Rosyjskie drony na Łotwie. Borowski: kraje bałtyckie są najbardziej zagrożone

Na Łotwę wleciały dwa obce drony i rozbiły się. Donald Tusk w swoim ostatnim wywiadzie dla "Financial Times" ostrzegał przed tym, że Rosja może zaatakować członka Sojuszu w perspektywie "raczej miesięcy niż lat". - Premier nie powiedział tego głośno, ale wiadomo, że nie chodziło o Polskę, tylko o kraje bałtyckie. One są najbardziej zagrożone. (…) Tam testowanie NATO, z punktu widzenia Putina, aż się prosi - powiedział w Polskim Radiu 24 Marek Borowski, senator KO.

2026-05-07, 07:07

Rosyjskie drony na Łotwie. Borowski: kraje bałtyckie są najbardziej zagrożone
Marek Borowski. Foto: Polskie Radio 24

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Upadek dronów na terytorium Łotwy potwierdziło wojsko. Nie podano jednak dokładnych miejsc, w których rozbiły się bezzałogowce
  • Senator Marek Borowski przypomniał wypowiedź premiera, który ostrzegał, że Rosja może zaatakować członka NATO
  • Jest to także testowanie unijnej jedności i zabezpieczeń - podkreślił polityk

OGLĄDAJ. Marek Borowski gościem Rocha Kowalskiego

Ze wstępnych informacji wynika, że jeden z dronów uderzył w magazyn ropy naftowej na Łotwie w Rzeżycy, około 40 kilometrów od granicy z Rosją. Około godziny 3.30 czasu lokalnego policja otrzymała zgłoszenie o dymie widocznym nad obiektem. Agencja Reuters, powołując się na komunikat straży, wskazała, że po przyjeździe na miejsce zdarzenia, ogień już się nie rozprzestrzeniał.

Marek Borowski przyznał, że cała sytuacja mocno go niepokoi. - Dlatego że nigdy nie wiadomo, jaki będzie skutek takich incydentów. Jak się dowiadujemy, jeden z tych dronów spadł i uderzył w skład paliw przy granicy z Rosją. Pojawia się pytanie, czy to przypadek, czy Rosja próbuje zrobić wrażenie, że jest to przypadek, a tak naprawdę jest to próba wywołania fermentu w samej Łotwie, gdzie, jak wiadomo, jest spora mniejszość rosyjska - wyjaśnił.

"Z punktu widzenia Putina, aż się prosi"

W wywiadzie dla "Financial Times", który odbił się szerokim echem, premier ostrzegł, że Rosja może zaatakować członka sojuszu w perspektywie "raczej miesięcy niż lat". - Donald Tusk powiedział, że atak czy agresja Rosji może nastąpić całkiem niedługo. Niektórzy z opozycji rzucili się na niego, że straszy i tak dalej. On nie powiedział tego głośno, bo nie powinien tego mówić głośno, ale przecież wiadomo, że nie chodziło o Polskę, tylko właśnie o kraje bałtyckie, które są najbardziej zagrożone - stwierdził senator.

Podkreślił, że to właśnie te państwa graniczą z Rosją. - Terytorialnie są stosunkowo niewielkie, a w swoich krajach mają sporą mniejszość rosyjską. Tam testowanie NATO, z punktu widzenia Putina, aż się prosi - stwierdził w rozmowie z Rochem Kowalskim.

Będzie kontynuacja?

Roch Kowalski wspomniał o wypowiedzi Jacka Siewiery, byłego szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, który powiedział, że Rosja kończy etap tzw. "miękkiej dywersji" czy "miękkiego sabotażu" i coraz bardziej należy liczyć się z aktami dywersji, które grożą ludności lub infrastrukturze. - Niestety, taka teza nie jest pozbawiona podstaw - powiedział Marek Borowski.

Polityk zwrócił uwagę, że operacje, jak wysyłanie dronów, stanowią dla Rosji niewielki koszt, szczególnie że nie są to akcje lądowe. - Tego rodzaju akcje mogą być kontynuowane. To kolejny raz i podkreśla to potrzebę szybkich i wspólnych działań, na przykład ochrony antydronowej. To jest coś, co dzisiaj zajmuje właściwie wszystkich europejskich liderów, ponieważ rosyjska agresja i cztery lata wojny w Ukrainie pokazały zupełnie inny rodzaj wojny niż ten, który oglądaliśmy do tej pory. Pojawiły się drony, które kompletnie zmieniły obraz pola walki - powiedział senator.

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Roch Kowalski 
Opracowanie: Aleksandra Krawczyk

Polecane

Wróć do strony głównej