Pracować 5 lat dłużej za brak dzieci? Petycja na biurku prezydenta
W audycji "Portfel seniora" w niedzielę 19 kwietnia tematem była leżąca na biurku prezydenta petycja dotycząca zrównania wieku emerytalnego. Dokument zakłada kontrowersyjny postulat stopniowego wydłużania aktywności zawodowej, ze szczególnym uwzględnieniem kobiet bezdzietnych.
2026-04-22, 15:44
Posłuchaj
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Kary za brak dzieci? Złożona w pałacu prezydenckim propozycja zakłada, by w pierwszej kolejności aż o pięć lat podnieść poprzeczkę emerytalną wyłącznie dla kobiet nieposiadających dzieci, co twórcy projektu tłumaczą brakiem przesłanek biologicznych do szybszego kończenia pracy.
- Miażdżąca krytyka ekspertów: Oboje zaproszeni goście stanowczo odrzucili ten pomysł, uznając go za pozbawiony sensu "dyktat moralny", który uderzyłby w osoby zmagające się z problemami zdrowotnymi, a przy tym nie przyniósłby absolutnie żadnych korzyści dla ogólnopolskiej demografii.
- Wypychanie z rynku pracy: Aż 89% uprawnionych wciąż decyduje się na pobieranie świadczenia natychmiast po osiągnięciu ustawowego wieku, co jest bezpośrednim efektem gigantycznego obciążenia kobiet darmową, nieformalną opieką nad chorymi bliskimi, jak również zmuszania starszych pracowników do odejścia przez samych pracodawców.
Gośćmi audycji byli dr Elżbieta Ostrowska, przewodnicząca Polskiego Związku Emerytów i Rencistów, oraz dr Paweł Pelc, ekspert w zakresie systemu ubezpieczeń społecznych.
Dr Elżbieta Ostrowska: Obowiązki opiekuńcze uniemożliwiają dłuższą pracę
Przewodnicząca Polskiego Związku Emerytów i Rencistów przypomniała, że podobne, systemowe inicjatywy zrównywania wieku przechodzenia na świadczenia pojawiały się już w przeszłości, jednak obecnie główną blokadą dla rynku pracy są drastyczne nierówności w realiach społecznych. Kobiety w Polsce rezygnują z dalszej kariery, ponieważ w praktyce brakuje instytucjonalnego wsparcia, które zdjęłoby z ich barków prozę codziennego życia.
Zanim będziemy dyskutować o podwyższeniu wieku emerytalnego dla kobiet, stwórzmy warunki, w których będą one w ogóle mogły podjąć swobodną decyzję. W naszej kulturze to wciąż na kobietach spoczywa główny obowiązek prowadzenia domu, wychowania potomstwa i coraz częściej opieki nad starzejącymi się rodzicami. Zaledwie 30% wsparcia dla osób starszych gwarantują rozwiązania systemowe, a w zdecydowanej większości przypadków ten gigantyczny ciężar ponoszą bliscy, co w praktyce oznacza darmową pracę kobiet, uwięzionych w swoim potencjale opiekuńczym - zaapelowała dr Ostrowska.
Ekspertka odniosła się również do najbardziej kontrowersyjnego fragmentu petycji, a mianowicie karania wyższym wiekiem emerytalnym tych Polek, które nie założyły rodziny. Pomysł ten zdefiniowała jako całkowicie nieakceptowalny i głęboko krzywdzący. Tworzenie dyktatu moralnego na zasadzie: "nie masz dzieci, to musisz pracować pięć lat dłużej", jest absolutnie nie do przyjęcia. Musimy pamiętać, że z bardzo różnych, nierzadko tragicznych powodów zdrowotnych kobiety nie mają dzieci, dlatego narzucanie im z tego tytułu dodatkowej pracy jest po prostu działaniem okrutnym.
Dr Paweł Pelc: Odstraszanie nie zlikwiduje zapaści demograficznej
Ekspert do spraw ubezpieczeń społecznych podzielił argumentację przedmówczyni, zwracając dodatkowo uwagę na fatalną, całkowicie nielogiczną konstrukcję propozycji pod kątem makroekonomicznym. Jego zdaniem, ewentualne legislacyjne represje wobec kobiet u progu jesieni życia nie przyniosą polskiej gospodarce nowych obywateli.
