Stanowisko łódzkiej prokuratury apelacyjnej jest jasne: to nie było zabójstwo na zlecenie. Gen. Marek Papała był przypadkową ofiarą złodziei samochodów. Nadinsp. Michał Otrębski wskazał jednak w Polskim Radiu 24, że w cała sprawa opiera się na wątpliwych przesłankach.
– Materiał dowodowy zebrany na miejscu zdarzenia był słaby i nie pozwalał na jednoznaczne określenie motywu albo czegokolwiek, co wiązałoby się z rozwiązaniem sprawy natychmiast. Można teraz przypuszczać, że z racji tego, że przestępstwo nastąpiło przypadkowo, to tłumaczy to znikomą ilość materiału dowodowego. Nieprawdą jest, że miejsce zdarzenia było nieprawidłowo zabezpieczone i ktoś zadeptywał ślady. Problemem była szczupłość materiału dowodowego – mówił były komendant stołeczny policji.
Nadinsp. Michał Otrębski; foto: PR24/MR
Wersje, motywy, niejasności
Na początku śledztwa motyw przypadkowego zabójstwa został uznany za najmniej prawdopodobny. Gość PR24 wyjaśnił, dlaczego przez 16 lat przedstawiano zupełnie inną wersję zdarzeń.
– Wersja, którą rozwijano przez kilkanaście lat, była bardzo atrakcyjna medialnie i politycznie. Spowodowało to, że zaczęto ja bardzo szybko rozwijać, a z racji tego, że znaleziono kilka szczegółów pasujących do tego toku rozumowania, to motyw zabójstwa na zlecenie stał się wiodący – powiedział nadinsp. Michał Otrębski .
Polityka a praca śledczych
W sprawach takiej wagi, jak zabójstwo gen. Marka Papały mają udział także politycy. Aktywność i wypowiedzi osób publicznych w tego typu śledztwach są w opinii byłego komendanta stołecznej policji bardzo szkodliwe dla pracy policji.
– Jeżeli krąg zaangażowanych w sprawę polityków jest zbyt duży, to dochodzi do przecieków. Informacja taka może być cenna politycznie, ale dla policjanta jest to tylko wiadomość dotycząca śledztwa. Takie przecieki są naszą zmorą i powodują komplikacje w prowadzonym śledztwie. Mnóstwo jest spraw, gdzie warstwa polityczna jest ważniejsza od śledczej – tłumaczył nadinsp. Michał Otrębski.
PR24/GM