Budżet bez podpisu? "Wyborcy prezydenta oczekują twardych działań wobec rządu"

Ważą się losy ustawy budżetowej. Karol Nawrocki musi zdecydować o jej podpisaniu lub skierowaniu do TK. Termin upływa we wtorek, a Pałac Prezydencki "analizuje budżet". - Szukają w tej ustawie takich rzeczy, które polaryzują opinię publiczną. I na przykład zbyt niskie podwyżki dla budżetówki mogą być takim katalizatorem do tego, żeby prezydent, jego otoczenie powiedzieli: no nie możemy tej ustawy budżetowej przyjąć - Kamil Smogorzewski (politolog, Europejski Kolektyw Analityczny Res Futura).

2026-01-19, 12:30

Budżet bez podpisu? "Wyborcy prezydenta oczekują twardych działań wobec rządu"
Prezydent Karol Nawrocki. Foto: Pawel Wodzynski/East News

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Zgodnie z przepisami Karol Nawrocki może ustawę budżetową podpisać lub jej zapisy skierować do Trybunału Konstytucyjnego
  • Kamil Smogorzewski uważa, że Pałac Prezydencki szuka w tej ustawie elementów, które mogą polaryzować opinię publiczną i posłużyć, jako wytłumaczenie, że nie została przyjęta
  • Zdaniem politologa wyborcy Karola Nawrockiego oczekują od niego stanowczych działań wobec Donalda Tuska 

Do 20 stycznia prezydent Karol Nawrocki musi podjąć decyzję o podpisaniu ustawy budżetowej lub skierowaniu jej do Trybunału Konstytucyjnego. Donald Tusk wskazał, że w przypadku skierowania ustawy do TK sytuacja w praktyce się nie zmieni. - Jeśli prezydent podpisze budżet, uznam to nawet nie za dobry gest, tylko coś normalnego. Jeśli nie podpisze, uznam to za złośliwą, niepotrzebną fanaberię, ale to niczego nie zmieni - powiedział premier.

Kamil Smogorzewski przyznał na antenie Polskiego Radia 24, że w sprawie ustawy budżetowej ze strony prezydenta spodziewa się "każdego scenariusza". Dodał, że jeśli chodzi o wzajemne "uprzykrzanie życia", które widoczne jest po obu politycznych stronach, to kwestia możliwych do przyjęcia rozwiązań ws. tej ustawy "zdecydowanie jest na tapecie i to wysoko".

Posłuchaj

Kamil Smogorzewski (politolog, Europejski Kolektyw Analityczny Res Futura) gościem Pawła Zielińskiego (Temat dnia) 19:28
+
Dodaj do playlisty

Gość Polskiego Radia 24 zwrócił uwagę, że głosy, które płyną z Pałacu Prezydenckiego świadczą, że ustawa budżetowa jest głęboko analizowana. - Szukają w tej ustawie takich rzeczy, które polaryzują opinię publiczną. I na przykład zbyt niskie podwyżki dla budżetówki mogą być takim katalizatorem do tego, żeby prezydent, jego otoczenie powiedzieli: no nie możemy tej ustawy budżetowej przyjąć. Drugą sprawą jest oczywiście dług publiczny, trzecią pewnie jakieś wydatki związane ze zdrowiem, bezpieczeństwem etc. Jest tutaj dużo rzeczy, które rzeczywiście musi Pałac Prezydencki przeanalizować - powiedział.

Smogorzewski uważa, że otoczenie prezydenta analizuje budżet "bardziej jednak pod kątem wytłumaczenia opinii publicznej, dlaczego ta ustawa nie została podpisana i po prostu nie możemy z niej korzystać". - Bo wiemy przecież, że Pałac Prezydencki i Karol Nawrocki musi się komunikować ze swoimi wyborcami - tłumaczył.

"Wyborcy prezydenta oczekują twardych działań"

Zdaniem politologa Karol Nawrocki zbudował już sobie własną bazę wyborców, "która czerpie z tych prawicowych partii, nie tylko z PiS" . - Na pewno jego wyborcy, a przynajmniej większość z nich, oczekuje twardych działań wobec rządu Donalda Tuska - powiedział. Dodał, że w tej grupie są osoby, które uważają, że premier "wspiera w zasadzie niemieckie interesy, a nie polskie". - Więc Karol Nawrocki ma stać na straży tego, żeby te działania odnosiły się do dobra wspólnego Polaków, a nie Europejczyków czy kogokolwiek innego. No może mniej, jeśli chodzi o współpracę ze Stanami Zjednoczonymi - przyznał.

Kamil Smogorzewski tłumaczył, że "jeśli rzeczywiście prezydent nie podpisze tej ustawy, to przecież państwo się nie zatrzyma". - Rząd będzie musiał działać na projekcie ustawy budżetowej. I to jest kwestia już rzeczywiście rzecznika rządu czy premiera i ministra Domańskiego, jak wytłumaczyć Polakom, że te działania, które oni podejmują na podstawie projektu ustawy budżetowej, w zasadzie mają moc prawną. Bo jakoś państwo musi działać. Nie wiem, czy wciąż ta narracja - mówiąca o tym, że znowu nam prezydent nie podpisał ustawy, albo znowu nam prezydent przeszkadza rządzić - w ogóle jeszcze rezonuje tak mocno społeczeństwo, jak wcześniej? Myślę, że trzeba będzie wymyśleć inny sposób komunikacji - stwierdził. Politolog uważa jednak, że Polacy - akurat jeśli chodzi o ustawę budżetową - chcieliby, aby ośrodki władzy się dogadały.

Prezydent ma uchwaloną przez parlament ustawę budżetową na swoim biurku od 13 stycznia. Od tego terminu płynie siedmiodniowy czas na podpisanie budżetu. Ustawa budżetowa na 2026 rok zakłada, że wydatki państwa wyniosą w tym roku niemal 919 miliardów złotych, a deficyt będzie nie wyższy niż 271,7 miliardów złotych. Po stronie dochodów zaplanowano ponad 647 miliardów, z czego wpływy z VAT mają wynieść 341,5 miliardów złotych, ponad 103 miliardy z akcyzy, 80 miliardów z podatku dochodowego od osób prawnych (CIT) oraz 32 miliardy złotych z podatku dochodowego od osób fizycznych (PIT). Zgodnie z ustawą relacja państwowego długu publicznego do PKB ukształtuje się na poziomie 53,8 proc., pozostając poniżej progu ostrożnościowego 55 proc. określonego w ustawie o finansach publicznych.

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Paweł Zieliński
Opracowanie: Paweł Michalak

Polecane

Wróć do strony głównej