Keir Starmer traci grunt? "Stracił zdolność sprawowania władzy"

Politycy Partii Pracy odwracają się od premiera Wielkiej Brytanii Keira Starmera i wzywają go do ustąpienia. - W tej chwili wyłącznie, co go trzyma jeszcze na stanowisku, to konieczność dogadania się potencjalnych konkurentów co do sukcesji - powiedział dr Przemysław Biskup, PISM.

2026-05-12, 21:45

Keir Starmer traci grunt? "Stracił zdolność sprawowania władzy"
Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer. Foto: EPA/NEIL HALL

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Rośnie presja na premiera Wielkiej Brytanii Keira Starmera, aby zrezygnował ze stanowiska
  • Starmer jest jednym z najsłabszych premierów, najmniej utalentowanych - powiedział dr Przemysław Biskup
  • Ekspert wskazał, że Starmer stracił zdolność realnego sprawowania władzy

Ponad 90 posłów Partii Pracy publicznie wezwało premiera Wielkiej Brytanii do ustąpienia lub wyznaczenia harmonogramu swojego odejścia. 81 posłów musi poprzeć pretendenta do roli lidera, by przeprowadzone zostało głosowanie nad zmianą przywództwa. Nie oznacza to jeszcze, że takie głosowanie się odbędzie, bo na razie nikt nie zgłosił zamiaru rzucenia wyzwania Starmerowi, a poza tym ci, którzy chcą odejścia Starmera, niekoniecznie będą się zgadzać co do jego następcy. Sam Keir Starmer powiedział we wtorek członkom swojego rządu, że zamierza pozostać na stanowisku, i podkreślił, że proces zmiany lidera partii nie został uruchomiony. W geście protestu przeciwko rządom Starmera, zrezygnowało czworo niższych rangą członków jego gabinetu: Zubir Ahmed, podsekretarz stanu w ministerstwie zdrowia, Miatta Fahnbullah, podsekretarz stanu w ministerstwie budownictwa, społeczności i samorządu lokalnego oraz Jess Phillips i Alex Davies-Jones, które były podsekretarzami stanu w ministerstwie spraw wewnętrznych.

Partia Pracy ma słabe notowania sondażowe. Czarę goryczy przelały czwartkowe wybory lokalne w Anglii oraz wybory do parlamentów Szkocji i Walii, w który partia poniosła dotkliwą porażkę. Na to nakładają się ciągnące się od miesięcy kontrowersje wokół nominowania wpływowego polityka laburzystów Petera Mandelsona na ambasadora w USA, mimo jego znajomości z nieżyjącym już amerykańskim finansistą i przestępcą seksualnym Jeffreyem Epsteinem.

Posłuchaj

Dr Przemysław Biskup gościem Magdaleny Skajewskiej (Świat w powiększeniu) 24:50
+
Dodaj do playlisty

 

Nowe polityczne rozdanie w Wielkiej Brytanii

Przemysław Biskup przypomniał, że ostatnie wybory parlamentarne były niecałe dwa lata temu i wówczas Partia Pracy uzyskała bardzo dobry wynik mierzony mandatami. - Wzięła praktycznie 2/3 mandatów w parlamencie brytyjskim, to jest oszałamiająca większość - wskazał. Zaznaczył jednak, że stało się to tylko przy poparciu 34 proc. wyborców. - Stopniowy zjazd poparcia sondażowego, który dokonywał się od momentu sformułowania rządu Starmera, coraz bardziej zagrażał bardzo wielu posłom Partii Pracy i podminowywał bardzo skutecznie pozycję Partii Pracy - wyjaśnił. - Ta dysproporcja między głosami i mandatami, ona była świetna w momencie wygranych wyborów, ale też oznaczała, że ta większość jest w sumie bardzo krucha - analizował.

Ekspert wskazał, że wybory do samorządów i w parlamentach szkockim, i walijskim to był "najważniejszy test wyborczy, który potwierdził nowy trend sondażowy, widoczny mniej więcej od roku". - Partia Pracy oddała prowadzenie w sondażach partii Nigela Farage'a, partii reformy (Reform UK), dawniej partii Brexitu - opisał. Uzupełnił, że ten test potwierdził, że druga z tradycyjnie wiodących partii, czyli Partia Konserwatywna, nadal jest w bardzo słabej pozycji. - W tej chwili mamy właściwie nowe rozdanie - stwierdził. 

Biskup zwrócił też uwagę, że Partii Pracy "na lewym skrzydle spektrum politycznego wyrosła bardzo groźna konkurencja w postaci Zielonych". - Dwie partie w tych wyborach samorządowych, które odniosły największe sukcesy, to są farage'yści i Zieloni - wyjaśnił. - Dwie tradycyjnie dominujące partie uzyskały historycznie bardzo słabe wyniki, wręcz w przypadku Partii Pracy tragiczne słabe - dodał. 

Paraliż w procesie rządzenia

- Starmer jest jednym z najsłabszych premierów, najmniej utalentowanych. To jest osoba, która awansowała zdecydowanie powyżej własnej kompetencji - powiedział dr Przemysław Biskup, pytany o przyczyny porażki labourzystów. - Do tego doszła fatalna pod względem wizerunkowym afera lorda Mandelsona, która miała też taki skutek uboczny, że wymiotła z otoczenia Starmera, jego najbliższych doradców, którzy byli mu absolutnie niezbędni, bo jemu brakuje bardzo wielu talentów politycznych - dodał. 

Ocenił, że wpływ ma też "sama natura zwycięstwa parlamentarnego w 2024 roku, to znaczy bardzo szerokie, ale płytkie zwycięstwo". - Powoduje, że Partia Pracy jest takim strasznie dziwnym położeniu, które ją paraliżuje w procesie rządzenia, że nie jest w stanie podjąć żadnych ważniejszych reform, bo boi się bardzo zrazić którąkolwiek znaczącą część wyborców - diagnozował. 

Jego zdaniem Starmer utrzyma stanowisko do czasu porozumienia się potencjalnych konkurentów co do zasad sukcesji.- Można powiedzieć, że każde skrzydło Partii Pracy, chce wytypować swego kandydata - zaznaczył. Wskazał, że " to nie zmienia faktu, że w zasadzie stracił zdolność realnego sprawowania władzy". Podkreślił, że sytuację Keira Starmera oddaje obecne w języku angielskim wyrażenie "in office, but not in power". 

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca: Magdalena Skajewska
Opracowanie: Filip Ciszewski

Polecane

Wróć do strony głównej