Boom inwestycyjny w Polsce? "Bez zmiany polityki klimatycznej to niemożliwe"

W audycji "Kapitał i praca" w sobotę 18 kwietnia tematem były zapowiedzi premiera dotyczące nadchodzącego bumu inwestycyjnego w polskiej gospodarce. Gośćmi programu byli Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP, oraz Bartłomiej Mickiewicz, wiceprzewodniczący NSZZ "Solidarność". Przedstawiciele obu stron dialogu społecznego wskazali na potężne wyzwania, które mogą pokrzyżować rządowe plany.

2026-04-22, 16:06

Boom inwestycyjny w Polsce? "Bez zmiany polityki klimatycznej to niemożliwe"
Wiatraki z naziemnej elektrowni wiatrowej. Foto: Wojciech Strozyk/REPORTER/East News

Posłuchaj

Bartłomiej Mickiewicz i Kamil Sobolewski gośćmi Anny Grabowskiej (Kapitał i praca)
+
Dodaj do playlisty

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Luka inwestycyjna: Aby polska gospodarka mogła skutecznie konkurować na arenie międzynarodowej, nakłady na inwestycje muszą wzrosnąć z obecnych 17% do 25% PKB, co oznacza konieczność znalezienia w gospodarce dodatkowych 300 miliardów złotych rocznie.
  • Zapaść demograficzna: Do 2060 roku liczba osób w wieku produkcyjnym spadnie w Polsce z 22 do 13 milionów, czyli o rekordowe 40%. Eksperci ostrzegają, że jedynym ratunkiem przed gospodarczą stagnacją jest masowa automatyzacja i wyposażenie firm w nowoczesne technologie.
  • Bariera kosztów energii i unijnych regulacji: Zarówno związkowcy, jak i pracodawcy są zgodni, że wysokie ceny prądu oraz obciążenia wynikające z europejskiego systemu handlu emisjami (ETS) i mechanizmów celnych (CBAM) skutecznie odstraszają kapitał, wypychając produkcję przemysłową poza granice Unii Europejskiej.

Kamil Sobolewski: Potrzebujemy inwestycji o wartości dwóch elektrowni jądrowych rocznie

Główny ekonomista Pracodawców RP przyznał, że rok 2026 przyniesie oczekiwane ożywienie, stymulowane głównie przez fundusze europejskie z perspektywy siedmioletniej oraz Krajowy Plan Odbudowy. Podkreślił jednak, że to wciąż zaledwie ułamek potrzeb, a największą bolączką Polski pozostaje stagnacja w inwestycjach prywatnych.

Aby doszlusować do najlepszych państw regionu i średniej światowej, potrzebujemy natychmiastowego wzrostu inwestycji aż o połowę. Oznacza to skok z obecnych niespełna 700 miliardów do okrągłego biliona złotych rocznie. Te brakujące 300 miliardów złotych każdego roku to równowartość dwóch elektrowni jądrowych, takich jak planowana w Lubiatowie. Mówimy więc o konieczności absolutnie bezprecedensowej mobilizacji kapitału - wyliczał na antenie Sobolewski.

Ekspert wyjaśnił, że radykalne zwiększenie majątku firm – w tym innowacyjnych maszyn i urządzeń – to nasze "być albo nie być" w obliczu kurczących się zasobów ludzkich.

– Jeśli chcemy mieć wyższe PKB, nie możemy w nieskończoność opierać się na kurczących się zasobach pracy. Większa produktywność oparta na nowoczesnych technologiach pozwoli nam utrzymać wzrost gospodarczy mimo kryzysu demograficznego, a pracodawcom da przestrzeń do wypłacania wyższych wynagrodzeń – doprecyzował ekonomista.

Bartłomiej Mickiewicz: Ideologiczna polityka Unii dławi polski przemysł

Wiceprzewodniczący NSZZ "Solidarność" podszedł do deklaracji rządu ze znacznie większym sceptycyzmem. W jego ocenie polska gospodarka cierpi na głębokie problemy strukturalne, których nie rozwiążą same zapowiedzi polityków. Jako głównego winowajcę ucieczki kapitału wskazał nieprzemyślaną transformację energetyczną.

