USA nie zaatakują Iranu? "Uderzenie coraz mniej prawdopodobne"
USA wstrzymują się z atakiem na Iran. Ekspert do spraw Bliskiego Wschodu Mariusz Borkowski wskazał, że na zmianę stanowiska Donalda Trumpa mogły mieć wpływ poufne rozmowy z Iranem. - Twierdzi się, że Irańczycy wykazali pewną elastyczność i skłonność do ewentualnego negocjowania, ograniczenia swych aspiracji atomowych, a także rozbudowywania tego przemysłu rakietowego, który budzi niepokoje w Waszyngtonie i w Izraelu - powiedział w Polskim Radiu 24.
2026-01-15, 16:30
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Stany Zjednoczone nie zdecydowały się na zbrojne uderzenie w Iran, aby wesprzeć protestujących
- Irański reżim deklaruje, że nie przeprowadzi egzekucji protestujących i ponownie otworzył swoją przestrzeń powietrzną
- Mariusz Borkowski uważa, że atak USA jest coraz mniej prawdopodobny, bo Iran idzie na ustępstwa
Iran zasygnalizował, że nie zamierza przeprowadzać egzekucji protestujących i ponownie otworzył swoją przestrzeń powietrzną. Prezydent Donald Trump wciąż nie sprecyzował, czy podejmie działania militarne wobec Teheranu w odpowiedzi na brutalne stłumienie protestów przez reżim.
Mariusz Borkowski tłumaczył w Polskim Radiu 24, że obecnie wydaje się, że prawdopodobieństwo uderzenia Amerykanów jest mniejsze. - Twierdzi się, że Irańczycy wykazali pewną elastyczność i skłonność do ewentualnego negocjowania, ograniczenia swych aspiracji atomowych, a także rozbudowywania tego przemysłu rakietowego, który budzi niepokoje w Waszyngtonie i w Izraelu - powiedział. Dodał, że "prawdopodobnie w poufnych kontaktach między Iranem a USA sytuacja wygląda nieco lepiej, niż w tych oficjalnych enuncjacjach, których jesteśmy świadkami w mediach zagranicznych".
Posłuchaj
"Byłoby to fatalne posunięcie"
Ekspert przyznał, że początkowo premier Izraela Banjamin Netanjahu naciskał na Amerykanów, żeby dokonali jak najszybszego uderzenia na Iran, bo to rozwiąże sytuację oraz deklarował wsparcie sił zbrojnych Izraela.
Borkowski tłumaczył, że byłoby to fatalne posunięcie, bo Izrael jest powszechnie znienawidzony w regionie, a jego militarne zaangażowanie w Iranie doprowadziłoby do konsolidacji społeczeństwa wokół reżimu ajatollahów. - Jednak w wyniku chyba refleksji i sondażu wśród ekspertów izraelskich Netanjahu zaczął nalegać na Amerykanów, żeby nie uderzali teraz tylko później, kiedy demonstracje osłabią reżim. Ponieważ demonstracji jest coraz mniej, to uderzenie jest coraz mniej prawdopodobne - ocenił.
Mariusz Borkowski wyjaśnił, że obecnie Izraelowi zależy na dwóch kwestiach. - Zniszczeniu całkowicie militarnego potencjału Iranu - rakietowego, atomowego i innego. I wykreślenie go w ogóle z politycznej mapy Bliskiego Wschodu. Iran stracił już wpływy wśród Hezbollahu w Libanie, stracił w Jemenie, stracił w Syrii. Krótko mówiąc, ten potencjał i znaczenie polityczne, które miał jeszcze rok temu, właściwie zanikło. Iran przestał być zagrożeniem, co bardzo wyraźnie wskazują kraje arabskie, które mówią Amerykanom - nie uderzajcie, zostawcie Irańczykom, niech oni sami rozwiążą swoje problemy - powiedział.
Gość Polskiego Radia 24 uważa, że uderzenie na Iran miałoby poważne konsekwencje dla całego regionu. - Spowoduje ogromną falę uchodźców, którzy pójdą do Turcji, bo Turcja graniczy z Iranem, pójdą w kierunku również krajów arabskich, to zdestabilizuje cały region. A ponadto pojawi się zapewne partyzantka terrorystyczna, która będzie dotyczyła nie tylko terytorium samego Iranu, ale być może również krajów arabskich - stwierdził.
- Trump lekceważąco o premierze Grenlandii. "Nie wiem, kim on jest"
- Atak USA na Iran "czasowo zamrożony". Trump analizuje ryzyko
- Zapasy gazu w Europie spadają szybciej niż oczekiwano. Jest reakcja KE
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Ewa Wasążnik
Opracowanie: Paweł Michalak