Ciąg dalszy chińskiego kryzysu na giełdzie
Giełda w Chinach znów ma kłopoty. Po zaledwie 30 minutach notowania papierów wartościowych w Szanghaju i Shenzen zostały wstrzymane po spadkach o ponad 7 proc. Goście Pulsu Gospodarki zastanawiali się, jakie konsekwencje dla światowej gospodarki mają pikujące wyniki chińskiej giełdy.
2016-01-07, 11:14
Posłuchaj
To już drugie wstrzymanie notowań w tym tygodniu. Spadki dotknęły także giełdy w Hongkongu, które sięgnęły 3 proc. Niepewność inwestorów wynika z ostatnich działań banku centralnego Chin, który starał się obniżyć kurs juana.
Zdaniem Mariusza Adamiaka z PKO BP krach na chińskiej giełdzie to wynik niemądrej polityki władz w Pekinie.
– Chiny robią sobie krzywdę na własne życzenie. Władze w Pekinie doszły do wniosku, że przedsiębiorstwa chińskie zbyt mocno zadłużają się w postaci obligacji kredytów bankowych. Uznali, że będzie lepiej, jeśli firmy będą sfinansowane przez kapitał ściągany z giełdy – wyjaśniał w Polskim Radiu 24 ekspert.
– Jeśli doszłoby do załamania w chińskiej gospodarce, to problem miałby cały świat. Bańka makroekonomiczna w Chinach istnieje i wynika z wielkiego zadłużenia oraz inwestycji państwa do PKB w wysokości 50 proc. – dodał Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK.
Natomiast Jeremi Mordasewicz z Konfederacji Lewiatan ocenił, że paradoksalnie kryzys na giełdzie w Chinach może doprowadzić do zwiększenia eksportu chińskich towarów.
– Będą kontynuowane projekty związane z rozbudową sensownej infrastruktury dla rozbudowy eksportu – powiedział gość Polskiego Radia 24.
W Pulsie Gospodarki także m.in. o coraz słabszym złotym.
Gospodarzem audycji była Sylwia Zadrożna.
Jeremi Mordasewicz, Mariusz Adamiak i Maciej Reluga/fot.PR24/MS Polskie Radio 24/gm