– Słyszałem już wiele różnych deklaracji ze strony rządu i niestety niewiele z nich się w przeszłości sprawdziło. Nie spodziewam się nagłego bumu inwestycyjnego, ponieważ zmagamy się obecnie z bardzo poważnymi barierami strukturalnymi. Mamy dziś najwyższe ceny energii w Europie, co bezpośrednio uderza w opłacalność jakichkolwiek projektów. Bez konkretnych działań uderzających w ideologiczną politykę klimatyczną Unii Europejskiej, zagraniczni inwestorzy będą omijać nas szerokim łukiem - stwierdził stanowczo Mickiewicz.

Związkowiec ostro skrytykował również unijne systemy ETS, apelując o całkowite odejście od mechanizmu handlu emisjami. Wtórował mu w tym zakresie przedstawiciel Pracodawców RP, punktując m.in. regulacje CEBAM (tzw. cło węglowe). Zauważył on, że uderzają one w konkurencyjność polskich fabryk produkujących samochody czy sprzęt AGD, znacząco podnosząc im koszty zakupu stali w porównaniu do rywali z Chin czy Turcji.

🛡️ Efekt mnożnikowy inwestycji

Czy budowanie czołgów zamiast szkół może nakręcić gospodarkę? W teorii odpowiada za to keynesowski mnożnik inwestycyjny. Zobacz, jak zbrojenia budują dobrobyt.
📜

Zamówienie rządowe

Rząd składa w polskich firmach zamówienia na miliardy złotych (tzw. offset i partnerstwa lokalne).

Impuls Pierwotny
🏗️

Infrastruktura i technologia

Prywatne firmy budują nowe hale i kupują nowoczesne obrabiarki, by sprostać kontraktom zbrojeniowym.

Budowa Aktywów
👷

Miejsca pracy High-Tech

Zatrudnienie znajdują inżynierowie i specjaliści. Zarobione pieniądze wydają lokalnie na konsumpcję.

Efekt indukowany
🚲

Spillover: rynek cywilny

Nowoczesne maszyny "po godzinach" pracują na rynek cywilny. Technologia wojskowa trafia do produktów codziennego użytku.

Zysk Strukturalny
Warunek krytyczny: stop wyciekom!
Mnożnik zadziała tylko wtedy, gdy pieniądze nie wyciekną za granicę do firm dostarczających "goły" produkt bez transferu technologii. Kapitał musi krążyć wewnątrz polskiego ekosystemu przemysłowego.

Zbrojenia jako koło zamachowe gospodarki? Tak, ale z głową

Szansą na wyrwanie się z inwestycyjnego marazmu mogą okazać się potężne wydatki na obronność kraju. Kamil Sobolewski przekonywał, że państwo musi wykorzystać budżet armii do mądrego stymulowania prywatnego biznesu.

Przemyślane zamówienia publiczne na sprzęt wojskowy mogą stać się prawdziwym kołem zamachowym dla naszej gospodarki. Kluczem jest jednak zawieranie z firmami długoterminowych kontraktów na dostawy rzędu dziesięciu lat. Dzięki stabilności i gwarancji zbytu, sektor prywatny już dziś zaangażuje własne oraz bankowe środki w budowę nowoczesnych fabryk, tworząc nowe miejsca pracy – przekonywał ekonomista.

Bartłomiej Mickiewicz zgodził się, że duże zastrzyki gotówki w tym sektorze mogą przynieść gospodarce zwrot, jednak przestrzegł przed patologiami i odsuwaniem na boczny tor państwowych gigantów.

– Docierają do nas bardzo niepokojące sygnały, że kluczowe kontrakty zbrojeniowe mają być realizowane nie przez silne przedsiębiorstwa państwowe, lecz przez małe spółki z mikroskopijnym kapitałem zakładowym. Jeżeli zapomnimy w tym procesie o potężnym sektorze publicznym i zlecimy produkcję podmiotom bez zaplecza, narazimy strategiczne programy na porażkę - alarmował przedstawiciel "Solidarności".


Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca: Anna Grabowska
Opracowanie: Michał Tomaszkiewicz

Polecane

Wróć do strony głównej