Nie da się w ten sposób zrealizować strategicznego celu demograficznego, ponieważ kobiety, w które nowe prawo uderzy najszybciej, i tak już dzieci nie urodzą. To zadziałałoby jedynie jako swoisty straszak, kierowany w zupełnie niewłaściwą grupę wiekową. Jeżeli wdrażane rozwiązania mają realnie sprzyjać dzietności państwa, muszą być adresowane wyłącznie do kobiet dwudziesto- lub trzydziestoletnich, a przecież one z naturalnych względów nie myślą jeszcze o emeryturze - wypunktował dr Pelc.
Z punktu widzenia rynku pracy zdiagnozował on ponadto powszechny problem obecnych przepisów Kodeksu pracy, które zamiast chronić doświadczone kadry, często brutalnie je eliminują. Obecna, gwarantowana ustawowo czteroletnia ochrona przedemerytalna skutkuje tym, że gdy tylko pracownik zdobędzie pełne uprawnienia do wypłat z ZUS, przedsiębiorstwa traktują go jako zło konieczne i natychmiast wypychają poza organizację.
Zdaniem eksperta, skuteczną zachętą byłoby wydłużenie rygorystycznego okresu ochronnego na pewien czas po nabyciu praw do emerytury, co skutecznie ucięłoby kadrową presję na szybkie zwalnianie stanowisk.
💼 Jak bronić się przed „białymi rękawiczkami”?
Zrozum swoje prawa
Samo osiągnięcie wieku emerytalnego (60 lat dla kobiet / 65 dla mężczyzn) nie jest i nie może być prawną podstawą do wypowiedzenia umowy. Takie stanowisko potwierdził Sąd Najwyższy.
Ochrona przedemerytalna
Na 4 lata przed emeryturą jesteś chroniona przed zwolnieniem. Jeśli ochrona minęła, a szef maskuje wiek "likwidacją stanowiska" – walcz w sądzie o odszkodowanie za dyskryminację.
Nie podpisuj „ugody”
Nie ulegaj presji na podpisanie porozumienia stron. Jeśli chcesz pracować dalej, odmowa zmusi firmę do podania na piśmie realnej przyczyny zwolnienia, którą łatwiej podważyć w sądzie.
Brak zaufania do państwa i zwolnienia w "białych rękawiczkach"
Goście audycji Polskiego Radia 24 bez ogródek przyznali, że w realiach polskiego biznesu wciąż panuje ciche przyzwolenie na dyskryminację ze względu na metrykę (ageizm). Jak obrazowo ujęła to dr Ostrowska, kadra kierownicza zmusza seniorów do rozstania w "białych rękawiczkach", życzliwie doradzając odpoczynek, bez formalnego i niezgodnego z prawem wypowiadania umów na podstawie samego wieku. Odchodzący pracownicy stają się niewidzialni dla zarządów: z dnia na dzień omijają ich branżowe szkolenia, tracą dotychczasowy prestiż i zwyczajnie czują się niechciani w coraz młodszych zespołach.
Dyskusję zamknęła riposta dr Ostrowskiej dotycząca głośnego argumentu zwolenników reformy, nakazującego kopiowanie zrównanego wieku emerytalnego z dawnych państw bloku wschodniego. Kiedy prowadząca Anna Grabowska zapytała o poziom męskiej partycypacji w najcięższych obowiązkach domowych, okazało się, że z urlopów tacierzyńskich korzysta w Polsce zaledwie 2% uprawnionych panów.
Jak stanowczo podsumowano w studiu, debata o nakładaniu na obie płcie równych ciężarów na rynku pracy nabierze ekonomicznego sensu dopiero w momencie, gdy z praw do opieki nad noworodkami ojcowie zaczną korzystać dokładnie w tym samym stopniu co matki.
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca: Anna Grabowska
Opracowanie: Michał Tomaszkiewicz