Nowe zasady płacy minimalnej. Związki i pracodawcy o kosztach zmian i wypłaszczeniu pensji
W audycji "Kapitał i praca" w sobotę 2 maja tematem były nadchodzące zmiany w płacy minimalnej, wynikające z unijnej dyrektywy oraz nowych projektów krajowych. Gośćmi programu byli Aleksandra Borecka z Pracodawców RP oraz Grzegorz Sikora z Forum Związków Zawodowych.
2026-05-05, 10:13
Posłuchaj
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Projektowane przepisy zakładają oczyszczenie płacy minimalnej z dodatkowych składników wynagrodzenia, co ma wymusić opieranie jej wyłącznie na pensji zasadniczej. Praktyki wliczania dodatków są obecnie powszechnie stosowane m.in. w sektorze finansów publicznych.
- W ciągu zaledwie czterech lat liczba Polaków zarabiających najniższą krajową (wynoszącą 4806 zł brutto) wzrosła z 1,3 miliona do 3,6 miliona osób. Prowadzi to do zatarcia różnic płacowych między pracownikami początkującymi a doświadczonymi.
- Wdrożenie unijnej dyrektywy o adekwatnych wynagrodzeniach, zakładającej m.in. powiązanie minimum z poziomem 55 proc. średniej krajowej, uległo opóźnieniu do 2027 roku. Przedstawiciele pracodawców obawiają się, że automatyzm waloryzacji zmarginalizuje negocjacyjną rolę Rady Dialogu Społecznego.
Koniec wliczania dodatków do pensji minimalnej
Kluczowym elementem dyskusji o nowej odsłonie najniższej krajowej jest uporządkowanie jej struktury. Zgodnie z zapowiedziami, płaca minimalna ma opierać się wyłącznie na wynagrodzeniu zasadniczym, co uniemożliwi pracodawcom sztuczne zaliczanie do niej różnego rodzaju premii i dodatków. Przedstawiciel Forum Związków Zawodowych zaznaczył, że problem ten dotyczy nie tylko firm prywatnych, ale w dużej mierze podmiotów z administracji publicznej i samorządowej.
- Chodzi o prostą i zasadniczą sprawę: wynagrodzenie zasadnicze powinno być pozbawione innych składników. Pracodawcy w sektorze finansów publicznych, w tym w sferze samorządowej, muszą mieć świadomość, że dalsze oszczędzanie na pracownikach i stosowanie takich metod doprowadzi do paraliżu instytucji. Sektor publiczny przestaje być atrakcyjnym rynkiem pracy dla nowego pokolenia – wskazał Grzegorz Sikora.
Reprezentująca organizacje pracodawców Aleksandra Borecka zwróciła uwagę na koszty wprowadzanych regulacji. Podkreśliła, że ciągłe modyfikacje prawa pracy obciążają działy kadrowe i budżety przedsiębiorstw, w szczególności firm z sektora MŚP. Zaznaczyła jednocześnie decydującą rolę sprawnie działających sądów pracy.
– Możemy tworzyć najmądrzejsze ustawy, ale jeśli sądownictwo nie będzie za nimi nadążać, trudno będzie o ich respektowanie. Brak przestrzegania prawa przez część firm stanowi nieuczciwą konkurencję wobec pracodawców działających legalnie. Należy również pamiętać, że ciągłe zmiany przepisów generują koszty dostosowawcze, które uderzają przede wszystkim w małe i średnie przedsiębiorstwa oraz sferę publiczną – tłumaczyła ekspertka Pracodawców RP.
Wypłaszczenie wynagrodzeń obejmuje 3,6 miliona pracowników
Dynamiczne podwyżki płacy minimalnej, która obecnie wynosi 4806 zł brutto, wywołały znaczące zmiany w strukturze zatrudnienia. Podczas gdy jeszcze cztery lata temu najniższą stawkę pobierało 1,3 miliona osób, dziś grupa ta liczy już 3,6 miliona zatrudnionych. Zjawisko to doprowadziło do silnego spłaszczenia siatki płac, przez co osoby z wieloletnim stażem i wyższymi kompetencjami zarabiają nierzadko tyle samo, co pracownicy nowo zatrudnieni.
