Druga rewolucja na Ukrainie?

Na Ukrainie wrze, a wszystko za sprawą decyzji ukraińskiego parlamentu o rezygnacji z umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską. Przez Kijów przetacza się fala demonstracji i zamieszek.

2013-12-02, 10:22

Druga rewolucja na Ukrainie?

Posłuchaj

02.12.13 Paweł Kowal o sytuacji na Ukrainie
+
Dodaj do playlisty

Podczas ukraińskich manifestacji w Kijowie cały dzień dochodziło do starć demonstrantów z milicją. Rannych zostało 165 osób, a 109 trafiło do szpitali. W związku z sytuacją w stolicy Ukrainy prezydent Wiktor Janukowycz zapowiedział wprowadzenie stanu wyjątkowego. Opozycja z kolei nie daje za wygraną i blokuje państwowe urzędy.

- Nie zaskakuje mnie sytuacja na Ukrainie, ponieważ napięcie trwa już od ponad tygodnia. Jeżeli mamy sytuację, że kilkadziesiąt tysięcy studentów protestuje i chce swojej lepszej przyszłości, to jest to bardzo poważny problem. Na wydarzenia powinna odpowiedzieć Unia Europejska. Powinny pojawić się także wyraźne sygnały, że widzimy tych Ukraińców na Majdanie. Nie mogą oni dopiąć swego, ponieważ umowę stowarzyszeniową może podpisać jedynie prezydent Ukrainy. Możemy zaproponować jasną ofertę, że chcemy Ukrainy w Unii i chcemy, żeby mieli taką samą szansę jak my – mówił w PR24 Paweł Kowal, eurodeputowany.
- Rozwój sytuacji na Ukrainie zależy od tego, czy opozycji uda się utrzymać stan mobilizacji społecznej na ulicach. Eskalacja żądań następuje. Zaczęło się od umowy stowarzyszeniowej, a teraz podnoszone są także hasła dymisji premiera, pociągnięcia do odpowiedzialności osób, które zadecydowały o użyciu siły oraz dymisji ministra spraw wewnętrznych. Bardziej radykalni demonstranci mówią o impeachmencie prezydenta Ukrainy. Stan napięcia społecznego rośnie i Wiktor Janukowycz powinien wykonać jakiś gest – oceniał w PR24 Rafał Sadowski, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich.
Część polityków obozu władzy sympatyzuje z opozycją i pojawia się szansa na negocjacje. Jednak takie rozwiązanie mogłoby, jak piszą rosyjscy obserwatorzy, w najlepszym wypadku skończyć się dymisją rządu. Strona polska zaoferowała pomoc w ewentualnych mediacjach na linii rząd-opozycja.
- Negocjacje zależą od decyzji opozycji, w której znajdują się doświadczeni politycy jak Tarasiuk, Kliczko, Jaceniuk. Nie wiem czy potrzebują oni naszych rad i nie sądzę, że Ukraina potrzebuje dziś Okrągłego Stołu o wszystkim i o niczym. Chodzi o konkretną sprawę, jaką jest umowa stowarzyszeniowa, więc potrzebne jest porozumienie między siłami politycznymi w tej sprawie – wyjaśniał w PR24 Paweł Kowal.
PR24/Grzegorz Maj

Podczas ukraińskich manifestacji w Kijowie cały dzień dochodziło do starć demonstrantów z milicją. Rannych zostało 165 osób, a 109 trafiło do szpitali. W związku z sytuacją w stolicy Ukrainy prezydent Wiktor Janukowycz zapowiedział wprowadzenie stanu wyjątkowego. Opozycja z kolei nie daje za wygraną i blokuje państwowe urzędy.

- Nie zaskakuje mnie sytuacja na Ukrainie, ponieważ napięcie trwa już od ponad tygodnia. Jeżeli mamy sytuację, że kilkadziesiąt tysięcy studentów protestuje i chce swojej lepszej przyszłości, to jest to bardzo poważny problem. Na wydarzenia powinna odpowiedzieć Unia Europejska. Powinny pojawić się także wyraźne sygnały, że widzimy tych Ukraińców na Majdanie. Nie mogą oni dopiąć swego, ponieważ umowę stowarzyszeniową może podpisać jedynie prezydent Ukrainy. Możemy zaproponować jasną ofertę, że chcemy Ukrainy w Unii i chcemy, żeby mieli taką samą szansę jak my – mówił w PR24 Paweł Kowal, eurodeputowany.

- Rozwój sytuacji na Ukrainie zależy od tego, czy opozycji uda się utrzymać stan mobilizacji społecznej na ulicach. Eskalacja żądań następuje. Zaczęło się od umowy stowarzyszeniowej, a teraz podnoszone są także hasła dymisji premiera, pociągnięcia do odpowiedzialności osób, które zadecydowały o użyciu siły oraz dymisji ministra spraw wewnętrznych. Bardziej radykalni demonstranci mówią o impeachmencie prezydenta Ukrainy. Stan napięcia społecznego rośnie i Wiktor Janukowycz powinien wykonać jakiś gest – oceniał w PR24 Rafał Sadowski, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich.

Część polityków obozu władzy sympatyzuje z opozycją i pojawia się szansa na negocjacje. Jednak takie rozwiązanie mogłoby, jak piszą rosyjscy obserwatorzy, w najlepszym wypadku skończyć się dymisją rządu. Strona polska zaoferowała pomoc w ewentualnych mediacjach na linii rząd-opozycja.
- Negocjacje zależą od decyzji opozycji, w której znajdują się doświadczeni politycy jak Tarasiuk, Kliczko, Jaceniuk. Nie wiem czy potrzebują oni naszych rad i nie sądzę, że Ukraina potrzebuje dziś Okrągłego Stołu o wszystkim i o niczym. Chodzi o konkretną sprawę, jaką jest umowa stowarzyszeniowa, więc potrzebne jest porozumienie między siłami politycznymi w tej sprawie – wyjaśniał w PR24 Paweł Kowal.

PR24/Grzegorz Maj

Polecane

Wróć do strony głównej