Burza po wywiadzie ambasadora USA. "Byłby to koniec jego misji"

Nie milkną komentarze po wywiadzie, którego udzielił ambasador USA w Polsce. Tom Rose nie odwołał swojej deklaracji dotyczącej zakończenia współpracy z marszałkiem Sejmu. - Gdyby Trump dowiedział się o słowach Czarzastego, a Rose by ich nie skomentował, to być może byłby to koniec jego misji w Polsce - powiedział dr Piotr Kościński, ekspert ds. międzynarodowych w Polskim Radiu 24.

2026-02-11, 08:48

Burza po wywiadzie ambasadora USA. "Byłby to koniec jego misji"
Thomas Rose. Foto: Piotr Nowak/PAP

Najważniejsze informacje:

  • Ambsador USA przekazał, że zrywa stosunki z marszałkiem Czarzastym
  • Powodem ma być niepoparcie kandydatury Trumpa do Pokojowej Nagrody Nobla
  • Jeśli fakty się nie zgadzają z tym, co on myśli, to gorzej dla faktów - powiedział dr Piotr Kościński

Wywiad ambasadora USA, który opublikowała "Rzeczpospolita", wywołał burzliwą reakcję w Polsce. Niektórzy komentatorzy ostro skrytykowali Toma Rose'a za protekcjonalny ton i unikanie odpowiedzi na pytania dziennikarza, w tym te, czym dokładnie marszałek Czarzasty obraził prezydenta Trumpa. Dyplomata powiedział też, że nie zamierza się tłumaczyć z zerwania stosunków z drugą najważniejszą osobą w państwie. Jego postawę w Polskim Radiu 24 skomentował dr Piotr Kościński, ekspert ds. międzynarodowych.

- To, że ambasador nie chce tłumaczyć swoich działań, to jest jasne i zrozumiałe, ponieważ on nie zachował się do końca dyplomatycznie. Jednocześnie niedyplomatycznie byłoby wycofywać się z tego, co zrobił. W związku z tym woli otwarcie mówić, że nie zamierza swoich słów komentować - tłumaczył gość Rocha Kowalskiego.

Ekspert przyznał, że jego zdaniem zachowanie Toma Rose'a może mieć rozmaite przyczyny. - Po pierwsze, co by nie mówić, marszałek Czarzasty skrytykował prezydenta Trumpa. Jak wiadomo, prezydent USA jest bardzo czuły na punkcie opinii na swój temat, reaguje bardzo nerwowo. Być może on nawet nic nie wie o słowach marszałka Czarzastego, co jest bardzo prawdopodobne. Ale jednak na wszelki wypadek ambasador uznał, że byłby wskazany stanowczy protest przeciwko jakiekolwiek krytyce prezydenta Stanów Zjednoczonych - tłumaczył ekspert. - Gdyby Trump dowiedział się o słowach Czarzastego, a Rose by ich nie skomentował, to być może byłby to koniec jego misji w Polsce. To jak sądzę jest podstawowym powodem takiego zachowania ambasadora - tłumaczył. Ekspert podkreślił, że dyplomata chciał zabezpieczyć swoją pozycję w Polsce.

Posłuchaj

Posłuchaj

Dr Piotr Kościński gościem Rocha Kowalskiego (Temat dnia) 9:28
+
Dodaj do playlisty

"Nie zawsze ton ambasadora był protekcjonalny"

W rozmowie pojawił się też wątek przytoczonego przez dziennikarza "Rzeczpospolitej" sondażu, z którego wynika, że większa część Polaków nie traktuje USA jako godnego zaufania sojusznika. Ambasador USA w Polsce stwierdził, że jest to "godne pożałowania". Prowadzący nazwał jego ton protekcjonalnym.

Dr Piotr Kościński stwierdził, że na wypowiedzi Toma Rose'a trzeba patrzeć całościowo. - Kiedy pojawił się w Polsce, we wszystkich rozmowach z dziennikarzami wychwalał Polskę i Polaków w każdy możliwy sposób. Wniosek z tego, że nie zawsze ton ambasadora był protekcjonalny. Natomiast myślę, że te dane, które zostały przytoczone z jego punktu widzenia są w ogóle nie do komentowania. Bo jeśli tak, to oznacza, że gdzieś ktoś popełnił błąd, a niemożliwe, żeby błąd popełniły Stany Zjednoczone i prezydent Trump - powiedział ekspert ds. międzynarodowych.

Podkreślił, że w takich sytuacja widać, że ambasador Rose nie jest zawodowym dyplomatą. - Gdyby był, to jego słowa brzmiałyby zupełnie inaczej. On i tak stara się zachowywać w sposób dyplomatyczny. Natomiast jeśli fakty się nie zgadzają z tym, co on myśli, to gorzej dla faktów - podsumował.

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Roch Kowalski
Opracowanie: Aleksandra Krawczyk

Polecane

Wróć do strony głównej