Związkowcy argumentują jednak, że kwota ta stanowi odpowiedź na wysoką inflację z lat 2020-2024 i nie jest wyłącznym obciążeniem dla firm.
– Należy uczciwie przyznać, że polskie przedsiębiorstwa ponoszą obecnie najwyższe koszty energii w Europie. Nie możemy sprowadzać wszystkich barier rozwoju gospodarczego wyłącznie do wymogu wypłacania wyższej płacy minimalnej. Biorąc pod uwagę skumulowaną inflację z ostatnich lat, gdyby najniższa pensja rosła wyłącznie w tempie wzrostu cen, pracownicy wciąż nie byliby w stanie zaspokoić podstawowych kosztów życia – ripostował Grzegorz Sikora.
Dodał, że za zjawisko wypłaszczenia odpowiadają również bardzo niskie inwestycje prywatne i trudny dostęp do kapitału.
📉 Spłaszczenie pensji
Cięcia budżetowe
Budżet firmy nie jest z gumy. Szybki, odgórny wzrost płacy minimalnej wymusza na pracodawcach alokację niemal wszystkich środków na podwyżki dla najsłabiej zarabiających, blokując środki na podwyżki dla doświadczonych specjalistów.
Zabójca Ambicji
Gdy pracownik liniowy i specjalista z 5-letnim stażem zarabiają niemal tyle samo, znika motywacja do rozwoju. Spada chęć do udziału w szkoleniach, awansu oraz brania na siebie odpowiedzialności za trudniejsze projekty.
Frustracja i "Quiet Quitting"
Zanikająca różnica w płacach generuje w zespołach ogromne poczucie niesprawiedliwości. To idealne warunki do rozwoju "cichego strajku" – pracownicy wykwalifikowani zaczynają ograniczać swój wysiłek do absolutnego minimum.
Zjawisko to jest nazywane przez demografów i ekonomistów "pułapką średniego dochodu na poziomie mikro". Sztuczne pompowanie podstaw zniechęca do podnoszenia kwalifikacji (upskillingu), co w dłuższym terminie dławi innowacyjność i wydajność całej firmy, a ostatecznie – gospodarki.
Automatyzm powiązany ze średnią krajową budzi obawy
W ramach implementacji unijnej dyrektywy planowane jest wprowadzenie mechanizmu gwarantującego, że najniższa pensja będzie stanowić 55% prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia, o ile wskaźnik inflacji będzie niski. Wejście w życie tych przepisów zostało jednak przesunięte na 2027 rok, co strona społeczna odebrała jako przejaw chaosu komunikacyjnego i braku ustalonej mapy drogowej ze strony rządu.
Organizacje pracodawców wyrażają z kolei obawę, że sztywny algorytm obliczeniowy odbierze sens funkcjonowaniu Rady Dialogu Społecznego.
– Oparcie się na jednym, sztywnym wskaźniku pomija wiele istotnych aspektów gospodarczych. Podczas corocznych negocjacji w ramach dialogu analizujemy nie tylko inflację, ale również dynamikę PKB oraz bieżącą specyfikę krajowego rynku pracy. Automatyzm odbiera przestrzeń do uwzględniania tych zmiennych – argumentowała Aleksandra Borecka.
Odpowiadając na te zarzuty, przedstawiciel FZZ przypomniał, że postulat 55% od lat stanowił cel związków zawodowych i powinien funkcjonować równolegle z monitoringiem prowadzonym przez Radę Fiskalną. Zaznaczył, że prawdziwym sprawdzianem dialogu społecznego w Polsce powinien być rozwój ponadzakładowych, branżowych układów zbiorowych pracy, a nie opieranie się wyłącznie na centralnym ustalaniu wskaźników.
- Tak wygląda budżet singla. Marzec znów namieszał w wydatkach
- Rodzina na cenowej pauzie. Marzec tańszy o jeden bilet autobusowy
- Emeryta stać na więcej. Waloryzacja wygrała z cenami w sklepach
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca: Anna Grabowska
Opracowanie: Michał Tomaszkiewicz