapewnić spokojnego przebiegu tych obchodów, to pokazuje, że Ukraińcy mają realne instrumenty czy narzędzia - wnioskował.
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Michał Strzałkowski
Opracowanie: Filip Ciszewski